| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Najsłynniejsi przyjaciele cioci Marysi
Joe Monster (nadesł. coldseed) | Pt 06-11-2009 04:40
Ciocia Marysia koleguje się zarówno z małoletnią młodzieżą spędzającą czas na osiedlowych ławkach, nobliwymi ojcami tradycyjnych rodzin, jak i wiecznie zapracowanymi, zestresowanymi biznesmenami. Ma też znajomych wśród ludzi, których byś o to nie podejrzewał. Oto 10 z nich.
Gitarzysta zespołu Rolling Stones zapoznał się chyba ze wszelkimi istniejącymi używkami, w które obfituje trzecia planeta od słońca. To dzięki nim muzyk przypomina dziś najprawdziwszą, dostojnie pomarszczoną mumię. Najgorsze lata narkotykowego szału Keith ma już jednak za sobą. Artysta, który z wiadomych powodów ma dziś niemałe kłopoty z przypomnieniem sobie większości swego bujnego życiorysu, deklaruje, że wyzbył się wszystkich zgubnych nałogów... z wyjątkiem marihuany.
„Przepalam swój łeb. Palę to zielsko non stop.(...)To jedyne co biorę. Mam też całkiem dobry hasz...” - deklaruje dziś muzyk.
Znany z „Urodzonych Morderców” hollywoodzki aktor również nie ukrywa swego zamiłowania do ziołowych oparów.
„Dla jednych narkotykiem jest cukier, dla innych kawa, seks, siłownia lub religia – dla każdego coś innego (…) Ja lubię soczyste wibracje płynące z tego zielska. Dla mnie to najlepszy narkotyk, lepszy niż inne, i dopóki wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni, uważam swój wybór za dobry” - zwierzył się aktor dziennikarzowi „Playboya”.
Tarantino odwiedził aktora w jego rezydencji we Francji. W tym czasie żona Pitta, Angelina Jolie, przebywała w szpitalu, gdzie odpoczywała po porodzie dwójki bliźniąt.
Po opróżnieniu wielu butelek alkoholu i spaleniu dużej ilości haszyszu panowie dogadali się w kwestiach zawodowych lepiej niż kiedykolwiek.
„Obudziłem się następnego dnia i zobaczyłem pięć pustych butelek po winie walających się na podłodze. Pięć. No, i coś co mi wyglądało na sprzęt do palenia marihuany.(...) Nie wiem o co chodziło. Najwyraźniej zgodziłem się zagrać w filmie...”.
W ten sposób Brad Pitt został bohaterem ostatniego filmu Tarantino pt. „Bękarty Wojny”.
Znany amerykański raper nigdy nie krył się ze swymi poglądami na temat konsumpcji marihuany. Docenili to jego fani na tegorocznym festiwalu w Lowlands. Muzyk podczas występu obdarowany został uroczym, zielonym krzakiem. Na znak swojego ukontentowania Snoop, ku radości licznie zgromadzonej publiczności, wykonał dziękczynny freestyle.
http://www.youtube.com/watch?v=UOs_9vZiRiQ
Nie na każdego artystę zielonkawa używka działa dobrze. Hiszpański piosenkarz szukał w marihuanie inspiracji podczas tworzenia swego pierwszego albumu. „Paliłem trawę, myśląc, że to wpłynie na moją kreatywność. Ale to źle odbiło się na tworzeniu mojej muzyki. Czułem się paskudnie i miałem paranoiczne ataki” - wspomina artysta. Patrząc na całokształt twórczości Enrique, wszystko wskazuje na to, że palone przez niego konopie było nie tylko wyjątkowo feralne, ale również cechowały się niesamowicie długim działaniem.
Genialny trębacz również nie stronił od relaksujących skrętów. Palił je od wczesnej młodości. W 1931 roku, kiedy był już dość znanym muzykiem, przytrafiła mu się przykra wpadka. Podczas przerwy w koncercie, który artysta dawał w jednym z klubów w Los Angeles, Armstrong wyszedł przed lokal, aby zakosztować odrobiny suszu. Wtedy pojawiło się przed nim dwóch policjantów. Tym sposobem trębacz stał się pierwszą na świecie gwiazdą aresztowaną za posiadanie narkotyków. Dostał wyrok w zawieszeniu. Po spędzeniu dziewięciu dni w areszcie, artysta wrócił na scenę. „Śmiałem się naprawdę głośno kiedy zgromadzone na sali gwiazdy kina podchodziły do barierek podczas naszego tanecznego setu. Mówili mi, że kiedy usłyszeli o tym, że policja złapała mnie z marihuaną, byli święcie przekonani, że marihuana to imię jakiejś dziewczyny. Oj, człowieku – to całkiem mnie załamało” - wspomniał Armstrong wiele lat później.
Jazzman był również autorem listu do prezydenta Eisenhowera. „To powoduje, że stajesz się dobry, człowieku. To powoduje, że zapominasz o tych wszystkich złych rzeczach, które przytrafiają się Czarnemu. To powoduje, że czujesz się doceniany. A kiedy jesteś w towarzystwie innego jaracza herbaty, odczuwasz łączącą cię z nim więź” - pisał Louis w nagłym przypływie szczerości.
Zgrzybiały tetryk o niewyparzonym języku nigdy nie należał do postaci godnych naśladowania przez dzieci konserwatywnych, amerykańskich rodzin. Komik zasłynął w 1972 roku skeczem pod tytułem „Siedem słów, których nie powinieneś wypowiadać będąc w telewizji”.
Po ich zaprezentowaniu George został momentalnie aresztowany. Faktycznie, Carlin udowodnił prawdziwość postawionej przez siebie tezy. Wyrazy: shit, fuck, motherfucker, tits, piss, cunt i cocksucker nie należały do słów, których używanie przystoi telewizyjnym showmanom.
Wydany w 1974 roku album”Toledo Window Box” traktuje w dużej mierze o dobrodziejstwach czekających na palaczy marihuany. Gest komika na zdjęciu zdobiącym okładkę przedstawia jego stosunek do legalizacji konopi indyjskich, natomiast tylna wkładka prezentuje Carlina świeżo po spożyciu owego ziela.

Kto nie zna kultowego filmu „Swobodny jeździec”? Za rolę prawnika, który zaprzyjaźnia się z dwoma motocyklistami, Jack Nicholson był nominowany do Oscara. Wszystkim szczególnie zapadła w pamięć scena rozmowy bohaterów przy ognisku podczas rytualnego, niemalże, palenia jointa. Nicholson z całą pewnością świetnie zagrałby wyrwanego z biurowego życia, sztywnego prawnika, który po raz pierwszy konsumuje marihuanę. Problem w tym, że to nie aktorski talent zadecydował o doskonałości tej sceny, a zawartość skręta, którym delektowali się bohaterowie filmu.
„Podczas gdy mówiliśmy nasze kwestie, ja odpaliłem skręta i podałem go Jackowi, który porządnie się nim zaciągnął. Kiedy przyszła kolej na jego kwestię, Nicholson był zjarany jak dziki wieprz. W tym upalonym klimacie, w którym kręciliśmy tę scenę, biedak zapomniał swojego tekstu (...)” - wspominał Peter Fonda, autor scenariusza, producent i aktor grający w „Swobodnym Jeźdźcu”. Scena z zaimprowizowanym monologiem Nicholsona znalazła się w ostatecznej wersji filmu.
http://www.youtube.com/ watch?v=73PnAymHAHk
Amerykański reżyser, scenarzysta i aktor wielokrotnie wcielający się w postać małomównego grubasa uważa, że marihuana bardzo wpłynęła na jego zawodową kreatywność. Obecnie Smith przypala skręta trzy razy dziennie i zdaje się być z tego dumny.
„Ja wiem, że powinno się mówić dzieciom o tym, żeby nie brały narkotyków. Ale, słuchajcie dzieciaki - bierzcie je! Jarajcie ziółko. (...)”
George Washington, podobnie jak Thomas Jefferson, był posiadaczem pola pełnego indyjskich konopi. W swoim farmerskim pamiętniku z 1792 roku, prezydent narzekał, że zaczął zbyt późno oddzielać żeńskie rośliny od męskich. George szukał też najokazalszych plonów o najlepszych „medycznych” właściwościach.
Jeśli dodać do tego fakt, że Washington był nałogowym palaczem tytoniu i wytrawnym piwoszem (sam był właścicielem browaru), to ukazuje nam się obraz całkiem wyluzowanego prezydenta, który nie ma wątpliwości, że „marihuanę robi się z konopi”.
Jeśli wierzyć historykom, marihuana była zarówno hodowana, jak i konsumowana przez jedną czwartą prezydentów Stanów Zjednoczonych. Zwolennikami chwalebnych właściwości konopnego suszu byli: George Washington, John Adams, Thomas Jefferson, James Madison, James Monroe, Andrew Jackson, Zachary Taylor, Franklin Pierce, Abraham Lincoln, John F. Kennedy oraz... Barack Obama.
#1. Keith Richards
Gitarzysta zespołu Rolling Stones zapoznał się chyba ze wszelkimi istniejącymi używkami, w które obfituje trzecia planeta od słońca. To dzięki nim muzyk przypomina dziś najprawdziwszą, dostojnie pomarszczoną mumię. Najgorsze lata narkotykowego szału Keith ma już jednak za sobą. Artysta, który z wiadomych powodów ma dziś niemałe kłopoty z przypomnieniem sobie większości swego bujnego życiorysu, deklaruje, że wyzbył się wszystkich zgubnych nałogów... z wyjątkiem marihuany.„Przepalam swój łeb. Palę to zielsko non stop.(...)To jedyne co biorę. Mam też całkiem dobry hasz...” - deklaruje dziś muzyk.
#2. Woody Harrelson
Znany z „Urodzonych Morderców” hollywoodzki aktor również nie ukrywa swego zamiłowania do ziołowych oparów. „Dla jednych narkotykiem jest cukier, dla innych kawa, seks, siłownia lub religia – dla każdego coś innego (…) Ja lubię soczyste wibracje płynące z tego zielska. Dla mnie to najlepszy narkotyk, lepszy niż inne, i dopóki wszyscy jesteśmy od czegoś uzależnieni, uważam swój wybór za dobry” - zwierzył się aktor dziennikarzowi „Playboya”.
#3. Brad Pitt i Quentin Tarantino :”Bękarty Zielska”
Tarantino odwiedził aktora w jego rezydencji we Francji. W tym czasie żona Pitta, Angelina Jolie, przebywała w szpitalu, gdzie odpoczywała po porodzie dwójki bliźniąt.Po opróżnieniu wielu butelek alkoholu i spaleniu dużej ilości haszyszu panowie dogadali się w kwestiach zawodowych lepiej niż kiedykolwiek.
„Obudziłem się następnego dnia i zobaczyłem pięć pustych butelek po winie walających się na podłodze. Pięć. No, i coś co mi wyglądało na sprzęt do palenia marihuany.(...) Nie wiem o co chodziło. Najwyraźniej zgodziłem się zagrać w filmie...”.
W ten sposób Brad Pitt został bohaterem ostatniego filmu Tarantino pt. „Bękarty Wojny”.
#4. Snoop Dogg i prezent od holenderskich fanów
Znany amerykański raper nigdy nie krył się ze swymi poglądami na temat konsumpcji marihuany. Docenili to jego fani na tegorocznym festiwalu w Lowlands. Muzyk podczas występu obdarowany został uroczym, zielonym krzakiem. Na znak swojego ukontentowania Snoop, ku radości licznie zgromadzonej publiczności, wykonał dziękczynny freestyle.http://www.youtube.com/watch?v=UOs_9vZiRiQ
#5. Enrycze Pleksiglas i jego permanentna twórcza niemoc
Nie na każdego artystę zielonkawa używka działa dobrze. Hiszpański piosenkarz szukał w marihuanie inspiracji podczas tworzenia swego pierwszego albumu. „Paliłem trawę, myśląc, że to wpłynie na moją kreatywność. Ale to źle odbiło się na tworzeniu mojej muzyki. Czułem się paskudnie i miałem paranoiczne ataki” - wspomina artysta. Patrząc na całokształt twórczości Enrique, wszystko wskazuje na to, że palone przez niego konopie było nie tylko wyjątkowo feralne, ale również cechowały się niesamowicie długim działaniem. #6. Louis Armstrong
Genialny trębacz również nie stronił od relaksujących skrętów. Palił je od wczesnej młodości. W 1931 roku, kiedy był już dość znanym muzykiem, przytrafiła mu się przykra wpadka. Podczas przerwy w koncercie, który artysta dawał w jednym z klubów w Los Angeles, Armstrong wyszedł przed lokal, aby zakosztować odrobiny suszu. Wtedy pojawiło się przed nim dwóch policjantów. Tym sposobem trębacz stał się pierwszą na świecie gwiazdą aresztowaną za posiadanie narkotyków. Dostał wyrok w zawieszeniu. Po spędzeniu dziewięciu dni w areszcie, artysta wrócił na scenę. „Śmiałem się naprawdę głośno kiedy zgromadzone na sali gwiazdy kina podchodziły do barierek podczas naszego tanecznego setu. Mówili mi, że kiedy usłyszeli o tym, że policja złapała mnie z marihuaną, byli święcie przekonani, że marihuana to imię jakiejś dziewczyny. Oj, człowieku – to całkiem mnie załamało” - wspomniał Armstrong wiele lat później. Jazzman był również autorem listu do prezydenta Eisenhowera. „To powoduje, że stajesz się dobry, człowieku. To powoduje, że zapominasz o tych wszystkich złych rzeczach, które przytrafiają się Czarnemu. To powoduje, że czujesz się doceniany. A kiedy jesteś w towarzystwie innego jaracza herbaty, odczuwasz łączącą cię z nim więź” - pisał Louis w nagłym przypływie szczerości.
#7. George Carlin
Zgrzybiały tetryk o niewyparzonym języku nigdy nie należał do postaci godnych naśladowania przez dzieci konserwatywnych, amerykańskich rodzin. Komik zasłynął w 1972 roku skeczem pod tytułem „Siedem słów, których nie powinieneś wypowiadać będąc w telewizji”.Po ich zaprezentowaniu George został momentalnie aresztowany. Faktycznie, Carlin udowodnił prawdziwość postawionej przez siebie tezy. Wyrazy: shit, fuck, motherfucker, tits, piss, cunt i cocksucker nie należały do słów, których używanie przystoi telewizyjnym showmanom.
Wydany w 1974 roku album”Toledo Window Box” traktuje w dużej mierze o dobrodziejstwach czekających na palaczy marihuany. Gest komika na zdjęciu zdobiącym okładkę przedstawia jego stosunek do legalizacji konopi indyjskich, natomiast tylna wkładka prezentuje Carlina świeżo po spożyciu owego ziela.

#8. Swobodny Palacz Jack Nicholson
Kto nie zna kultowego filmu „Swobodny jeździec”? Za rolę prawnika, który zaprzyjaźnia się z dwoma motocyklistami, Jack Nicholson był nominowany do Oscara. Wszystkim szczególnie zapadła w pamięć scena rozmowy bohaterów przy ognisku podczas rytualnego, niemalże, palenia jointa. Nicholson z całą pewnością świetnie zagrałby wyrwanego z biurowego życia, sztywnego prawnika, który po raz pierwszy konsumuje marihuanę. Problem w tym, że to nie aktorski talent zadecydował o doskonałości tej sceny, a zawartość skręta, którym delektowali się bohaterowie filmu. „Podczas gdy mówiliśmy nasze kwestie, ja odpaliłem skręta i podałem go Jackowi, który porządnie się nim zaciągnął. Kiedy przyszła kolej na jego kwestię, Nicholson był zjarany jak dziki wieprz. W tym upalonym klimacie, w którym kręciliśmy tę scenę, biedak zapomniał swojego tekstu (...)” - wspominał Peter Fonda, autor scenariusza, producent i aktor grający w „Swobodnym Jeźdźcu”. Scena z zaimprowizowanym monologiem Nicholsona znalazła się w ostatecznej wersji filmu.
http://www.youtube.com/
#9. Kevin „Cichy Bob” Smith
Amerykański reżyser, scenarzysta i aktor wielokrotnie wcielający się w postać małomównego grubasa uważa, że marihuana bardzo wpłynęła na jego zawodową kreatywność. Obecnie Smith przypala skręta trzy razy dziennie i zdaje się być z tego dumny. „Ja wiem, że powinno się mówić dzieciom o tym, żeby nie brały narkotyków. Ale, słuchajcie dzieciaki - bierzcie je! Jarajcie ziółko. (...)”
#10. Jerzy Waszyngton i jego małe poletko
George Washington, podobnie jak Thomas Jefferson, był posiadaczem pola pełnego indyjskich konopi. W swoim farmerskim pamiętniku z 1792 roku, prezydent narzekał, że zaczął zbyt późno oddzielać żeńskie rośliny od męskich. George szukał też najokazalszych plonów o najlepszych „medycznych” właściwościach. Jeśli dodać do tego fakt, że Washington był nałogowym palaczem tytoniu i wytrawnym piwoszem (sam był właścicielem browaru), to ukazuje nam się obraz całkiem wyluzowanego prezydenta, który nie ma wątpliwości, że „marihuanę robi się z konopi”.
Jeśli wierzyć historykom, marihuana była zarówno hodowana, jak i konsumowana przez jedną czwartą prezydentów Stanów Zjednoczonych. Zwolennikami chwalebnych właściwości konopnego suszu byli: George Washington, John Adams, Thomas Jefferson, James Madison, James Monroe, Andrew Jackson, Zachary Taylor, Franklin Pierce, Abraham Lincoln, John F. Kennedy oraz... Barack Obama.
Autor: coldseed
| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
:: Newsy z kategorii
23.05
· Zdradzane żony potrafią być złośliwe (27)
· Piękno kosmosu II (31)
· Pokaż, jaki jest długi? (10)
· Najdroższe substancje i materiały na świecie (69)
· Niesamowite miejsca, które warto odwiedzić przed śmiercią (23)
· 20 gifów pokazujących, jak reagujesz na codzienne sytuacje XXVI (23)
· Niesamowite drugie życie płyt winylowych (6)
· Baobab - drzewo niedoceniane (19)
· "Tuning show" w Moskwie (8)
· Nadmiar wolnego czasu w pracy nie musi być zły (9)
· Wycieczka po nocnym życiu Jerozolimy (18)
· Lewitujące rzeźby Cornelii Konrads (10)
22.05
· Co się robi z niegrzecznymi dziewczynkami? (25)
· Wszystko, czego nie wiesz o ciąży (40)
· Tusk kopie piłkę - internetowy mem (23)
· Rat i Rost Style (47)
· Zamykamy błyskawicznie! - rozwiązanie konkursu (14)
· No i jak je odróżnić? (25)
· A ty kiedy się urodziłeś? (58)
· Jak poślubić bogacza? (31)
· Zdradzane żony potrafią być złośliwe (27)
· Piękno kosmosu II (31)
· Pokaż, jaki jest długi? (10)
· Najdroższe substancje i materiały na świecie (69)
· Niesamowite miejsca, które warto odwiedzić przed śmiercią (23)
· 20 gifów pokazujących, jak reagujesz na codzienne sytuacje XXVI (23)
· Niesamowite drugie życie płyt winylowych (6)
· Baobab - drzewo niedoceniane (19)
· "Tuning show" w Moskwie (8)
· Nadmiar wolnego czasu w pracy nie musi być zły (9)
· Wycieczka po nocnym życiu Jerozolimy (18)
· Lewitujące rzeźby Cornelii Konrads (10)
22.05
· Co się robi z niegrzecznymi dziewczynkami? (25)
· Wszystko, czego nie wiesz o ciąży (40)
· Tusk kopie piłkę - internetowy mem (23)
· Rat i Rost Style (47)
· Zamykamy błyskawicznie! - rozwiązanie konkursu (14)
· No i jak je odróżnić? (25)
· A ty kiedy się urodziłeś? (58)
· Jak poślubić bogacza? (31)
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy


