Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas   Wersja polska 
Joe Monster is watching you
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI
« starszy artykułnowszy artykuł »
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego | Strona do druku Drukuj

Nieskuteczna reanimacja

Reszka (nadesł. buddy) | Pt 10-02-2006 04:30
Kliknij i zobacz więcej!Krępy Czarny Carlo Kochający Inaczej siedział sobie wygodnie w fotelu, w jego ulubionym Salonie Piękności CALIENTE.

"Robiono" mu włosy. Różne plastykowe folie, aluminiowe spinacze oraz kolorowe pasemka zwisały aż do jego muskularnych ramion.
Wydawać się mogło, że nic nie może zakłócić przyjemnej atmosfery panującej w Salonie. Stało się jednak inaczej. Z ulicy tuż pod oknem, dał się nagle słyszeć okropny pisk - tak jakby hamulce, potem coś strasznie huknęło. Słychać było czyjeś krzyki, piski, dźwięk tłuczonego szkła.
Prawie wszyscy z Salonu - klienci i obsługa - wyskoczyli na ulicę, by zobaczyć co się stało.

Zszokowani, ujrzeli nieprzytomnego motocyklistę, leżącego nieopodal pogiętego motocykla.

Krępy Carlo, kiedyś szkolony w udzielaniu pierwszej pomocy - nie tracąc czasu, podbiegł do leżącego. Usiadł okrakiem nad nim i zaczął ratować. Najpierw walnął go ze trzy razy w piersi, potem przyssał się do jego ust i tak dmuchnął, że motocyklista aż napęczniał. I tak kilka razy - walił, dmuchał, aż w końcu motocyklista odzyskał przytomność. Wszyscy odetchnęli z ulgą, ale na krótko. Po kilku sekundach ranny znów stracił przytomność.
Więc Carlo od początku: wali, całuje, dmucha, wali, całuje dmucha...

Zanim przyjechała karetka pogotowia, motocyklista coś ze cztery razy odzyskiwał przytomność. Po to tylko, by ją zaraz stracić.
Kiedy pakowano ofiarę do ambulansu, Sfrustrowany Carlo zwrócił się do lekarza pogotowia:
- Po prostu nie mogę zrozumieć dlaczego on tak ciągle mdlał... robiłem wszystko tak jak mnie na kursie uczono.
Lekarz, patrząc krzywo na Carla, wyjaśnił:
- Wejdź pan w jego skórę. Jedzie pan ulicą, świat jest piękny. Lasek - jak kaczek. Słoneczko świeci...
Wtem... ktoś z boku robi panu wielkie BUUUM... i traci pan przytomność. Następne co pan widzi po przebudzeniu, to jakiś wielki czarny pedał w zielonym czepku na głowie, pełnym kolorowych, zwisających drutów siedzi na panu i bije, potem daje buzi i bije, daje buzi... i bije. Byłbyś pan przytomny?!

Tłumaczenie:: buddy
Foto: Internet
« starszy artykułnowszy artykuł »

Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego  |  Strona do druku Drukuj  
Oglądany: 27611x  |  Komentarzy: 26  |  Okejek: 2 osób


Zobacz też

Skomentuj artykuł

:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
:: Newsy z kategorii
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony