Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas   Wersja polska 
Joe Monster is watching you
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI
« starszy artykułnowszy artykuł »
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego | Strona do druku Drukuj

Pamiętnik strażaka OSP

Pablo_Key (nadesł. poop_ek) | Śr 20-06-2007 04:30
Kliknij i zobacz więcej!Jeśli zamierzasz wstąpić do Ochotniczej Straży Pożarnej to może najpierw poczytaj co też tam cię może spotkać...

Dzień 1.
Postanowiłem zapisać się do OSP. Prezes powiedział - nie ma sprawy. Przyniosłem wpisową flaszkę. Pierwsze szkolenie mam zaliczone.


Dzień 2.
Nowi koledzy tłumaczą mi działanie podstawowych urządzeń używanych podczas akcji. Popijamy przy tym wódeczkę. Zimniutka - chłodzenie wódki w zbiorniku Jelcza to świetny pomysł!


Dzień 3.
Moje pierwsze manewry. Dowiedziałem się, że wąż trzeba trzymać oburącz i z pomocą kolegi. Na pamiątkę została mi pręga na plecach, podbite oko i potargane spodnie.


Dzień 4.
W nocy poszliśmy testować nową pompę. Jest świetna! W ciągu 2 godzin wypompowaliśmy cały staw rybny. Wziąłem do domu 3 reklamówki karpi.


Dzień 5.
Dostaliśmy wezwanie na pobliski staw rybny. Cała woda zeszła do pobliskiej rzeczki, razem z rybami. Gospodarz jest załamany. Cóż, trudno. Przynajmniej zalaliśmy mu ten stawek przy pomocy naszej nowej pompy. Jest rewelacyjna, w dwie godziny było po robocie!


Dzień 6.
Rozruch samochodów. Jelcz wyjechał. Z Żukiem było gorzej - rozładował się akumulator.


Dzień 7.
Naczelnik przywiózł prostownik z domu. Okazało się że jednak akumulator był dobry - to rozrusznik szlag trafił. Na szczęście Grzesio ma brata w wojsku, który obiecał, że załatwi taki rozrusznik...


Dzień 8.
Pożar trawy. Pali się ze 200 metrów. Bierzemy tłumice w dłoń i hajda! Maćko na dzień dobry wyrżnął orła na jakiejś kępie trawy ale szybko się pozbierał. Zgasiliśmy to raz-dwa. Oczywiście, żeby od nadmiaru ognia się nie odwodnić, odbezpieczyliśmy, jeszcze w samochodzie, flaszkę.


Dzień 9.
Spokojny dzień. Z nudów zabraliśmy się za testowanie aparatów powietrznych. Na początek udało mi się rozwalić manometr (nigdy nie należy machać manometrem jak lassem). Grzesio po założeniu maski, podpiął się do butli i zaczął się jakoś dziwnie słaniać... Dopiero prezes uświadomił go, że warto by jeszcze zawór odkręcić. Marian okazał się za chudy i po założeniu butli wywalił się, a Maciek jakimś cudem założył maskę „do góry nogami”.


Dzień 10.
Brat Grześka załatwił rozrusznik do Żuka. Po zamontowaniu auto ruszyło! Znowu mamy 2 sprawne wozy.


Dzień 11.
Jednak mamy tylko 1 sprawny wóz. Wszystko przez kota który wtargnął do garażu. Zainstalował się pod Żukiem i nie chciał wyleźć. Celem wypłoszenia bestyji, Maciek założył maskę z aparatu powietrznego. Głupie kocisko, zgodnie z przewidywaniami, wystraszyło się, jednak podczas ucieczki walnął łbem o tłumik w którym teraz zionie wielka, gustowna dziura. Trzeba zorganizować nowy tłumik i maskę do aparatu powietrznego, bo Maciek – sierota jedna – potknął się na progu garażu i rozwalił szybkę w masce. Znowu koszty...
Autor: poop_ek
Foto: BLACKSMITH2
« starszy artykułnowszy artykuł »

Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego  |  Strona do druku Drukuj  
Oglądany: 35566x  |  Komentarzy: 18  |  Okejek: 6 osób


Zobacz też

Skomentuj artykuł

:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
:: Newsy z kategorii
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy