Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas   Wersja polska 
Joe Monster is watching you
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI
« starszy artykułnowszy artykuł »
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego | Strona do druku Drukuj

Z pamiętnika strażaka ochotnika II

Pablo_Key (nadesł. poop_ek) | Śr 27-06-2007 05:30
Kliknij i zobacz więcej!Jeśli zamierzasz zrealizować swoje marzenia z dzieciństwa i zostać strażakiem, to może najpierw poczytaj, co cię może spotkać...

Dzień 12.
Pożar. Pali się 100 metrów nasypu kolejowego. Ciężka akcja bo jak podkłady zaczynają się tlić to dymu od cholery, a i gasi się to ciężko. Na domiar złego nasyp jakiś cwaniak zabezpieczył od drogi płotem i trzema liniami drutu kolczastego. Oczywiście z braku jakichkolwiek nożyc do drutu przeszliśmy nad tym drutem. Efekt: 5 ludzi z ranami szarpanymi rąk i ud, 7 zniszczonych kurtek, 8 par spodni do połatania, przedziurawiony wąż i kompletnie niezdolny do użytku Czesiek którego położyliśmy na drucie żeby sobie krzywdy nie zrobić.


Dzień 13.
Impreza na remizie. Prezes zabezpieczył w budżecie pewną kwotę na „fundusz reprezentacyjny”. Wszyscy przyszli po cywilu, wraz z małżonkami/ dziewczynami/ kogo tam mają. W Jelczu już chłodzi się kilkanaście butelczyn, ktoś przyniósł sałatki, ktoś takie tam małe kartofelki...
Okazało się że takie imprezy też mogą wiele nauczyć. Wojtuś na przykład, nauczył się, że jeżeli włoży do nosa fasolkę to ona wcale nie wyjdzie uchem. Ba, ona wcale nie wyjdzie bez pomocy chirurgicznej.


Dzień 14.
Mimo ostrego syndromu dnia poprzedniego, odwiedziliśmy Wojtka w szpitalu. Jutro mają go wypisać. Korzystając z okazji, kierowcy Jacek i Grzesiek, urządzili sobie wyścig na wózkach inwalidzkich.


Dzień 15.
Znów jesteśmy w szpitalu w odwiedzinach, tym razem u Jacka i Grześka. Jacuś leży na urazówce bo zjechał na tym wózku ze schodów i trochę go poturbowało, Grzesio zaś na pooperacyjnej bo dał się złapać i wycięli mu wyrostek.


Dzień 16.
Pojechaliśmy zawiesić transparent przy drodze z okazji Dni Naszej Wsi. Zobaczyłem jak sprawia się drabiny (bo drabiny „sprawia się”, a nie „składa” czy „przygotowuje”;). Więc sprawiliśmy tę drabinę, zabezpieczyliśmy Cześka poprzez przywiązanie go liną za pas i przewieszenie liny na gałęzi drzewa. Wlazł. Drabina się osunęła, ale zabezpieczenie zadziałało. Zawisł bezpiecznie na wysokości 3 metrów. Niestety w drabinie strzeliły zapadki trzymające przęsła razem, przez co Czesio mógł podziwiać panoramę Naszej Wsi przez godzinę, która upłynęła przed przyjazdem sąsiedniej jednostki.


Dzień 17.
Dostaliśmy zawiadomienie, że w lasku niedaleko torów kolejowych widać czarny dym. Pojechaliśmy. Rzeczywiście – dym. Jedziemy w jego kierunku, ale dym... oddala się! Cud? Nie. Lokomotywa...


W poprzednim odcinku
Autor: poop_ek
Foto: Internet
« starszy artykułnowszy artykuł »

Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego  |  Strona do druku Drukuj  
Oglądany: 19159x  |  Komentarzy: 9  |  Okejek: 3 osób
Zobacz też

Skomentuj artykuł

:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
Best of Joe Monster.org na wyczaj.to
:: Newsy z kategorii
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy


Joe Monster.org na Facebooku