| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Anegdoty o malarzach XXVIII
Pablo_Key | Czw 14-02-2008 04:20
Dziś autor książeczki "Wesoło o malarzach" sam o sobie.Eryk Lipiński (1908 – 1991)
Współzałożyciel „Szpilek”. Twórca muzeum Karykatury w Warszawie. Grafik, ilustrator, karykaturzysta.
Po śmierci Józefa Piłsudskiego rektor ASP w Warszawie, Wojciech Jastrzębowski, zapytał swego ucznia Eryka Lipińskiego, dlaczego nie idzie na pogrzeb marszałka.
- Bo jestem przeciwny śmierci marszałka Piłsudskiego – odpowiedział Lipiński.
Zdumiony rektor odszedł, nie mogąc się od razu zorientować, czy tę odpowiedź należy uważać za negatywną czy pozytywną.
***
Na konferencji w Ministerstwie Kultury i Sztuki dyskutowano na temat działania propagandowego obficie produkowanych w tym czasie plakatów. Twierdzono, że trudno jest ustalić, który plakat spełnił swoje propagandowe zadanie, a który nie.
Pierwszy zabrał głos Lipiński. Powiedział, że w jednym wypadku możemy stwierdzić z całą stanowczością, że plakaty wyborcze zadanie swoje spełniły.
Wybory przecież wygraliśmy.
Nastała chwila kłopotliwej ciszy. Pierwszy przerwał ją minister Lucjan Motyka, który nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Potem ryknęli wszyscy.
A Lipiński, udając zgorszonego, patrzył na zebranych z dezaprobatą.
***
Na przedstawieniu kabaretu „Wagabunda”, który występował akurat w Krakowie, w pierwszym rzędzie siedział Eryk Lipiński. Lidia Wysocka witająca zebranych gości skłoniła się w jego kierunku mówiąc:
- Witam też serdecznie pana premiera...
- Publiczność licznie zgromadzona wychylała się ze wszystkich stron, aby ujrzeć charakterystyczną postać ówczesnego premiera Józefa Cyrankiewicza, a widząc Lipińskiego byli zdumieni, że nie wiedzieli nic o zmianie rządu. Lipiński jednak robił dobrą minę.
***
Pewnego razu aktorka teatru żydowskiego w Warszawie, na jedno z przedstawień zaprosiła Lipińskiego. Aktorzy mówili w języku jidysz, nie było jeszcze słuchawek z tłumaczeniem tekstu, toteż Lipiński nic nie rozumiał i przyglądał się tylko grze aktorów.
Przed nim siedział jakiś pan i przez cały czas półgłosem tłumaczył swej sąsiadce, co mówią na scenie, przy czym pochylała się do niej zasłaniając widok na scenę.
W końcu zirytowało to Lipińskiego i nadając swoim słowom odpowiedni akcent powiedział:
- Jak sze nie rozumie, to sze nie przychodzi...
Tłumacz uspokoił się, a w czasie przerwy przyglądał się Lipińskiemu podejrzliwie, jak że jego wygląd nie potwierdzał, iż mógł znać jidysz i że mogło mu cokolwiek przeszkadzać w słuchaniu tekstu.
***
Pewnego razu na Lotnisku Okęcie kilku panów przywitało się serdecznie z Erykiem Lipińskim, który ani rusz nie mógł sobie przypomnieć skąd ich zna.
Po wylądowaniu samolotu w Stambule i po odprawie celnej i paszportowej owi panowie żegnając się z Lipińskim pogrozili mu palcem mówiąc:
- Oj panie Lipiński, ale nas pan oszukał. My przecież wcale pana nie znamy. Tylko pana twarz jest nam znana z telewizji...
***
W domu Lipińskiego nazywana pana, który przychodził strzyc pieska, „pan Pieskostrzyżewski”, gdyż prawdziwego nazwiska, które było zapisane w notesie, nikt nie pamiętał.
Pewnego razu żona wychodząc z domu powiedziała Lipińskiemu, że kiedy zadzwoni pan Pieskostrzyżewski, ma się umówić z nim na strzyżenie.
- Pmiętaj, on nazywa się Gajewski – dodała.
Po godzinie Lipiński odebrał telefon.
- Tu mówi Gawroński...- uslyszał, więc zadowolony zawołał:
- Ach, to świetnie, że pan dzwoni. Czy może pan przyjść w środę i ostrzyc pieska?
W słuchawce zapadła głucha cisza, a po chwili pełen godności głos odpowiedział z lodowatą uprzejmością:
- Ja piesków nie strzygę, proszę pana, ja jestem dyrektorem departamentu ministerstwa...
Przerażony Lipiński położył słuchawkę i pomyślał, że jego podanie leżące w ministerstwie na pewno teraz zostanie załatwione odmownie.
***
Kiedy Lipiński zamierzał kupić telewizor, zapytano go w sklepie, jaki model mu odpowiada.
- Taki, w którym nie ma Kobylińskiego...
Była to aluzja do bardzo częstych wystąpień Kobylińskiego w rozmaitych programach telewizyjnych.
W poprzednich odcinkach...
Autor: Eryk Lipiński - Wesoło o malarzach
Foto: Internet
Foto: Internet
| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
:: Newsy z kategorii
24.05
· 8 irytujących cech hollywoodzkich produkcji (44)
· Właściciel Lamborghini robi lans (14)
· Problemy: kobiety vs. mężczyźni (38)
· Nowa siedziba główna firmy Apple (37)
· Lingwistyczna wpadka premiera Japonii (21)
· Modowe inspiracje rosyjskiego blogera (48)
· Jag Nagra i jej portrety (26)
· Jak zmieścić całą gruszkę w butelce (17)
· Wypadki samochodowe retro (13)
· Największy basen na świecie (28)
· Niezwykłe dzieło maniaka anime (26)
23.05
· Zdradzane żony potrafią być złośliwe (38)
· Piękno kosmosu II (46)
· Pokaż, jaki jest długi? (17)
· Najdroższe substancje i materiały na świecie (95)
· Niesamowite miejsca, które warto odwiedzić przed śmiercią (30)
· 20 gifów pokazujących, jak reagujesz na codzienne sytuacje XXVI (31)
· Niesamowite drugie życie płyt winylowych (9)
· Baobab - drzewo niedoceniane (28)
· "Tuning show" w Moskwie (9)
· 8 irytujących cech hollywoodzkich produkcji (44)
· Właściciel Lamborghini robi lans (14)
· Problemy: kobiety vs. mężczyźni (38)
· Nowa siedziba główna firmy Apple (37)
· Lingwistyczna wpadka premiera Japonii (21)
· Modowe inspiracje rosyjskiego blogera (48)
· Jag Nagra i jej portrety (26)
· Jak zmieścić całą gruszkę w butelce (17)
· Wypadki samochodowe retro (13)
· Największy basen na świecie (28)
· Niezwykłe dzieło maniaka anime (26)
23.05
· Zdradzane żony potrafią być złośliwe (38)
· Piękno kosmosu II (46)
· Pokaż, jaki jest długi? (17)
· Najdroższe substancje i materiały na świecie (95)
· Niesamowite miejsca, które warto odwiedzić przed śmiercią (30)
· 20 gifów pokazujących, jak reagujesz na codzienne sytuacje XXVI (31)
· Niesamowite drugie życie płyt winylowych (9)
· Baobab - drzewo niedoceniane (28)
· "Tuning show" w Moskwie (9)
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy

