Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas   Wersja polska 
Joe Monster is watching you
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI
« starszy artykułnowszy artykuł »
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego | Strona do druku Drukuj

Anegdoty o malarzach XLI

Pablo_Key (nadesł. jaiwo) | Czw 15-05-2008 04:05
Kliknij i zobacz więcej!Dzisiaj artyści na literę "S"...

Andrzej Siemaszko (1913 – 1942)
Rysownik, ilustrator, karykaturzysta.

Ślub Andrzeja Siemaszki z Olgą Binderówną odbywał się wcześnie rano, gdyż śluby o tej porze były najtańsze i skromne, co było ważne dla studenckiej kieszeni narzeczonych.
W czasie tej porannej ceremonii ślubnej odbywała się w kościele próba do ślubu następnego. Rozwinięto wspaniały chodnik i próbowano, czy działają światła.
Zaniepokojony Siemaszko zerwał się z klęczek i zawołał:
- Czy to na pewno mój ślub?

***

Pewnego razu dwaj studenci, Siemaszko i Eryk Lipiński, wyszli zupełnie spłukani z balu W ASP i na Żoliborz szli przez całe miasto piechotą. Na placu Trzech Krzyży wstąpili na chwilę do publicznej toalety i nagle Siemaszko zawołał:
- Pecunia non olet – i uradowany podniósł z podłogi przemoczony banknot dwudziestozłotowy.
Kwota ta pozwoliła młodym adeptom sztuki przez najbliższe dni jadać obiady w stołówce Akademii.


Olga Siemaszko (1911 – 2000)
Grafik – ilustracje książek dla dzieci.

Pewnego razu Olga Siemaszkowa, prowadząc samochód, przejechała przy czerwony świetle przez skrzyżowanie. Zatrzymał ją milicjant.
- Czy pani nie widziała czerwonego światła?
- Nie, proszę pana – odpowiedziała Siemaszkowa promiennie się uśmiechając – widziałm jedynie pana oczy, które są tak zielone, że byłam pewna, że mogę jechać...


Henryk Siemiradzki (1834 – 1902)
Malarz – obrazy o tematyce antycznej.

Pewnego razu, tworzac kompozycję „Leda z łabędziem”, Siemiradzki nie mógł nigdzie znaleźć łabędzia, a chciał go malować z natury.
W końcu artysta namalował tylko Ledę, a na pytanie gdzie jest łabędź, odpowiadał z tajemniczym uśmiechem, że właśnie udał się do domu.

***

Pewien amerykański turysta oglądając prace młodego wówczas malarza Siemiradzkiego, zapytał:
- Ile pan żąda za ten obraz?
- Trzy tysiące.
- Mogę dać panu tysiąc...
- Musiałbym chyba umierać z głodu!
- Dobrze, zaczekam...

Józef Simmler (1823 – 1868)

Pewien zamożny ziemianin napisał raz list do Simmlera, pytając, czy ten mógłby namalować portret jego żony.
Wkrótce otrzymal odpowiedź: „Mógłbym, ale nie chcę. Proszę się zwrócić do innego malarza. On na pewno zechce, ale nie będzie mógł”.


W poprzednich odcinkach...


Autor: Eryk Lipiński - Wesoło o malarzach
Foto: Internet
« starszy artykułnowszy artykuł »

Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego  |  Strona do druku Drukuj  
Oglądany: 16654x  |  Komentarzy: 1  |  Okejek: 42 osób


Zobacz też

Skomentuj artykuł

:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
:: Newsy z kategorii
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy