Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas   Wersja polska 
Joe Monster is watching you
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI
« starszy artykułnowszy artykuł »
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego | Strona do druku Drukuj

Napisane jutro...

Pablo_Key (nadesł. pablo_zdw) | Pt 04-07-2008 04:17
Kliknij i zobacz więcej!Czy czytaliście kiedyś tekst, który nie został jeszcze napisany? No to proszę, macie okazję, to zostanie napisane dopiero jutro...

Posilał się niespiesznie. Już dawno nie był głodny, teraz po prostu jadł na zapas. Nie miał pojęcia, kiedy będzie mu dane znowu wziąć coś do ust. Wreszcie skończył, starannie posprzątał okruszki, wytarł ręce, następnie wziął do ręki czystą kartkę papieru i coś do pisania…

Chciałoby się napisać, że, gdy kreślił te parę słów, pióro skrzypiało złowieszczo, jakby przeczuwając doniosłość zbliżających się wydarzeń… Ale gdzie tam, podczas tej prostej czynności nie dało się słyszeć nic, oprócz miarowych oddechów śpiącej rodziny. Właściwości typowe dla każdego pióra w opowiadaniu grozy pozostawały zawieszone, cisza szczelnie…

Pracowicie miął w drżących ze zdenerwowania dłoniach zapisaną przed chwilą kartkę. Nerwowymi ruchami wyciągnął zapalniczkę, odpieczętował świeżą paczkę czerwonych Sobieskich. Palił je od kiedy Turcy dokopali Niemcom w półfinale Euro 2008. Zaciągnął się dymem, patrząc jednocześnie na dogasające resztki wiadomości, którą chciał zostawić rodzinie. Uznał, że przecież i tak już za niedługo spikerzy w dziennikach i żurnaliści na szpaltach gazet wykrzyczą ją dokładniej od niego…

Decyzja podjęta została już jakiś czas temu. Była nieodwołalna. Szczerze powiedziawszy, to dokonała się sama, bez udziału jego woli, bez chwili zastanowienia. Po prostu musiał to zrobić. Zapewne później – o ile będzie jakieś „później” - będzie lubił o tym myśleć w kategoriach testu męskości – w rodzaju takiego, jakiemu podlegali młodzi Indianie z książek Maya. Oni wkraczali w dorosłość obcując ze stepem, z naturą, hartując swe ciało i umysł w odwiecznej walce o przetrwanie. Jego czekał zapewne bój jeszcze trudniejszy, wysiłek większy, a pot zdecydowanie bardziej czerwony od krwi…

Czuł się jak Odyseusz, Hektor, Gilgamesz! Był przekonany, że dokona wkrótce rzeczy wielkich, o których z rozrzewnieniem i zazdrością jak kraj długi i szeroki będą opowiadać przez całe wieczory…

Cóż za bzdety! – skarcił się w duchu. Nie ma się co oszukiwać, po tym wieczorze nic nie będzie już takie same, nie wiadomo czy będzie gdzie i po co wracać, nie wiadomo czy będzie CHCIAŁ jeszcze gdzieś wracać. Zdusił w sobie strach, wziął kilka głębszych oddechów aby zniwelować nieprzyjemne uczucie trawionego posiłku podchodzącego do gardła, schował portfel do kieszeni, jego znaczny ciężar dodał mu pewności. Wiedział, że wydatki czekają go znaczne, na szczęście miał odłożoną sporą ilość grosiwa, które kiedyś planował przeznaczyć na zakup wymarzonego Jeepa Cherokee. To „kiedyś”, choć odnosiło się do okresu odleglejszego w czasie nie więcej niż o miesiąc, wydawało mu się obecnie równie bliskie i istotne, jak program polityczny czołowych partii…

Telefon komórkowy wyłączył i zostawił na biurku. Tam dokąd się wybierał, nie będzie mu on potrzebny…

Przed samym wyjściem z domu wyłączył komputer. Jeszcze długo po zamknięciu za sobą drzwi wyjściowych, furtki i wskoczeniu do czekającej na niego taksówki migotał mu w pamięci napis, jakim żegnał go gasnący pecet:

Ósmy zlot Joemonstera już dziś. Poznań, kim naprawdę jesteś…

Autor: pablo_zdw
Foto: Skoq
« starszy artykułnowszy artykuł »

Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
Wyślij znajomej Zaspamuj znajomego  |  Strona do druku Drukuj  
Oglądany: 26173x  |  Komentarzy: 4  |  Okejek: 62 osób
Zobacz też

Skomentuj artykuł

:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
Best of Joe Monster.org na wyczaj.to
:: Newsy z kategorii
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy


Joe Monster.org na Facebooku