| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Ktoś ci sprawdza podpis na karcie?
W ciągu całego swojego życia dokonałem około 15,000 transakcji za pomocą karty kredytowej. W zasadzie prawie wszystko kupuję za pośrednictwem plastiku. To, co mnie "męczy" w kartach kredytowych, to podpis. Kto go sprawdza? Nikt.
Podpisy na kartach kredytowych są całkowicie bezużyteczne. Mają na celu wyrobić w Tobie poczucie bezpieczeństwa, tak jak na przykład kontrole na lotniskach. Moje pytanie brzmiało zatem - do jakiego stopnia muszę zdurnić swój podpis, zanim ktokolwiek w ogóle zauważy? Tak wygląda mój faktyczny podpis:
No więc, na początek spróbowałem trochę sztuki.
Podczas kolejnej próby początkowo myślałem o całkowicie zaczernionym prostokącie. Potem zmieniłem zamiar i zamiast tego narysowałem kratkę:
A co, jeśli pójdę w drugą stronę? Jak minimalistyczny musi stać się mój podpis, zanim ktokolwiek zauważy?
Spróbowałem starego numeru - X. Miałem trochę pietra przy tej próbie; przygotowana była w zapasie historyjka o niedawnym wypadku motocyklowym, który spowodował że po 16 miesiącach rehabilitacji stać mnie tylko na iksa. W ostatniej sekundzie skrewiłem i dodałem malutki cyngwajs. Nie mam pojęcia, czemu tak panikowałem... kupowałem tylko piwo w Jillian’s.
Podczas kolejnego podejścia skorzystałem z sugestii znajomego i narysowałem ludzika. Zanim jednak kelner powrócił do mojego stolika, naszło mnie wrażenie że wygląda jakoś... samotnie, dorysowałem więc trochę pejzażu (zapominając o swoich artyzdycznych zdolnościach).
Na początek krótka piłka:
Kolejnym strzałem było:
Co mogłem jeszcze nowego wymyślić? Znajomi pospieszyli mi z pomocą.
Jeden kolega w Disneylandzie podpisał się jako "Myszka Miki", bo, jak twierdzi, wnerwiało go kompletne olewanie sygnatur. Później okazało się, że jego konto nigdy tą kwotą nie zostało obciążone. Nie dostał żadnego pisma ani nic.
Idąc tym tropem, zaryzykowałem...
Na koniec, przyjaciel podpowiedział mi ciekawy pomysł.
Myślę nad stałym zmienieniem nazwiska na "UkradłemTęKartę". Ciekawy ma wydźwięk; a czy nie wyglądałoby to fajnie, gdybym wysyłał np. kartę na Dzień Matki?
Tak więc, podsumowując. Wszyscy mają głęboko twój podpis na wydrukach z terminali, więc dajcie sobie wszyscy siana. Jedyną zasadą jest - unikajcie mojego imienia. Jak MasterCard się połapie, będę miał kłopoty.
-----
Ciąg dalszy nastąpi... czy powinien? Tłumaczyć/wrzucać dalej? Piszcie! W kolejnych odcinkach m. in. przestawianie migających znaków na drogach, testowanie smaków różnych mydeł, szamponów, podpuszczanie w rozmowach telefonicznych, oszukiwanie automatów na autostradach... Czekamy na opinie!
A może Ty też prowadzisz takie doświadczenia? Czekamy na szczegółowe opisy ze zdjęciami! A jeśli nie prowadzisz, to może zaczniesz od dzisiaj?
Podpisy na kartach kredytowych są całkowicie bezużyteczne. Mają na celu wyrobić w Tobie poczucie bezpieczeństwa, tak jak na przykład kontrole na lotniskach. Moje pytanie brzmiało zatem - do jakiego stopnia muszę zdurnić swój podpis, zanim ktokolwiek w ogóle zauważy? Tak wygląda mój faktyczny podpis:


No więc, na początek spróbowałem trochę sztuki.


Podczas kolejnej próby początkowo myślałem o całkowicie zaczernionym prostokącie. Potem zmieniłem zamiar i zamiast tego narysowałem kratkę:

A co, jeśli pójdę w drugą stronę? Jak minimalistyczny musi stać się mój podpis, zanim ktokolwiek zauważy?
Spróbowałem starego numeru - X. Miałem trochę pietra przy tej próbie; przygotowana była w zapasie historyjka o niedawnym wypadku motocyklowym, który spowodował że po 16 miesiącach rehabilitacji stać mnie tylko na iksa. W ostatniej sekundzie skrewiłem i dodałem malutki cyngwajs. Nie mam pojęcia, czemu tak panikowałem... kupowałem tylko piwo w Jillian’s.

Podczas kolejnego podejścia skorzystałem z sugestii znajomego i narysowałem ludzika. Zanim jednak kelner powrócił do mojego stolika, naszło mnie wrażenie że wygląda jakoś... samotnie, dorysowałem więc trochę pejzażu (zapominając o swoich artyzdycznych zdolnościach).

(ta rzecz, która wygląda jak penis, miała być kwiatkiem)
Na koniec... nie ma żadnego prawa, które mówi, że Twój podpis ma być w jakimś określonym alfabecie. Znalazłem tedy stronkę, która przetłumaczyła moje imię na egipskie hieroglify. Aczkolwiek "John Hargrave" było ciut za długie, "John" to po prostu wąż, ptak i gąsienica.


Na początek krótka piłka:

Kolejnym strzałem było:

(kompozytor albo pies; sam wybierz)
Trochę oszukałem tym razem, zostawiając paragon na stole i wychodząc. Oczekiwałem od kogoś telefonu, na przykład od hollywoodzkiego agenta Beethovena, ale po raz kolejny okazało się że podpis wszystkim dynda i powiewa. No, może poza Lassie.
Pijany mocą, podczas kolejnej wyprawy do warzywniaka wyskrobałem:

Co mogłem jeszcze nowego wymyślić? Znajomi pospieszyli mi z pomocą.
Jeden kolega w Disneylandzie podpisał się jako "Myszka Miki", bo, jak twierdzi, wnerwiało go kompletne olewanie sygnatur. Później okazało się, że jego konto nigdy tą kwotą nie zostało obciążone. Nie dostał żadnego pisma ani nic.
Idąc tym tropem, zaryzykowałem...

Na koniec, przyjaciel podpowiedział mi ciekawy pomysł.

Myślę nad stałym zmienieniem nazwiska na "UkradłemTęKartę". Ciekawy ma wydźwięk; a czy nie wyglądałoby to fajnie, gdybym wysyłał np. kartę na Dzień Matki?
Tak więc, podsumowując. Wszyscy mają głęboko twój podpis na wydrukach z terminali, więc dajcie sobie wszyscy siana. Jedyną zasadą jest - unikajcie mojego imienia. Jak MasterCard się połapie, będę miał kłopoty.
-----
Ciąg dalszy nastąpi... czy powinien? Tłumaczyć/wrzucać dalej? Piszcie! W kolejnych odcinkach m. in. przestawianie migających znaków na drogach, testowanie smaków różnych mydeł, szamponów, podpuszczanie w rozmowach telefonicznych, oszukiwanie automatów na autostradach... Czekamy na opinie!
A może Ty też prowadzisz takie doświadczenia? Czekamy na szczegółowe opisy ze zdjęciami! A jeśli nie prowadzisz, to może zaczniesz od dzisiaj?
Autor: John Hargrave
Tłumaczenie:: Neovigo
Foto: John Hargrave
Tłumaczenie:: Neovigo
Foto: John Hargrave
| « starszy artykuł | nowszy artykuł » |
Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
:: Newsy z kategorii
01.08
· Autentyki CCCLXII - Wspomnienia elektryka (1)
31.07
· Wielopak Weekendowy CCCLXXVI
30.07
· Jak zostać gwiazdą TV? (69)
· Zarobki żywej legendy (30)
· Katastrofa BP kontra Photoshop (14)
· Najgłupsza zabawa z dzieciństwa VIII (1)
· Jak on to zrobił? (18)
· Pierwsza wizyta u fryzjera (57)
· Zrób sobie śniadanie mistrzów (38)
· Prawdziwe fanki baseballa (21)
· Stare japońskie monstra II (31)
· Super Mario jako Zombie (6)
· Wodospad Horsetail (9)
29.07
· Brutalny rozwód z nowym pięknym rowerem (34)
· Spotkanie po latach (7)
· Okiem marudy: Pociągiem jedziemy (76)
· Dwuznaczny skrót pewnej poważnej organizacji (21)
· Gdyby fikcyjne postacie pisały książki i poradniki V (12)
· Krótka historia Jimmy'ego Jumpa (28)
· A ty co potrafisz swoim językiem? (14)
· Autentyki CCCLXII - Wspomnienia elektryka (1)
31.07
· Wielopak Weekendowy CCCLXXVI
30.07
· Jak zostać gwiazdą TV? (69)
· Zarobki żywej legendy (30)
· Katastrofa BP kontra Photoshop (14)
· Najgłupsza zabawa z dzieciństwa VIII (1)
· Jak on to zrobił? (18)
· Pierwsza wizyta u fryzjera (57)
· Zrób sobie śniadanie mistrzów (38)
· Prawdziwe fanki baseballa (21)
· Stare japońskie monstra II (31)
· Super Mario jako Zombie (6)
· Wodospad Horsetail (9)
29.07
· Brutalny rozwód z nowym pięknym rowerem (34)
· Spotkanie po latach (7)
· Okiem marudy: Pociągiem jedziemy (76)
· Dwuznaczny skrót pewnej poważnej organizacji (21)
· Gdyby fikcyjne postacie pisały książki i poradniki V (12)
· Krótka historia Jimmy'ego Jumpa (28)
· A ty co potrafisz swoim językiem? (14)
:: Jak to drzewiej bywało
:: Linki sponsorowane
:: Polecamy te strony
:: Patronujemy i polecamy

