świat. Jeśli nie chcę spędzać wieczorów samotnie, muszę zamykać się w necie. Koleżanki niby mam, ale już zorganizowały tu sobie życie pod moją nieobecność. Ściągnęły swoje połówki, sprzątają i gotują im. Nie widuję sie z nimi tak często, jak kiedyś. Mam też paru kolegów, ale spotykanie się z nimi raczej nie uszczęśliwiłoby Grześka.
Jest nawet taki jeden, który chciałby chodzić ze mną za rękę po parku, najchętniej co dzień. Nosiłby mnie na rękach, kupował prezenty i dawał wszystko to o czym Grzesiek nigdy nie słyszał. Co chwila mi powtarza, że gdyby miał taką dziewczynę jak ja, to nie siedziałby w Polsce, tylko przy niej. Wkręca mi, wytyka to, że mój Grześ czasami jest szorstki a czasami głupiutki. Mówi, że powinnam znaleźć sobie kogoś, kto doceni moje wszystkie zalety.
A mi wydaje się, że powinnam szukać kogoś, z kim będę dobrze się czuć, kto mnie nie zamęczy po paru minutach rozmowy. Myślę zresztą, że nie muszę szukać. Chociaż ciągle nie jestem pewna, czy go kocham. Ale to jest i tak bez znaczenia, bo on jest częścią mojego świata w równym stopniu co rodzice, czy siostry. Wpasował się idealnie. Mam kogo tulić, całować, drażnić, mam na kogo narzekać. Być może nie komplementuje mnie zbyt często i każdy prezent trzeba mu najpierw pokazać palcem, ale wydaje mi się, że są gorsze wady :)
I to już nawet trochę pozytywna. Jeszcze więcej takich i będzie z tego całkiem fajny blog.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą