Rozglądam się po pokoju. Chyba jestem sama. Ale czy napewno? Czy może powinam sprawdzić w szafie, pod łóżkiem? Idiotka. Ale właśnie w ten sposób muszę.
Boję się samotności. I Ciszy. Boję się samotności i ciszy, równie mocno bojąc się zgiełku. I hałasu. Boję się, że jestem głupia i brzydka. Że pewnego dnia się to wyda. Najbardziej boję się, że ktoś mi zwróci uwagę, że jestem głupia lub brzydka. I, że będzie mi wstyd, że taka jestem. Boję się, że przyjdzie czas w którym innym będzie ze mną źle. Kiedy mi będzie ze sobą źle. Kocham siebie bardzo mocno i nie wyobrażam sobie życia beze mnie. Boję się, że ta miłość się skończy. Że się zostawię i zostanę sama, bez siebie. Wiem, że póki mam siebie, póki jest mi ze mną dobrze, mam powód do bycia zadowoloną. Boję się, że jestem, lub kiedyś stanę się swoim pierwszym i jedynym powodem do szczęścia.
Ty to ujęłaś w 151 słowach... i można by to nazwać narzekaniem przepełnionym poezją.
Jak częściej będą tu się pojawiać takie wpisy, to chyba przyśpieszę pracę nad twoim szablonem.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą