Chce mi się płakać. A właściwie nie wiem czemu. Marzenia powoli się spełniają. Wreszcie mam koteczka, w przyszłym tygodniu kupuję upragniony telefon. Z chłopakiem jakoś znowu powoli się układa. A mnie chce się płakać. Bo domownicy nie lubią mojego kota, śmieją się kiedy daje mu jeść. Kiedy go głaskam. Nie pozwalają mu na podgryzanie roślinek w ogródku. Zrzucają go z ławek, krzeseł i stołów. Podrzucają, żeby sprawdzić czy aby napewno spadnie na cztery łapy. A potem się dziwią, że tylko do mnie przychodzi, tylko mnie daje się głaskać. Tłumaczą mi, że to nie małe dziecko, że sam sobie musi umieć radzić.
Z chłopakiem niby jest dobrze, ale przecież też (cholera!) wszystko na odległość. Irytuje mnie już brak drugiej osoby. Po prostu od przytulania się dostaję takiej dziwnej siły, że wszystko potem jest łatwiejsze. No i przy nim mogę nie myśleć o niczym, po prostu cieszyć się nami. Wysłał mi dziś zdjęcia z wesela kolegi. Takie dziwne widzieć go i nie móc dotknąć. Nie podobał mi się na zdjęciach. Nie wiem czemu.
Ojciec siedzi w kuchni i dyskutuje z domownikami na tematy o których żadne z nich nie ma pojęcia. Jak mnie to irytuje. Czy naprawdę niemógłby porozmawiać ze mną? Nie wiem czemu jeszcze traktuje mnie jak dziecko. Woli gadać z Darkiem i Marysią o budowie stadionów. Hahaha, jakie to kurcze śmieszne, że ich nie budują. Najchętniej pokazałabym im linki ze zdjęciami, jak postępują budowy. W tym temacie przynajmniej jestem na bierząco, dzięki mojemu piłkarzykowi.
Myślę, że cholernie potrzebuję towarzystwa. Od 04:40 rano do 16:00 czasoprzyśpieszacza. A od 16:00 do 04:40 dobrego... przytulania. Za ścianą, w kuchni się śmieją. Jestem zazdrosna o ten ich humor, co ich tak śmieszy? Najchętniej bym dziś kogoś zamordowała. Chce mi się płakać.
a co do złego nastroju, to chyba nie jestem najlepszy w doradzaniu, bo ja wtedy odpalam wino i siedzę w kącie z gitarą, bo nic więcej mi wtedy nie trzeba;)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą