Tydzień minął... A w kuchni wciąż czysto!
Mój Misiak obiecał mi, że jak wytrwam to zrobi mi specjalny order-odznakę. Własnoręcznie. Użyje w tym celu papieru, flamastrów i kredek. Jak już go dostanę to zrobię zdjęcie i ochoczo pokażę. A potem będę zdobywać odznakę "Łazienkowego Czyścioszka". W planie mam też "Salonowego Czyścioszka", "Sypialnianego Czyścioszka", "Kuchareczki" i może jeszcze "Namiętnej Kochanki". Na razie nie mam więcej pomysłów. Co jeszcze powinna umieć młoda żona? Gdyby ktoś miał jakiąś propozycję, to może podsunąć przy okazji...
Chodzę ostatnio jakaś zmęczona i wymięta. Na nic nie mam siły. A im więcej narzekam tym mniej mam energii i ochoty. Nie mówię tu tylko o sprzątaniu kuchni, ale raczej ogólnie, o wszystkim. Brakuje mi wakacji i już do nich odliczam. A wakacje zaczną się dopiero 6 września...
Jedyny dzień wolny w tym tygodniu minął mi tak szybko. I naprawdę nie zdążyłam zrobić nic fajnego. Nawet odpocząć.
jakos sobie nie wyobrazam prasowania koszul i prania gaci, dwie raczki ma? ma. to i do pralki mu sie uda wlasne smrody wrzucic :>
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą