Napiszę coś, póki jeszcze pamiętam, że mam bloga. Chociaż to jest coraz trudniejsze. Kiedyś było łatwiej, bo człowiek był beztroski.
A dziś... co napisać, kiedy nie wiadomo, kto to czyta? Bo niby każdy pisze "dla siebie" ale pewnie mimo woli chciałby trafić do odbiorcy. Ludziom się teraz wydaje, że mają coś do powiedzenia. A ciężko napisać cokolwiek, wiedząc, że ktoś to później przeczyta i podda ocenie. Skomentuje. Teraz wszystko można podważyć, każdego da się przegadać i każdy argument odeprzeć. Wystarczy trafić na inteligentnego rozmówcę i nagle zasycha Ci w gardle, zapominasz o wszystkich swoich ulubionych cytatach i przeklinasz brak charyzmy, siły przebicia, ciętego języka. Jedna książka której nie skończyłeś czytać w ubiegłym roku, mogłaby całkowicie zmienić tok rozmowy...
A nawet jeśli w końcu udowodnisz swoją rację, przedstawisz wyczerpująco swój punkt widzenia, zawsze znajdzie się ktoś kto powie "whatever". Piękny blogasek, zostawiam komcia i liczę na rewanż. I przez nich też w jakiś sposób czuję się pokonana.
Piszesz dla siebie.
Piszesz dla ludzi, których się podoba to co piszesz.
Koniec i kropka.
Ludzi nie przekonasz.
Funkcja komentarzy w blogach powinna raczej służyć takiemu celowi jak kiedyś prośba o wpis do pamiętnika, ale wiadomo- globalna wioska, internet- komentatorem może być każdy. A gdy tak się staje to warto przeczytać to co komentujący pisze, ale nie warto się tym przejmować.
Powinnaś pisać dla siebie, nawet jeżeli Bogdan lat 35 z Mazowsza powie Ci "whatever".
Jak z książką- nie każdemu się spodoba. Czasem jest jak z mamą Garpa- książka staje się hitem, ale dużo osób ją potępia, mimo tego prze się do przodu. Ale czasem jest jak z samym Garpem- dużo się krytykuje, nic nie wychodzi z kolejnych książek, ale jednak miał swoją garstkę czytelników. Tylko że on właśnie przejmował się tym co pisali o nim inni i to go zgubiło, że następne książki były coraz gorsze, chciał innym zaimponować. Chociaż jak łatwo oprzeć się krytyce ww. Bogdana w blogu, tak trudno wielkiemu krytykowi literackiemu przy książce...
Tak na marginesie kiedyś miałem ochotę napisać bibliografię do szuflady w tak ładną rocznicę 20 urodzin. By podsumować wszystko, wyciągnąć wnioski na przyszłość. Ale im dalej pisałem w tym większe bagno wchodziłem. Książka zaczęła być rozliczeniem z każdym bólem i piętnem z przeszłości, które mnie spotkało od strony najbliższych czy przyjaciół. Więc chronologiczna bibliografia z hasłem na archiwum została wypalona na płytce i gdzieś głęboko schowana. Lepiej by rodzina i najbliżsi takich rzeczy nie czytali;) Chociaż jakby tak bibliografię ułożyć tematami: szkoła, rodzina, przyjaciele, miłości etc. ?
Powodzenia w twoim pisaniu blogaska, książki czy co tam z tego wyjdzie.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą