jakoś smutno. Ale nie o tym miało być. Hmm a miało być o...
Dobra, przyznaję się, niepamiętam o czym miało być. A raczej - pamiętać nie chcę. Mam ochotę pomarudzić, jak to 'współczesne' dziewczyny ustawiają sobie w profilach zdjęcia muśnięte fotoszopem. Jakie to 'współczesne' dziewczyny są płytkie i puste. I jak z coraz mniejszą rzeszą idzie się dogadać. Współczuję 'współczesnym' mężczyzną, zdaje się, że idą ciężkie dla nich czasy. Albo pójdą za głosem mediów, napalając się na te puste lalki, albo przyjdzie im żyć samotnie.
Wiem, że wyolbrzymiam, strasznie nie lubię wyolbrzymiać i uogólniać. Ale jak już wspomniałam, mam humor nie najlepszy. Smutno mi, a dookoła nikogo, kto mógłby to zauważyć. Przytulić. I muszę się przyznać, zła jestem też dlatego, że nigdy nie będę taka z okładki. Mimo wszelkich starań, nie będę tak wyglądać. A chciałabym, bo czuję, że świat tego ode mnie wymaga. Boję się, że mój chłopak naogląda się reklam w których chudzielce smarują się kremami antycelulitowymi. Filmów, w których nawet te brzydkie bohaterki grają aktorki piękne, ucharakteryzowane na brzydkie, zwykle przez dodanie okularów i niedobranie fryzury, ew. dorysowanie krostki. Że uwierzy w to i zapragnie dziewczyny podobnej, w jaką ja nigdy nie będę potrafiła się zmienić.
I boli mnie to, że kobiety same robią sobię krzywdę, pozwalając na rozprzestrzenianie się tej dziwnej wizji kobiety idealnej, chudej i pięknej. Że próbują za wszelką cenę się upodobnić do lalki barbie, elfki, syreny, nimfy. Że wolą podążać za modą zamiast powiedzieć głośno: "Ja jestem inna". Bo każda z nas jest inna, i każda z nas chce być postrzegana jako wyjątkowa. Ja nie wymagam, żeby kobiety przestały się czesać, czy malować, jestem jak najbardziej za dbaniem o siebie. Tylko dość mam armii klonów, która poprawia sobie w ramach własnych możliwości, co tylko się da operacjami plastycznymi, a czego się nie da - photoshopem. Dlaczego? Bo ja mam z tym problem! Bo czasem czuję się gorsza. Bo czasem nie wiem jak się ubrać, żeby się nie przebrać za kogoś kim nie jestem.
Bo czasem nie wiem kim jestem.
ciekawy tekst :
http://samozdrowie.interia.pl/uroda/pielegnacja_twarzy/news?inf=100043964
Nie Ty jedna masz takie odczucia, nie Ty jedna...
Swoją drogą, jak się tak temu przyjrzeć, temu coraz szersze kręgi zataczającemu rytuałowi upiększania się, który przez operacje i photoshopy, ingeruje przecież w naszą intymność (no bo, dlaczego ja muszę się upodabniać do kogoś z okładki, kto nawet nie jest podobny do siebie?), w nasze życie - to ten rytuał zaczyna przypominać bezsensowne z naszego punktu widzenia zwyczaje, tj. "małe stópki" dużych Chinek czy stosowane do dziś niemalże okaleczenia afrykańskich kobiet. Wszystkiemu towarzyszy ból i deformacja w imię różnie pojętego piękna. Taka refleksja poglądowa.
A tak w ogóle: de facto - jesteśmy tacy, jak o sobie myślimy. Nie wiem, czy używam dobrych słów na pocieszenie czy rozchmurzenie Ciebie - ale nie możesz myśleć, że jesteś gorsza od kogokolwiek. Bo będziesz. A chyba nie ma nic gorszego od samounicestwienia się:)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą