Kupiłam dziś bilet do domu.
Wszystko wskazuje na to, że Sylwester jednak będzie szczęśliwy. Ma szansę zostać nawet najszczęśliwszym dniem w roku. O godzinie 11:40 będę widzieć Polskę, a parę minut później, chłopaka. I przez wszystkie dni Nowego Roku będę mogła go widywać tak długo, jak tylko on będzie chciał. I Będę mogła być przytulaną tak długo, aż mu się nie znudzi (czyli nie długo :D).
Zapomniałam dodać do poprzedniej notki noworocznych postanowień. Więc, oto one:
1. Nazywać to co czuję miłością i nie przyjmować do wiadomości, że to cokolwiek innego. Wyzbyć się wątpliwości.
2. Poznać Kubusia (:*)
3. Schudnąć (nie dużo, tak z 10 kg :P)
Myślę, że wystarczy tych postanowień jak na taką mało ambitną osobę, jaką jestem. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby mi sie udało osiągnąć te trzy punkty :-)
a raczej przerobić tłuszczyk na mięśnie.. bo wage to mam odpowiednią ;)
i dobrego lotu życzę :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą