Właściwie dziś dwie sprawy. Ciąg dalszy maminych obserwacji i skarb znaleziony w książce.
Się byłam pokłóciłam z mamą. Chciałam z nią porozmawiać na temat komputera, bo już drugi raz miała 'atak na wioskę' czy jakkolwiek ona to nazywa. Skótkiem czego mój chłopak wogóle nie może mnie odwiedzić. Obraził się, bo powiedział, że jak się coś popsuje, to on zawsze przychodzi i naprawia. A jak chce przyjść - to nie może...
Więc zasugerowałam jej delikatnie (i kiedy to piszę mam namyśli naprawdę idealnie wyważoną sugestię), że spędza odrobinę zbyt dużo czasu na plemionach. Od razu na mnie naskoczyła, że przecież dziś rano przekopiowałam sobie mp3 na telefon, więc to nie jest tak, że ja nie mam wcale dostępu do komputera, bo przecież mam.
A potem, już wcale nie pamiętam jak do tego doszło, powiedziałyśmy sobie dużo rzeczy. Ciężko, naprawdę trudno wprowadzić mnie w taki stan, a jej się udało. Powiedziałam jej, że tata ciężko pracuje, żeby ona mogła siedzieć przed kompem, i że mi byłoby tak głupio. Odpowiedziała, że ja jestem taką samą 'utrzymanką' taty. Tyle, że tata ma obowiązek utrzymywać mamę, a mnie nie musi, bo jestem już pełnoletnia. I, że jak będę się zachowywać tak, jak się zachowuję, to wcale nie muszę z nią mieszkać.
Zrobiło mi się strasznie przykro. Okazało się, ciotki, siostry cioteczne wujkowie... wszyscy tęsknili za mną bardziej niż moja osamotniona matka. Bo ja teraz przyjechałam, i chcę korzystać z komputera i pokoju.
Teraz zupełnie nie wiem, jak się zachowywać. Najprościej (i najtrudniej) byłoby się wyprowadzić. Dziś mama rozmawiała przez skypa z tatą, i wyszło na to, że to ja jestem ta zła, która ma o wszystko pretensję, a jej nie daje korzystać z komputera. Że najpierw ją zostawiamy, a jak sobie już znajdzie zajęcie, to wracamy i przeszkadzamy. Zresztą nie mam pretensji do taty, że trzyma jej stronę. Z daleka wszystko wygląda inaczej. Powiedział tylko, że w kwestii komputera mamy dojść do kompromisu.
Więc próbowałam. Dla mnie idealnym kompromisem byłoby, gdyby po godzinie 18 już nie przesiadywała w moim pokoju. Niestety okazało się to niemożliwe. Dla niej kompromis oznacza to, że mogę używać komputera wtedy, kiedy ona akurat nie ma nic do roboty. Z wyrzutem powiedziała, że przeze mnie zaczęła powolny proces rezygnacji z gry na którymśtam świecie i że jest to proces bardzo powolny i nie wiadomo kiedy przestanie. Na tym jednym świecie, oczywiście, bo na drugim cały czas będzie szaleć. I, że owszem, chłopak może do mnie przychodzić, tylko ona będzie musiała co chwilkę wpadać żeby coś sobie nastawić.
Swoją drogą ciekawa jestem jak by się zachowała, gdyby tak wpadła coś sobie nastawić i zastała nas w połowie hmm... dobrej zabawy ;-)
Ale dość o mamie! Miało być o książkowym znalezisku :) Przeglądałam dziś książki żeby którąś z nich reprzeczytać i znalazłam kartkę z postanowieniami pt. "Rzeczy które chcę zrobić, zanim umrę". Jestem przeszczęśliwa, bo niektóre pozycje z listy mogę już wykreślić ;D
1. Przeżyć przygodę
2. Napisać książkę
3.
Zrobić prawo jazdy
4. Ważyć 50 kg
5. Zagrać w filmie, reklamie bądź teledysku
6.
Zdać maturę
7. Być samodzielna
8. Stracić coś cennego, czego nie da się odzyskać (mogłabym to uznać za wykonane, gdybym policzyła złudzenia. Albo pieniądze wydane na komputer ;P Ale chodzi mi nie o sam fakt zguby, tylko o uczucie które po nim następuje, tęsknotę, mądrypolakposzkodzię)
9. Być bardzo biedna
10. Być bardzo bogata
11. Odwiedzić stolicę każdego państwa na świecie (3 zaliczone, chciałabym, żeby następna była Moskwa, moim zdaniem ma w sobie coś... carskiego. Ale :Sq do Ciebie też może zawita, strzeż się ;) )
12. Mieć 3 dzieci
13.
Otworzyć się i oddać komuś zupełnie(Od niedawna wiem, że mogę to przekreślić)
14. Spełnić czyjeś wielkie marzenie (jeśli to możliwe, jak najwięcej razy!)
15. Przeczytać z zrozumieć "Ulissesa" (Awykonalne, więc moja lista jest z góry spisana na niepowodzenie. Ale za to do końca życią będę miała do czego dążyć ;) )
16. Pokonać wstyd, pruderię i brak pewności siebie
Pomijając wszystkie nurtujące mnie problemy egzystencjonalne, pytania o to, kto nas stworzył i po co żyjemy właśnie tyle chciałabym osiągnąć. Mam nadzieję, że się uda. I, że z czasem będę miała tutaj coś dopisać. Że będę ciągle marzyć ;-)
Jak zostawi włączone plemiona i pójdzie gdzieś na sekundkę, to wsiadaj na komputer i szukaj w opcjach gry: usuń konto. Konto najprawdopodobniej jak to bywa w takich grach po akceptacji przez maila, usuwa się jakieś 24-48h. W tym czasie musiała by mieć zablokowany dostęp by tego nie cofnąć. Jak wróci do gry okaże się że jej konto nie istnieje, a wtedy jeno w drogę nie wchodzić.
W IE: opcje internetowe->zakładka połączenia->ustawienia sieci lan
Wpisz jakieś proxy np www.niezagraszjuzwplemiona.pl
W ten sposób nic na ie chodzić nie będzie, a ty korzystaj z opery.
Chociaż bałbym się co z robi z waszym dostawcą internetu
Natomiast zablokowanie strony przez przeglądarkę nic nie da, niestety - jeśli przypadek mamy Oli jest tak ciężki jak widzimy, to znajdzie szybko "kolegę informatyka", który jej naprawi Plemiona. Trzeba by było szukać sposobu polegającego na blokowaniu tej strony "na zewnątrz" komputera...
ma :chaos. Wygląda na to, że twoja matka ma bardzo poważny problem. Jak się
gra w tą grę? Nigdy tego nie widziałem, to jest jakoś z użyciem zewnętrznego
klienta, czy po prostu przez przeglądarke? Jak przez przeglądarkę, to można zablokować
dostęp do strony ;)
ale ja jestem skrajny przypadek..
za nr 11 kciuki potrzymam, bo też mam podobne, choć trochę skromniejsze :)
Co do listy rzeczy, to trzymam kciuki za spełnienie największej ich ilości:)
na świecie 10 i 11 wprawdzie nie gram, ale na 9 i 12 mam coś do powiedzenia. a to nie problem poprosic znajomych o przysluge. moi znajomi stwierdzili, ze jakby co, to zamiast powolnego procesu rezygnacji z gry mogą jej zagwarantować bardzo przyspieszony.
i jeszcze coś. twoja matka sie niestety uzaleznila i to gorzej niż alkoholik od wódki.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą