<< >> wszystkie blogi

Zrozumieć ludzi...

Patrzeć zza siebie na to, co przed sobą mam...

Wpis trzeci, część pierwsza, ciąg dalszy

2008-03-02 10:48:00 · 2 komentarze
Kiedy W. trzyma ją za rękę, trafia do niej, że nie jest mu do końca obojętna. Przedstawia ją zawsze jako swoją dziewczynę (nawet nią nie jest), gdy spacerują, trzyma zawsze za rękę. I co ona ma myśleć? Że jest tylko jego przyjaciółką? Niech się pieprzy. Tyle nocy bez snu, tyle wylanych łez, tyle chwil, gdy serce waliło jak dzwon na kościelnej wieży. Przez miesiąc wytrzymała w milczeniu. Ani jednego wysłanego smsa, ani jednej wiadomości na gadu-gadu, bez uśmiechu, bez słowa. A w środę uśmiech, gadka o niczym. Plan przełamania złej passy: wycieczka do jego rodzinnego domu. Nie wypaliło. Ale szok, albo raczej cud, że w ogóle się odezwał. Ona nie zrobiła nic. Ufała mu bezgranicznie. Do dnia, kiedy w opisie, przy żółtym słoneczku zobaczyła: I'M GAY. Była zbyt głupia, żeby to zrozumieć. Poszła z zapytaniem do ludzi, nie do niego. Nie miała nawet pewności, czy to, co jej oczy zobaczyły jest prawdą. Więc jak to jest? Może to nieprawda? Może on po prostu czeka na nią? Może chce, żeby zobaczyła, jakie naprawdę jest życie? Może ta informacja jest jego kolejną gierką? Kolejną twarzą, którą ona musi, choć nie chce, poznać? NIE WIE! I nie ma pojęcia, jak dalej żyć. Wszyscy mówią, żeby go sobie odpuściła. Że jeszcze niejeden na nią gdzieś czeka. I czekał będzie. Ale ona nie chce. Ona kocha. Musi dać sobie spokój. Może dać spokój jemu, ale nie sobie. Nie ma drugiego takiego, inteligentnego, mądrego, konsekwentnego, zaradnego, szalonego, tajemniczego, wspaniałomyślnego i do tego wyglądającego jak bóstwo. W. jest artystą zamkniętym we własnym świecie. I co on w niej może widzieć? Ona widzi. Jak chce ją zmienić, jak chce, żeby była tylko jego, jak chce, żeby była mądrą i ułożoną kobietą. I zrobiłaby to, lecz co będzie dalej, jeśli to wszystko się bardziej skomplikuje, niż teraz? Straci całą młodość. A przecież tak pięknie jest mieć 16 lat i widzieć wszystko tylko w dwóch kolorach. A jak się uda? A jak się uda, to będzie najszczęśliwszą kobietą na świecie.

Wpis drugi, część pierwsza

2008-02-23 17:53:00 · 4 komentarze
Angie. Żyje sobie w normalnym świecie i nic, co ludzkie, nie jest jej obce. Chociaż ‘normalny świat’ jest bardziej poprawną formą. W cudzysłowie. Na co dzień chodzi do liceum. Znaczy się, bywa w nim. Uczy się bo musi, ale częściej jej w szkole nie ma, niż jest. Od życia nie oczekuje zbyt wiele i nic nie jest w stanie jej zmobilizować. Nawet wymarzone minione wakacje w Kanadzie. Jest załamana. Jej obiekt westchnień, okazał się inny niż się jej wydawało przez ostatnie dwa lata, od dnia, kiedy była jeszcze małą gówniarą. Pozory. Wszędzie i ciągle. W, bo taka była pierwsza litera jego imienia, oszukał ją, zdradził ją psychicznie, nie pozostawił odrobiny nadziei. Nie rozumiała tylko, dlaczego, mimo iż nikt nie widzi ich przyszłości, jest w niego wpatrzona jak w obrazek. Ona, która do niedawna ceniła sobie ponad wszystko swoją niezależność, nagle chciała być zależna od niego. Możliwe, że według niej jest idealny. Każda jego wada jest dla niej doskonała. Jest w stanie zmieniać się, podporządkowywać, układać się idealnie jak kostka Rubika, stawać się z dnia na dzień coraz bardziej idealną, ale tylko dla niego. Ona, młoda, szesnastoletnia, dojrzewająca kobietka, zakochana bez nadziei, bez wzajemności w o dziesięć lat starszym facecie. Zachłanna i chętna chłonąć jego obecność, gdy tylko on znajduje się w pobliżu. Jak to możliwe, skoro nigdy nie zbliżyła się do niego fizycznie? Angie wychodzi z założenia, że na wszystko przyjdzie czas. Na dotyk, na pierwszy pocałunek, na pierwszy stosunek. I pomyśleć, że ta młoda, szesnastoletnia kobietka jest tak cierpliwa, że wystarcza jej nadzieja. Choć może nie jest do końca normalna? W jej wieku powinno się imprezować, podrywać facetów, ale nie ona… Ona nie potrzebuje nic więcej od życia. Żadnego innego faceta, żadnych imprez, nie potrzebuje więcej nic, niż odrobinę tej zasranej nadziei. Nadziei, że będzie lepiej i że jej podejrzenia są fałszywe. Czy to się czuje, że ktoś jest innej orientacji? Zraniona i pokrzywdzona. A może to tylko prowokacja z jego strony? Ale czy to się czuje?

Wpis pierwszy.

2008-02-23 15:28:03 · 1 komentarz
Już dawno chciałem zacząć pisać bloga. Tylko nauka obsługi wszystkich serwisów blogowych dość opornie mi przychodziła.

Obserwuję ludzi. Tych, z którymi mieszkam, których widuję na codzień na uczelni, w markecie, na imprezach. Analizuję dogłębnie ich wypowiedzi, ich zachowania, ich chęci popisania się przed innymi. A później wszystko przelewam na papier. I tak wiem, że nikt tego czytał nie będzie, że mojej książki nikt nie opublikuje, że nie prędko się ona pojawi gdziekolwiek, że nieprędko skończę ją pisać. A weny nie brakuje. Za każdym razem, gdy wychodzę z domu, spotykam kogoś, kogo chcę zanalizować. Spojrzeć w niego i zastanowić się, co nim kieruje.

I fragmenty mojej książki, którą roboczo nazwałem tak, jak ten blog, będę tu wklejał.

Dziękuję za uwagę.
Autor
O blogu
  • Moje obserwacje i przemyślenia na temat otaczających mnie ludzi.
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
Statsy bloga
  • Postów: 3
  • Komentarzy: 7
  • Odsłon: 271

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi