< >  wszystkie blogi

Powiało nudą

Od dziś zawsze będę kończył, to co zacz...

Wolnoć Tomku w swoim domku

9 styczeń 2009 ·
Żarzący się koniec papierosa podnosił temperaturę o ten ułamek stopnia w swoim własnym malutkim świecie, podczas gdy w tym większym świecie, otaczającym ten mniejszy, temperatura spadła do dziesięciu stopni poniżej zera. Papieros wyraźnie czuł dumę z powierzonej mu roli ogrzewania nieprzyjaznego, mroźnego powietrza i czynienia go cieplejszym zanim dotrze do płuc dwudziestoletniej Olgi. Uwalniana przy okazji nikotyna, może nie czyniła świata lepszym przy każdym wdechu, ale sprawiała, że dziewczyna miała to coraz głębiej w miejscu, gdzie zazwyczaj ma się takie rzeczy. Liczyła się tylko ona, papieros i jej strefa osobista, która zaznaczona została niewyraźną granicą dymu papierosowego zmieszanego z parą jej oddechu.

Niespodziewane pstryknięcie palcami zburzyło ten delikatny stan równowagi i harmonii panujący wewnątrz Olgi. Zaskoczony papieros odbił się od rozkładu jazdy i poruszając się po krzywej eliptycznej wylądował w niewielkiej zaspie śnieżnej pod stopami. Tam konając zdążył zabić jeszcze kilka zaskoczonych płatków śniegu zanim zgasł na zawsze zmiażdżony przez swojego śmiertelnego wroga - podeszwę.

- Co ty... Pan wyrabia? Jest pan nienormalny czy tylko źle wychowany? - Olga szturchnęła napastnika w bark. Zrobiła to jednak na tyle delikatnie, by w razie odpowiedzi twierdzącej na pierwszą sugestię, nie dać mu zbyt dużego pretekstu do odszturchnięcia.
- Byłbym źle wychowany, gdybym ulepił kulkę ze śniegu i przy jej pomocy zgasił pani papierosa, kiedy właśnie by się pani nim zaciągała.
- Ale tak przecież nie można. To zwykła bezczelność. - Wciąż wahała się czy dla wzmocnienia przekazu zaryzykować ponowne szturchnięcie.
- Rozumiem, że palenie w miejscu publicznym, na przystanku autobusowym, i dmuchanie dymem w nosy innych to coś zupełnie normalnego i jest dobrze przyjmowanego przez społeczeństwo?
- Mógł pan sobie odejść, jeśli to panu przeszkadza.
- Na ten mroźny wiatr i sypiący śnieg?
- A co mnie to... Jak panu przeszkadza, to proszę bardzo.
- Rozumiem, że gdybym stanął koło pani i puścił bąka, to nie miałaby pani nic przeciwko i jeśli by pani przeszkadzało, to pokornie, bez słowa skargi wyszłaby pani spod wiaty?

Olga przeniosła się mentalnie do 18 czerwca 1815 roku pod Waerloo. Sprawdziła, czy ma ciepłe wełniane skarpety, prowiant na drogę i dyskretnie się wycofała. Jedyna riposta jaka jej przychodziła do głowy była dość cięta, ale raczej zwiększyłaby przewagę oponenta nad nią. Zdecydowała się więc na inną odpowiedź.

- Zapali pan? - Spytała nieśmiało, wyciągając w ręce paczkę papierosów, usilnie wypatrując czegoś na swoich butach, które nagle zyskały na atrakcyjności i strasznie przykuwały jej wzrok.

Potem żyli długo i szczęśliwie. Przynajmniej połowa z nich. Druga połowa zmarła od uderzenia w głowę czajnikiem elektrycznym, który wyleciał przez czyjeś okno podczas pewnej domowej awantury. Można powiedzieć, że wbrew pozorom ta połowa miała całkiem spore szczęście, ponieważ patolog stwierdził u niej raka płuc, który spowodowałby długą i bolesną śmierć. Tak więc część z nich żyła długo, oboje szczęśliwie i każde osobno.
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi