Wszyscy lubią honorowych dawców krwi. To tacy nieszkodliwi idioci, którzy poświęcają swój czas, by w imię ratowania ludzkiego życia mniej lub bardziej regularnie wykrwawić się do plastikowej torebki. W zamian za kilka tabliczek wyrobu czekoladopodobnego o smaku przypominającym sprasowane kakao w połączone z najgorszym gatunkowo cukrem, pozwalają na robienie sobie ze skóry poduszeczki na igły i trenowanie akupunktury. Nie dość że nic za to nie chcą to jeszcze są z tego powodu szczęśliwi jak łysy, który dostał ściereczkę do polerowania kul do kręgli i właśnie rozważa inne jej zastosowanie. Czy aby na pewno nic nie chcą?
Dziennik Ustaw z 1997r. Nr 106, poz 681. Art. 10.:
"Zasłużonemu honorowemu dawcy krwi przysługują uprawnienia do korzystania poza kolejnością z ambulatoryjnej opieki zdrowotnej w ramach ubezpieczenia zdrowotnego i usług farmaceutycznych udzielanych w aptekach."Tak było kiedyś. Frejr kiedyś też wyrobił sobie legitymację zasłużonego honorowego dawcy krwi. A co! Szukając informacji, co mu to daje trafił na tę ustawę. Fajnie, pomyślał. W razie czego, wepchnie się bez kolejki. Zapisał sobie ustawę na karteluszce, wepchnął w środek legitymacji i... Zapomniał. Po kilku latach życie kopnęło Frejra tak mocno w ujście okrężnicy, że poczuł to dość boleśnie nie tylko w miejscu, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. Po kilkutygodniowym udawaniu twardziela zdecydował się jednak na wizytację służby zdrowia. Przypomniał sobie o ustawie i legitymacji, wcisnął je sobie w kieszeń i ruszył do przychodni dumny, że opłacało się pomagać bezinteresownie społeczeństwu, bo teraz społeczeństwo będzie szczęśliwe mogąc w ten niewielki sposób odwdzięczyć mu się za tyle lat jego poświęceń.
"Nie". To dość wymowne słowo, które sprowadziło go dość szybko na ziemię. "Ustawa nie obowiązuje". Frejr odniósł wrażenie, że jedna ze stron robi z siebie idiotę a druga wyjątkowo jej to ułatwia. Tak na wszelki wypadek Frejr założył, że to on może z siebie robić durnia. Zwinął manatki, tzn. wziął d*pę w Troki
*, choć nie wiedział, czemu niby wsadza swoje abcd
** do miasta na Litwie, i zwinął się do domu, gdzie udał się na strony rządu, by sprawdzić swoją rację. Dziwnym trafem założenie, że robi z siebie kretyna w przychodni, okazało się prawdziwe, bo artykuł 10. został uchylony.
Dość dociekliwy Frejr zaczął grzebać w ustawach próbując się dowiedzieć, kiedy został uchylony, ale nigdzie nie mógł się dopatrzyć ustawy, która by go kasowała
***. Dowiedział się też, że próba zrozumienia tego języka kończy się zwyczajnym bólem głowy, na który pomagają dopiero dwie tabletki popularnego środka przeciwbólowego
****.
W przychodni konkluzja była taka: Wstaniesz pan o szóstej rano, ustawisz się w kolejce za tymi wszystkimi hipochondrycznymi babciami, dla których wizyta u lekarza jest jedną z niewielu form kontaktu z prawdziwym człowiekiem, który okazuje cień zainteresowania jej problemami i może uda się zapisać gdzieś w okolicy przyszłego miesiąca na wizytę. Niestety Frejr nie ma czasu ani ochoty na wystawanie na mrozie na trzy godziny przed otwarciem przychodni.
Frejr nadal będzie się co jakiś czas wykrwawiał na fotelu zabiegowym (jak tylko wyzdrowieje), by ktoś mógł dostać jeszcze jedną szansę w życiu. Trochę będzie się teraz czuł jak frajer, że liczył, że za bezinteresowną pomoc ktoś może okaże choć cień wdzięczności. Tymczasem ma wrażenie, że politycy coraz śmielej i chętniej korzystają z jego okrężnicy nie próbując nawet udawać, że byli w aptece po wazelinę ale było zamknięte.
Mimo iż nie jestem specjalnie złośliwy i z reguły nie życzę ludziom źle, to jednak chciałbym zobaczyć barana, który zmienił przytoczoną na początku ustawę, który pilnie potrzebuje krwi do transfuzji, jednak nie może jej dostać, bo dawca, który regularnie dostarczał zasobów nie może oddać krwi, bo jest chory i nie dostał się do lekarza, który jest okupowany przez ludzi umierających na katar. Widać ktoś poważnie wziął sobie do serca fakt, że ma to być "bezinteresowny dar" i postanowił odebrać krwiodawcom wszelkie przywileje, które nie tylko nie były ich widzimisię ale pomagały im w dalszym ratowaniu życia a których to przywilejów z kolei prawie i tak nie było.
UPDATE 03.02.2009r.:Napisałem w tej sprawie do Pani Wandy z PCK. Była tak uprzejma i dobrze zorientowana w przepisach, że wskazała mi ustawę (Dz. U. 2004 nr 210 poz. 2135). W tekście ujednoliconym Art. 47c czytamy:
Osoby, o których mowa w art. 43 ust. 1, inwalidzi wojenni i wojskowi oraz kombatanci mają prawo do korzystania poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej oraz z usług farmaceutycznych udzielanych w aptekach.
A art. 43 ust. 1:
Świadczeniobiorcy, który posiada tytuł „Zasłużonego Honorowego Dawcy
Krwi” lub „Zasłużonego Dawcy Przeszczepu” i przedstawi legitymację „Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi” lub „Zasłużonego Dawcy Przeszczepu”, przysługuje bezpłatne, do wysokości limitu, o którym mowa w art. 38 ust. 1, zaopatrzenie w leki objęte wykazami:
Szkoda tylko, że tak ciężko to znaleźć. Dobra wiadomość jest taka, że zamierzam z nadanego
przywileju skorzystać, by jak najszybciej znów dostać pudełko czekolad, które zostanie rozdane rodzinie i znajomym. Natomiast jeśli ktoś jeszcze nie próbował, to zachęcam do zostania "bezinteresownym frajerem", bo uczucie jest całkiem budujące a i dzień wolnego można dostać...
Update wpisu zrobiłem dla potomnych, by może komuś łatwiej było dochodzić swoich praw i wiedział na jaką ustawę może się powołać, gdyby stanął w obliczu podobnego do mojego problemu.
* -
Troki - miasto na Litwie, w obwodzie wileńskim z bardzo ładnym zamkiem i bardzo dynamicznie zmieniającą się liczbą mieszkańców oscylującą w okolicach liczby 5504
** - Cztery litery.
*** -
Do tej pory nie wie, więc jeśli masz pojęcie, daj mi znać. Już wie.**** - Frejrowi nikt nie zapłacił za reklamę, więc reklamy nie będzie.
"Przywileje" odkryłem dopiero niedawno po ponad 3,5 roku od ich uzyskania. Nie powiem, że nie mógłbym bez nich żyć, ale są bardzo miłym ukłonem w moją stronę i widzę, że prócz satysfakcji, z której skrzętnie korzystałem, mam również wymierne korzyści (o których części dowiedziałem się dopiero parę dni temu). A z dnia wolnego skorzystałem chyba tylko dwa razy w ciągu tych kilkunastu dotychczasowych litrów :)
Czy z tym samym przyjemnie budującym odczuciem przychodziłoby Ci regularne oddawani krwi w sytuacji gdy z wolnego dnia od pracy nici?..
(bez wciskania między drzwi kwestii pożytku publicznego..)
jeśli chodzi o tę interesowność, to kiedyś zostałem okrzyknięty homo economicus, bo spytałem się na grupie dyskusyjnej o zaświadczenie o ilości oddanej krwi, żeby odliczyć sobie od podatku. Rzecz w tym, że gdybym był w potrzebie a przykładowo byłabyś jedyną osobą, od której mogę wziąć krew, miałbym zupełnie w nosie, czy oddałaś ją, by dostać czekoladę, zrobić sobie odpis od podatku, mieć tańsze lekarstwa w aptece, czy też jeżdzić za darmo komunikacją. Dla ludzi w potrzebie nie liczą się motywacje, tylko to, że mogą jeszcze trochę pożyć. Tak więc nie naskoczę na Ciebie, że jak możesz tak podchodzić do sprawy, tylko podziękuję Ci w imieniu tych, którym pomogłaś. Ideę oddawania krwi gorąco polecam bez względu na pobudki. Powód powstania tego wpisu był inny - wydawało mi się, że kilka przywilejów zostało krwiodawcom bzdurnie zlikwidowanych. Pomyliłem się, bo zostały przeniesione w inne miejsce w prawie. Wpisem chciałem też zwrócić uwagę, że nie każdy przywilej to zwykłe "bo TAK", bo ja jestem lepszy, ale mają swoje uzasadnienie, co zauważył już haalo.
Pozdrawiam Ciebie, Mortko i wszystkich którzy tak jak ja się "frajerzą" w punktach PCK bez względu na pobudki :)
Co do bezinteresowności- ja oddaje krew tylko po to, żeby mieć darmowe przejazdy komunikacją miejską. Tylko raz w życiu oddałam krew koleżance w potrzebie, po wypadku, bo w szpitalu nie było 0 rh-
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą