Obudziłam się dziś z jakże optymistyczną myślą: "o cholera, który dzisiaj? Sieciówka mi się skończyła..."
Postanowiłam zaryzykować jazdę pełną wrażeń i emocji autobusem "na gapę"...
Mniej więcej w połowie trasy wsiadło troje ludzi dobrze po 40-tce. Wtedy moje serce zabiło mocniej po raz pierwszy. Na szczęście usiedli grzecznie. Za to na następnym przystanku wsiadło dwóch facetów, jeden z nich poszedł do kierowcy. Skubany, kupował bilet... a myślałam, że chciał zablokować kasowniki! :[ Wtedy jedna osób po 40-tce zaczęła rozpinać kurtkę... "o kurza twarz..." - pomyślałam a poziom adrenaliny zbliżał się do zenitu... "Ale tu gorąco" - to zdanie wypowiedziane z ust 40-latki sprawiło, że mi przestało być gorąco...
Gdy dojechałam na miejsce, zaopatrzyłam się w nowy bilecik miesięczny i teraz mogę stresować się jedynie niepodbitą legitymacją... :]
Niedawno byłem świadkiem sytuacji, jak do autobusu wszedł kanar i otwarte były tylko środkowe drzwi, żeby mu ofiary nie pouciekały. Na nieszczęście dla niego jakiemuś desperatowi udało się przecisnąć przez zamknięte tylne drzwi xD
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą