< >  wszystkie blogi

Gelny blog

Nie taka Gela straszna, jak się pomaluje...

Imieniny & Nowy Rok :]

4 styczeń 2010 ·
O pizzy, kluczach i kolejnym dowodzie na to, że Honej jest bohaterem :).
"Hm, zamówmy pizzę..." "Ok"

___50 minut później___
 
-Aaaa, no bo mi nikt nie powiedział, że to bedzie płacone kartą... to ja przyjadę później i  przywiozę tego cosia do płacenia kartą.

___Później___

-Eee... chyba baterie słabe
-No to ja przyjdę i zapłacę, bo muszę wyjść a Wy jesteście po drodze.

___Jescze później___

Ruszyliśmy, bo musiałam przekazać kierowcy przesyłkę. Ponieważ zaraz miał być autobus, nie szliśmy do pizzerii - mieliśmy tam pójść w drodze powrotnej. Jednakże po przeszło 10 minutach czekania, autobusu ciągle nie było. Kolejny miał być za 10 minut, dlatego poszliśmy do pizzerii i na następnym przystanku wsiedliśmy w kałtobus.
Przystanek przed pętlą musieliśmy wysiąść, by przesiąść się w tramwaj, bezpośrednio prowadzący w miejsce docelowe naszej podróży. Mieliśmy mało czasu by zdążyć na tramwaj i ogólnie mało czasu, by zdążyć z przesyłką - wszystko przez awarię autobusu z godz. 16:26 :[. Wysiedliśmy za autobusu i zaczęliśmy gonić w kierunku przystanku tramwajowego. Wywaliłam się ja, potem Honej próbując mi pomóc, potem chyba jeszcze raz ja... spojrzałam, czy nic nie zostało, ale najwyraźniej zasłoniłam TO sobą :[. Wbiegliśmy do tramwaju, uradowani, że zdążyliśmy - okazało się, że telefon i książeczka ubezpieczeniowa Honeja leżą koło przystanku autobusowego... Honej wysiadł z tramwaju na najbliższym przystanku i pobiegł, by ratować zguby.

EFEKTY:
książeczka trochę przymarzła
telefon najwyraźniej został przejechany przez jakiś samochód. Futerał jest trochę zniszczony, za to telefon nie wyświetla nic - muszę go dać do naprawy :]

PLUSY:
pizza była dobra
zdążyłam z paczką
nikt nie zwinął telefonu (widocznie futerał go zakamuflował, dlatego polecam futerały! Na allegro za 14,99 !!!) - mam kartę sim, w telefonie numery oraz nikt nie dorwie moich filmików, zdjęć, nagrań głosowych, smsów
nie połamaliśmy się
żyjemy
nie jestem w ciąży
Słońce nie wybuchło dziś ze śmiechu

Dziś moje imieniny, które zaczęły się genialnie...
Zadowolona, że zdążyłam na autobus, po kilku przystankach zorientowałam się, że nie mam kluczy do biura. No cóż, albo zgubiłam wczoraj, albo zostały w drugim płaszczu w kieszeni. SMS do Honeja - śpi,bo nie odpowiada :/. Wysiadam z autobusu na najbliższym przystanku. Przebiegnę dwie dwupasmówki i mam przystanek z autobusami w stronę domu. Zaiste, w tej chwili były tam 2 autobusy, które mi bardzo odpowiadały, oba odjechały mi sprzed nosa, gdy już przebiegłam 4 pasy jezdni i jeden pas zieleni. Kolejny autobus miał być za jakieś 10 minut.
Po 20 minutach dotarłam do domu, gdzie otworzył mi  Honej (bo ja oczywiście klucza nie mam :/) - biedny - obudzłam go, a nie spał niemal całą noc :/.
Ruszyłam na autobus i tu małe deja vu - wysiadłam w miejscu,  którym wczoraj miało miejsce to niecodzienne zdarzenie i szukałam RYSIKU DO TELEFONU -.-'. Z tego powodu sprzed nosa uciekł mi tramwaj, który bezpośrednio dowiezie mnie do biura :].
Odmarzły mi nogi.

Szkoda mi już słów na morały. Chyba zaraz wypiję spokojnie czwartą kawę...
 

1 komentarz
the_unspeakable
The_Unspeakable -   |  2 lata i 4 miesiące temu  |  
Wszystkiego naj z okazji imienin...
Co do zgub, złośliwość rzeczy martwych :) swoją drogą dobrze, że "orły" nie miały poważniejszych efektów ubocznych :) pozdro
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi