Aby uściślić miejsce i okoliczności wydarzeń, musze dodać, że razem z przyjaciółmi (mieszkamy w 6 osób) wynajmujemy mieszkanie w Krakowie. Jest to mieszkanie na wysokim parterze w odremontowanym pogierkowskim bloku... 2 jedynki (moja i kumpla) + 2 dwójki (dziewczyn i pary) + kuchnia + łazienka + kibel
Nie powinno sie rozpoczynać zdania od "A więc", no ale: A więc...
Mniej więcej koło północy zaczynają prać ciuchy w pralce, więc jakoś tak o godzinie 00:45 zaczyna się wirowanie. Niby nic ale ich pralka chyba nie jest w najlepszym stanie. Można by rzec, że bardziej się trzęsie niz wiuje :/ W dzień nie ma wiekszej różnicy, bo zagłusza to ruch uliczny, muzyka, itp. ale w noy słychać to doskonale w całym mieszkaniu. Eh... Cięzkie życie studnta ;)
Ooo... Cosik mnie się przypomniało... Kilka dni temu skończyli remont (puściła rura i zalało im mieszkanie). No... ale zakończyli go z "wielkim hukiem", bo zaczęli wiercić dziury wiertarką w pomieszczeniu nad pokojem dziewczyn... I znowu wielkie mi halo, gdyby nie to, że chwycili za wiertarkę udarową koło północy :| Mi, to tam rybka ale dziewczyny się wku... zdenerwowały.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą