Zapanował w końcu jakaś normalność :) Ale też nie do końca... A ludzie potrafią utrudniać, a nawet zatruwać życie innym...
Idę Ci ja sobie przez Kraków. Mijam przystanek MPK na którym (jak zwykle) stoi tle ludzi że ledwo można przejść. Przede mną stadko gołębi, którego za Chiny nie ma jak ominąć... Idę, idę, idę, a te gołębie ni huhu nie chcą zejść mi z drogi. Spoko, nie chę ich zadeptać - sobie myślę i machnąłem nogą, żeby odleciały. I kiedy już to uczyniłem i wszystkie ptaki przeniosły się kilka metrów dalej jakiś ciul [C] wdał się ze mną [JA] w "rozmowę". W nawiasach będą moje nieme przemyślenia:
[C] - Kopnąć Cię?! [JA] - ... [C] - No kopnąć Cię?! [JA] - Że niby co? [C] - Nie kopie się zwierząt, nawet gołębi! [JA] - Nie kopnąłem żadnego gołębia... [C] - Widziałem jak kopnąłeś!... [JA] - Żadnego nawet nie dotknąłem! [C] - Aż podskoczył! Szedłem z tyłu i wszystko widziałem! [JA] - (chuje, muje! ale debil!) To było iść z przodu! [C] - Chcesz iść z przodu?!!! [JA] - ... (Sam sobie kurwa idź z przodu, pedale!)
Wkurwia mnie to... Nic nie widział w tym tłumie ludzi i drze na mnie ryja że zrobiłem coś, czego nie zrobiłem:/
Ale poza tym nie jest źle... W końcu większość spraw się jakoś poukładała...
Aaa i jeszcze sprawa tytułu. Hmm... Kocham to miasto, a jednocześne go niecierpię. Ten filmik dorze zobrauje moje podejście w tej danej chwili, momencie ;)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą