No i jak co roku przychodzi taki dzień, kiedy "piękna, polska, złota jesień" usztępuje szarudze i deszczowi. Coż... Raz to jest wcześniej - raz później, a w tym roku tak przemiana dokonała się w tym tygodniu...
Ale nie jest źle... Pierwszy "śnieg" ma spaść dopiero za tydzień powodując ogóle zawilgocenie wszystkiego i ciapę. chlapę, syf, czy jakkolwiek by to ująć. Zgodnie z prognozą naszej pogodynki - Krecika, zima niedługo zapuka do naszych dzwi. I będzie zdecydowanie ciekawiej na świecie... Teraz nie wiadomo jak się ubrać - w zimowej kutrce za ciepło, a w polarze za zimno, wezmę parasol to zaczyna tak wiać, że nie mogę go rozłożyć, a nie wezmę to leje jak z cebra... Ale wszystko ma swoje plusy i minuszy :/ Przede wszystkim będzie dużo zimniej...
Zszedłem trochę z tematu... Jesień... taa... Na tą okazję odkopałem wierszyk Artura Andrusa, pod (jak zwykle) oryginalnym tytułem:
"Wiersz o jesieni z pointą opartą na motywach ludowych"
Jesień... Jesień... Lecą listki Jesień... Jesień... przede wszystkim Jesień... Jesień... liście lecą Liście lecą jak Bóg wie co Jesień... Jesień... w kalendarzach Jesień... - chyba się powtarzam Jesień... Jesień... ozimina Oj di ri di, oj di di na
/Artur Andrus/
I jeszcze jeden jego tekst... Tym razem o miłości, Italii i jesieni :) Załączam oryginalne wykonanie (teledysk na żywo):
"Zabierzcie mi gitarę"
Lasiciate mi cantare Con la gitarra in mano Lasciate mi cantare Sono l'Italiano
Już chyba jesień bo już ptaki w drodze Kolejny sezon westchnień i zawodzeń Maluję imię Twe na ścianie Bazyliki w Mediolanie, moja Miła
I tęsknię każdym mediolańskim świtem Do naszych pól złoconych zwłaszcza żytem Pamiętam Ciebie w tamto lato Gdyś mówiła mi, Beato, o malarstwie włoskim
Może nie bardzo byliśmy roztropni Na dworze upał - jedenaście stopni A my w upale O Aniele Michale...
Zabierzcie mi gitarę Niechaj obeschnę trochę Zabierzcie mi gitarę Właśnie jestem mokrym Włochem
Zabierzcie mi gitarę Nie róbcie pośmiewiska Jestem prawdziwym Włochem Ale ze Skarżyska
To samo słońce na tym samym niebie Ci sami ludzie żyją obok siebie Tak samo marzą i się śmieją I z nadzieją spoglądają w kalendarze
U nas w Italii był upalny sierpień Ty nawet nie wiesz jak ja tutaj cierpię Ale nie mówmy o dewiacji Tylko wróćmy do wakacji na Mazurach
Pamiętasz jakeś pasła gąski w parku I jak rozbiegły Ci się po Lidzbarku I jak nad ranem Wróciły same, skubane
Zabierzcie mi gitarę Niechaj obeschnę trochę Zabierzcie mi gitarę Znowu jestem mokrym Włochem
Zabierzcie mi gitarę Nie róbcie pośmiewiska Jestem prawdziwym Włochem Ale ze Skarżyska
Ra ra ra ra ra ra ra... E tutti cantiamo!
Zabierzcie mi gitarę Lub dajcie mi po pysku Zabierzcie mi gitarę Koniec teledysku!
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą