Odespałem nockę, wszedłem sobie spokojnie na drzewo, a tam.. konkurencja motyla noga

zaczął się awanturować, że on tu "był pierwszy", że "pan tu nie stał!" itd.
Już mu miałem bęcki spuścić (nawet buty miałem zasznurowane) ale odpuściłem. Co się będę z szaleńcem szarpał.
Kruche ciasto sporządziłem, a teraz w kuchni sobie stygnie takie ło:

Namoczyło się też to i owo


Co się miało ugotować, się ugotowało

A teraz połączona zawartość sobie bulgota.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą