Pyszny, naprawdę pyszny żurek - nie, nie będzie jadł.
Kiełbaska wiejska gorąca - nie, nie, nie.
Pomidorowa z makaronem jego ulubionym, nie na przecierze tylko na pomidorach (no dobra, pomidory z puchy) -
nie i to wyte żeby wreszcie dotarło.
Otworzył lodówkę, dosunął sobie krzesło na które się wdrapał i zadysponował paluszkowym GPSem: "Jajooo"
OK. Zrobiłem mu jajecznicę ba chudym boczku.
Oczywiście, że on nie będzie tego jadł. Nie ma takiej możliwości. Nie, nie, nie.
Wziął pół kromki samego chleba, zjadł, przyszedł do mnie i powiedział: "jeszcze..?."
Właśnie zjada trzecie pół kromki.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą