< >  wszystkie blogi

Łasucha Fasolkożercy tajny blog

czyli PurkusiaKuchatka małe co nieco

Miałem torebkę strunową suszu... i nie zawahałem się go użyć.

24 styczeń 2012 ·
Osoby o słabszych nerwach, lub w kiepskiej kondycji psychicznej uprzejmie prosi się o zaprzestanie czytania w tym miejscu.




Już?


No?



Dobra, to jadziem z tym koksem.

Pokroiłem oczyszczoną i umytą golonkę na kawałki i zalałem zimną wodą.



Strączkowe moczyły się od rana.



Kiedy woda w garze solidnie zawrzała, przyszła pora na zebranie szumowin, dorzucenie liści laurowych, ziarnistego pieprzu (od serca), angielskiego ziela, oraz kilku ćwiartek czosnku.

No i oczywiście wsypanie zawartości małej, strunowej torebeczki.



Suszu.



O, tak.



Jeszcze sól.



Chwilkę się to pogotowało pod przykryciem, i strączkowe dołączyły do towarzystwa.



Następnie dosypałem 100 g. pęczaku.
Gotowało się to wszystko na małym ogniu, mieszane co jakiś czas.

Kiedy fasolki zmiękły, a kasza pięknie napęczniała wyłączyłem gaz.
Próba.
Trzeba dosolić, popieprzyć.

Test ostateczny.

Wkładamy łyżkę, rasss...



puszczamy łyżkę, dwa.



Gotowe.

Na talerz, na wierzch łyżka stołowa (albo i dwie) utopionej słoniny i skwarek. Można dorzucić pietruszki nać.





Wpylić póki gorące, bo jak wystygnie to lipa.
 

1 komentarz
2
belus
Belus -   |  3 miesiące i 28 dni temu  |  
Mieszanka wojnicka, solidny miks. Zanim jej nie spróbowałem, nie wiedziałem, że jest tyle jadalnych gatunków strączkowych. Golonka i skwarki robią za wisienkę na torcie ;-)
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi