<< >> wszystkie blogi

Purple's blog

blog muzyczno-emigracyjno-narcystyczny :P

Muzycznie znowu, bo takie hobby mam :P

2009-08-13 00:47:48 · Skomentuj
Dobry wieczór i proszę ja Was, internetowe radio to jest jednak cudowny wynalazek - zwłaszcza zważywszy na fakt, że sprzęt grający od przeprowadzki w kącie w reklamówce leży, bo nie ma go gdzie postawić. I tak wzięłam się i zaczęłam słuchać sobie tego i owego, bo płyty od czasu Death Magnetic nie kupiłam, a zaległości nadrabiać trzeba. Uomatko, ile mnie dobrego ominęło :) No i w sumie tyle, bo teraz zamiast siedzieć godzinami na tyłku czytając JM, siedzę godzinami na tyłku czytając JM i słuchając muzyki :D Jest dobrze. Chociaż naprawdę przydałoby mi się jakieś konkretne zajęcie. Tylko w sumie po co, mówią, że po studiach już nie ma wakacji, to przecież muszę korzystać, póki czas :) Ale mimo wszystko gitarę warto by odkurzyć, bo mi palce już sztywnieją od klawiatury :)
A zresztą. Życie jest ok. Wypełnia mnie dziś optymizm, i ponieważ więcej nie mam do powiedzenia, zostawię Was z ważnym przesłaniem - życie bez Muzyki jest jak gitara bez strun :) Polecam poniższy kawałek. Miażdży.

Refleksyjno-muzycznie czy jakoś tam

2009-08-03 20:46:01 · Skomentuj
Właśnie spojrzałam na ostatnie notowanie Listy Przebojów Trójki, której przed wyjazdem z kraju zwykłam słuchać nałogowo jak kiej wyroczni muzycznej. Wówczas, gdy coś mi sie podobało, to byłam z siebie dumna, bo przecież w Trójce tylko Dobrą Muzykę grają (takie rodzinne przekonanie ;). A potem wyjechało się z kraju i pojawiły się zaległości tu i ówdzie. I tak po raz pierwszy od gdzieś tak dwóch-trzech lat sprawdziłam notowanie i stwierdziłam z przerażeniem(!), że znam jakieś 3 piosenki. W porywach do 5. Za to znam praktycznie każdy numer z UK Top 40... Nic dziwnego, że mi się mózg lasuje :C
Tak więc, drogie dzieci, nie wierzcie tym, co mówią, że trawa jest zieleńsza po drugiej stronie. Dom jest jeden i już. Na zakończenie coś ambitnego i w ojczystym języku.

Ok, to już druga notka, którą skasowałam

2009-07-14 18:56:00 · Skomentuj
A, bo mi nic nieponurego(?) nie wychodzi. Poczucie humoru mi siadło, tudzież padło na pysk i nie chce mu się wstać. Siedzę w domu, nie robię nic, mam już chyba siniaki na tyłku od siedzenia :) Pracy szukam, nie mogę znaleźć, wakacje od studiów okazują się dłuższe niż potrzeba i wciąż czekam na email, który uparcie nie chce przyjść. Brak mi pomysłów. Pewnie mogłabym wyjść, poruszać się czy coś, ino motywacji mi brakuje. Kurczę, właśnie kiedy chciałam napisać, że dobrze, że przynajmniej nie tyję, zauważyłam, że mi się ramiona pogrubiły... Hmf. Może jednak powinnam się ruszyć :)
Ale chciałabym do pracy, ja wiem, że nawet jak dostanę jakąś, to po miesiącu będę narzekać, że to rzucam i zacznę szukać czegoś innego (21 lat mam, wolno mi :P). Ale chciałabym w końcu robić coś, co wymaga jakiegoś intelektualnego wysiłku, odpowiedzialności, coś wymagającego. Ciągle mi powtarzają, że mam czas, że jak skończę studia, to znajdę super pracę i takie tam. Wszystkim się wydaje, że po psychologii ma się takie super prospekty, taki mały sekret: jak nie wiesz, co chcesz robić, a terapia (jako praca) nie wchodzi w grę, to masz trochę przerąbane. Ale nie mam lepszych pomysłów. W zasadzie nie mam żadnego pomysłu. I tak zgłosiłam się to jakiejś firmy, która szukała ludzi do pisania artykułów. To było jakieś 1,5 tygodnia temu. I wygląda to na jedyne zajęcie w mojej jakże krótkiej karierze zawodowej, które w sumie byłoby fajne. Bo lubię pisać. Nie wiem, czy piszę chociaż trochę z sensem, ale przynajmniej lubię ten proces twórczy. Chciałam nawet książkę napisać, nawet mam w głowie fabułę, ale jakoś ciężko się zabrać za coś tak dużego. Chociaż próbowałam parę razy, ale szybko tracę wenę przy dłuższych pracach. Podejrzewam ADHD :> No nic. O. Właśnie znalazłam sobie zajęcie na resztę wakacji - będę pisać książkę :) Hura, pomysł! To na zakończenie coś wesołego.

Bojowników obraz własny?

2009-07-08 08:30:00 · 2 komentarze
Spędzam ostatnio duzo czasu czytając Monsterowe Fora i tak sobie pomyślałam, że ta Encyklopedia trolli forumowych może mieć zastosowanie nie tylko do trolli ;)
I tak wymyśliłam sobie skróconą wersję, zaadaptowaną do serwisu. Wydaje mi się to śmieszne, ale jak ktoś się obrazi, to z góry przepraszam. A spis leci tak:

Głowa boli mnie dziś...

2009-07-07 12:52:44 · Skomentuj
Kochany mój wyjechał na większość dnia, a co się z tym wiązało, trza mi było wstać o siódmej rano... Biorąc pod uwagę, że mam trzeci miesiąc wakacji i sypiam do południa, było to dla mnie niezły szok :) Wciąż nie rozumiem, jakim cudem tyle dnia jeszcze zostało :) Tak czy inaczej, zaczynam przemyśliwać(?) pewne rzeczy. Szukam sobie pracy jakiejś, bo już trochę mi się nudzi jednak, ale albo nie ma nic dobrego, albo nie mam kwalifikacji :/ Poważnie, studiowanie psychologii był strzałem w stopę pod względem kariery. Dla mnie przynajmniej. A studiuję to, bo myślałam, że będzie ciekawie, bo jest to mimo wszystko przedmiotem moich zainteresowań. Jednak po pierwszym roku stwierdzam, że zgadzam się z kimś, kto powiedział, że studia wybiera się dla kariery, a nie dla zainteresowań. Bo ja nie nadaję się do ludzi, mnie przy komputerze dobrze :) I teraz myślę o robieniu drugiego kierunku, ale ten pierwszy już mnie kosztuje fortunę. Więc zastanawiam się, czy zmienić kierunek, ale tak marnować rok i zaczynać od zera też bez sensu. Ech, a mogłam zostać w Polsce, studiować Skandynawistykę i tłumaczyć katalogi Ikei... :)
Na dziś polecam The Kooks.

Z tytułami jak z nickami, nie umiem wymyślać :)

2009-07-05 17:48:00 · Skomentuj
Miło tak odpocząć przy niedzieli. Chociaż odpoczywam sobie tak już dwa miesiące - tak to jest jak się wybiera kierunek, na którym są 24 tygodnie wykładów w roku. Znajomi na innych kierunkach krzywo na mnie patrzą jak to wspominam ;) Ale mam jeszcze wykład z kursu podstaw księgowości, więc jest co robić. Btw. wyrazy szacunku dla pracujących w profesji - ja ledwo podstawy ogarniam, a z liczbami jakoś nie miałam nigdy problemów. No nic, na razie wymyślam wymówki, żeby nie robić ostatniej pracy na zaliczenie :) Chociaż już mi się pomysły kończą. W TV też nic nie ma, chociaż o, widziałam dziś Grease po raz pierwszy w życiu. 30 lat temu chyba jednak były lepsze filmy :) Mimo całej naiwności i zero efektów, i nawet przy dość banalnej fabule, film bardzo przyjemnie się oglądało. Teraz nieczęsto robi się filmy, które sprawiają, że człowiek ma lepszy humor przez resztę dnia. I w takich przypadkach trzeba się wspomagać muzyką. Na dziś polecam Bat for Lashes. Warto. Enjoy.

Bo czasami po prostu opadają ręce.

2009-07-04 18:04:11 · Skomentuj
Ech, nudzę się dziś niemiłosiernie, więc może zrobię jedyną kreatywną rzecz i napisze notkę. A notka będzie o firmie telefonicznej, która zrobiła nam przepiekną niespodziankę. Otóż z Kochaniem Moim przeprowadziliśmy się do nowego domu kilka miesięcy temu. W związku z tym przenieśliśmy sobie linię telefoniczną. Wkrótce potem dotaliśmy rachunek, z którego wynikało, że mamy nadpłatę na koncie. Super. Od tamtej pory nic i o sprawie zapomnieliśmy. Dziś Kochanie Moje próbuje dokądś zadzwonić, a tu zonk i przekierowanie do firmy telefonicznej. Kochanie dzwoni więc do firmy, próbujac dowiedzieć się wtf? Okazuje się, że połączenia wychodzące zostały zablokowane, ponieważ mamy niezapłacony rachunek. Którego nigdy nie otrzymaliśmy. Został wysłany na stary adres...
Nowy rachunek przyjdzie wkrótce. A jak przyjdzie następny rachunek, około października, to mamy zadzwonić znowu i powiedzieć, żeby odliczyli jakieś tam koszty. Bo firma nie może po prostu nie doliczyć tych kosztów do rachunku...
Krótko mówiąc - firma narobiła bałaganu, a klient musi posprzątać. Życie jest piękne.

Autor
  • RSS - blog Purple
  • Najnowsze posty
    Najpopularniejsze posty
    Moje pliki
    Statsy bloga
    • Postów: 7
    • Komentarzy: 2
    • Odsłon: 262

    Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi