Najmocniej was wszystkich przepraszam za moja dosyć długą nieobecność. Już tłumaczę co się stało. Boję sie o tym pisać, gdyż mogę się narazic na niebezpieczeństwo, ale muszę wyrzucic to z siebie. Otóż. Jakiś miesiac temu dostałem cynk, ze przed moim domem jest kosmitów od cholery. Myślę sobie pewnie jakieś jaja, ale dla świętego spokoju wyjzałem. To co uwidziałem zostanie mi w pamięci do końca życia, przed domem roiło się od kosmitów, a nad ziemią unosił się statek matka. Kilofem wywaliłem dziurę w podłodze i tym sposobem przedostałem się do piwnicy (mieszkam na parteże) z piwnicy przez okno z tyłu bloku wydostałem się na pole, i uciekłem do lasu. W lesie biegłem tak długo, dopóki nie straciłem sił. Znalazłem się chyba dobre 20 kilometrów od domu. W głębi lasu spotkałem plemię koczowniczych ludów, z którymi koczowałem przez miesiąc i wraz z nimi zgłębiałem tajniki koczu, surwiwalu oraz paliliśmy herbatę z konopii nazywaliśmy to "dymną herbatką" była bardzo ozeźwiająca. Po miesiącu nauki, wruciłem do domu. Oto co mnie spotkało przez ostatni miesiąc nieobecności.
ps. 'Parterze'
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą