Już wszystko ucichło, jak szybko się pojawiło to tak szybko ulotniło się, i muszę przyznać że bardzo się z tego cieszę. Mogę to także nazwać szczęściem w nieszczęściu. Kosmici jak na razie odczepili się ode mnie, ale przyczepiły się do mnie ich przydupasy. Są to kosmiczni wysłannicy, którzy przybrali postać Willa Smitha i tego drugiego z filmu faceci w czerni, nie wiem jakie sa jego personalia. Nawet gdy w kiblu przebywam ci podglądają mnie przez dziurkę od klucza. Łażą za mną wszędzie jak smród po gaciach. Obserwują mnie przy każdej okazji, nawet gdy okazji nie ma to i tak mnie obserwują. Po woli przestaje mi się to podobać.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą