Tak wiele sytuacji w życiu wymaga, żebyśmy walczyli. Z pewnymi przeciwnościami, o to żeby coś osiągnąć, żeby być szczęśliwym, a może po to, żeby po prostu być...
Jednak nie każdą potyczkę da się wygrać. Ponadto nie każde zwycięstwo jest warte swojej ceny... Tylko, czy na pewno? Czasami zdarzają się w życiu sytuacje, że w toku zmagania się z jakimś problemem tracimy z przed oczu sens, czasami całą wiarę w to działanie, a w najgorszych przypadkach czujemy się kompletnie bezsilni. Eh moim zdaniem to jedno z najgorszych uczuć w życiu. Czy nie warto jest wtedy czegoś zaakceptować? Przecież, akceptacja to też pewna forma działania... Trudno jest zaakceptować coś co nas boli, dotyka, ale czy nie jest to czasami jedyny sposób na wyjście z potyczki z podniesionym czołem? Oczywiście, to kwestia sytuacji, tego czy warto walczyć, czy mamy dobry cel, ale czasami... czasami po prostu nie da się wygrać. Czasami drążymy się w naszym problemie przez długi czas, dołujemy się nim, a zabiera nam cały sens z przed oczu... Czy nie warto powiedzieć sobie "Jest tak, jak jest" i może z wielkim trudem, ale postarać się zrobić krok w jakimś innym kierunku? Cóż, myślę, że blog nie jest moim ulubionym narzędziem do wyrażania myśli, dla tego skończę na draśnięciu tego tematu, jednak każdy z was może zastanowić się sam, czy czasami w swojej walce nie warto zaakceptować porażki, żeby wygrać...
Ja wychodzę z założenia, że przegranej nie należy traktować jako porażki, tylko jako naukę na przyszłość. Plusem takiego myślenia jest to że nie zadręczasz się "porażką" tylko idziesz dalej.
Czy akceptacja jest formą działania?... napewno, pod warunkiem, ze nie jest to jedyna forma działania, bo wtedy poprostu poddajesz się już na starcie, nawet walki nie podejmujesz.Ale oczywiście, że takie sytuacje, jak mówisz, w których jesteśmy bezsilni, w których nic nie jesteśmy w stanie zrobić, nic w tej kwestii nie zależy od nas, to cóź innego pozostaje jak poprostu odpuścić i nie zadręczać się tym. Przeżywanie swoich "porażek" w kółko i w kółko,ani niczego nie zmieni, ani nie poprawi nam samopoczucia, jedyne co może, to doprowadzić nas do szleństwa :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą