< >  wszystkie blogi

Zawiedziony

15 czerwiec 2011 ·
 Cóż pomimo sporego optymizmu, który staram się zachowywać w każdej sytuacji, przychodzi moment, gdzie frustracja staje się zbyt duża. 
 Od paru miesięcy wspólnie z moją Miłą planowaliśmy wyjazd do hiszpanii. Jest to jedno z moich większych marzeń. Wkrótce wyjazd ten stał się naszym symbolem tego co ma być, naszej przyszłości i spełnienia. Jednak, jak zwykle w takich chwilach, coś musi stać się zbyt piękne. I tak o to po 3 tygodniowych poszukiwaniach pracy, uganiania się za każdą okazją aby zdobyc troche pieniędzy na ten wyjazd, niespodziewana operacja jednego członków rodziny sprawiła, że nie możliwe stało się dla mnie uzbieranie pieniędzy. Po długim czasie wielkich starań i oczekiwania przyszedł moment gdy ktoś powiedział mi, że z mojego marzenia nic nie wyjdzie. Nie w tym roku, najpewniej też nie w następnym i paru kolejnych... Fakt, że moja dziewczyna planuje teraz ten wyjazd beze mnie nie dodaje mi optymizmu. Myśl o tym, sprawia, że czuję się lekko... olany. Nie wzięty pod uwagę? Ale nic, jest jak jest.  Mam nadzieję, że te dwa tygodnie okażą się tego warte, choć nie wiem czy dam radę słuchać jak przeżywała te chwile, z kimś obcym. Chwile, które sam tak bardzo chciałem przeżyć. Ogólnie rzecz biorąc, okazuje się, że mój Skarb ma zaplanowanych sporo wyjazdów. Wszystko to sprawia, że będziemy widzieć się niecały lipiec. Szkoda, że z ostatnich wakacji (była klasa maturalna) w moim życiu dostanę tak niewiele. Cóż mogę powiedzieć, trudno. Szkoda sił żeby czegoś żałować ^^ Skoro jej tak nie zależy na tym czasie, czemu miało by mi? ; ) Czas pokaże, póki co trzeba pomyśleć jak kreatywnie spędzić ten wolny czas...
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi