< >  wszystkie blogi

Blog duży, marchewkowy i groźny

Miłość... to przyjaźń... która jest miłością... i uczuciem, które jest przyjaźnią.... i miłością... eee, przyjaciele?

Tekst dawnych lat: Men In Black

19 październik 2007 ·
Źródło recenzji: czasopismo Reset 2/1998. Uk, uk! Postanowiłem uprzejmie wam ją pokazać, według mnie to jeden z najlepszych tekstów w tym piśmie.

Może od tej pory będę co jakiś czas wrzucać takie teksty z dawnej prasy - nie tylko recenzje gier, ale i felietony, recenzje książek itp. Co wy na to?

Tomasz Przyjemski
MEN IN BLACK: THE GAME

Jeszcze jedna gra z licencją filmową! Nie mogę się doczekać! Hej, dlaczego znowu ja???

W latach pięćdziesiątych rząd amerykański powołał agencję, która miała na celu nawiązać kontakt z Obcymi. Teraz chroni ona Ziemię przed świństwem kosmosu. Ta agencja to Faceci w Czerni.
Na początku był Gutek. To znaczy nie uniwersalnie, jak chaos czy słowo. Był po prostu pierwszą osobą, której wręczono czarne pudełko z ubranym na czarno murzynem na okładce. - To zręcznościówka, wydana przez szanująca się firmę - usłyszał Gutek. Wrócił do domu, wrzucił do czytnika i zobaczył chodzącego jakby kij połknął czarnego faceta, który podskakiwał niczym pajacyk wydając przy tym małpie uk uk. - Nic tu nie widać - krzyczał Gutek na zebraniach redakcyjnych - to jakieś świństwo, ciemno, a w ogóle to się zaciąłem, bug jakiś, poprzesuwane tekstury, mogiła, odmawiam pracy w takich warunkach! - Spokojnie, Gutek, spokojnie, po prostu wczuj się w klimat, ciemne mówisz? Ciemno, czerń, faceci w czerni, tajemnica ex-fajlsy, rozumiesz... do domu i grać!
W tak zwanym międzyczasie Gutek wykorzystał zamieszanie w redakcji i "przypadkowo" zostawił grę na biurku naczelnego.
- Jest przygodówka, Dixie - usłyszałem pewnego dnia przez telefon... tak tak, hard-core'owa, w stylu Alone in The Dark. Przybywaj!
No to przybyłem, ja, pogromca zabugowanych gier, weteran edytowania przedmiotów, otoczony powszechnym szacunkiem nestor... tfu! w co ja się wpakowałem?...
Znalazłem się w ciemnym jak kawa u murzyna mieszkaniu, gdzie trzeba było kropnąć bez pytania jakichś meneli, a potem rozbroić bombę. Coś wyskoczyło przez okno. Ruszyłem śladem tego czegoś. Dostojnie schodząc po zewnętrznej klatce schodowej usłyszałem, jak ktoś pruje do mnie z ziemi. Postanowiłem schodzić dalej, ale murzyn zaprotestował. No to postanowiłem zaatakować ze schodów. Niestety facet potrafił tylko strzelać na wprost, do dołu nie umiał. No to zeskoczyłem i połamałem nogi. Odsejwowałem. Po raz piętnasty chyba, bo strzał tajemniczych przeciwników były dość kąśliwe. Po dokonaniu błyskawicznej analizy, zeskoczyłem do śmietnika. Cóż za zagadka! Stojąc po pas w tym dość nieciekawym miejscu z zimną krwią pozabijałem dwóch agresywnych osobników, po czym postanowiłem opuścić swą pozycję. - Tu śmierdzi, facet - odezwał się ni z tego ni z owego mój murzyn - zabierz mnie stąd! Spróbowałem. - Uk - powiedział murzyn. Spróbowałem ponownie - uk, uk, uk, uk - dodał bezradnie. Kolejna bardzo inteligentna zagadka. W wyniku błyskawicznego porozumienia się z Gutkiem dowiedziałem się, że należy kontenerowi sprzedać kopa, to się otworzy, tyle tylko, że wcześniej trzeba schować giwerę, bo z wyciągniętą kopnąć się nie da.
Dalej przygoda była równie wstrząsająca. Jeszcze dwóch ponuraków do rozwalenia i pogoń za skaczącym jak sprężyna ufokiem. Tylko, ja też nie mogłem nic zrobić. Lity mur był, nie wiedzieć czemu, przezroczysty i można było na niego wskoczyć tak, że wyglądało, iż wisi się w powietrzu. W ten sposób gra spadła z numeru styczniowego.
Mój i Gutka komputer, trzeba to sobie powiedzieć jasno, był dla MEN IN BLACK stanowczo nieodpowiedni. Jakiś czas potem, gdy grę odpaliłem na innym sprzęcie, okazało się, że wszystko jest w porządku. Wstrząsająca przygoda ruszyła dalej. Spacery po bazie arktycznej, wycieczki w jakiejś kopalni zamieszkanej przez dziwoludków, strzelanie, uk, uk, skoki po jakichś ruchomych, prawie niewidocznych platformach, zbieranie apteczek i kluczy, walka z pikselami (gdzie u diabła jest ten przedmiot, dlaczego nie mogę włączyć tego switcha?, uk, uk!) Nędza na kółkach.
 

Skomentuj

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
  • Yo ZiOmY WiTaYcIe Na MoIm CoooooOOOlaśnymmmm blOgu [/debil mode off] Witam w moim świecie. Tutaj znajdziecie świadectwa cudów - tj. przypadków, w którym chciało mi się coś napisać.
  • Informuj mnie o nowościach na blogu
  • RSS blogu Superargo
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi