Mam siostrzenice sztuk 2 i jedną bratanice. Ja jestem wobec nich jak najbardziej wyrozumiały a człowiek ze mnie szalenie spokojny, co nie jeden z moich znajomych raczej mógłby potwierdzić (to, że wariat to się nie liczy chodzi ogólnie o podejście do ludzi... jak to żubr =] )

Jednakże, kiedy dochodzi do jakichkolwiek konfrontacji pomiędzy mną a młodszą siostrzenicą (lat 6) normalnie puszczają mi niekiedy hamulce.
Julka jest bestią szalenie pyskatą, upartą i irytującą w sposób szalenie rzadko spotykany, mimo swojego młodego wieku. Ma typową mentalność dyktatora coś jak polski odpowiednik Kim Dzong Il'a w wersji "little blonde girl child"
Mała terroryzuje swoją grupę w zerówce (czy to może przedszkole jest, nie wiem do czego sie teraz w wieku 6 lat uczęszcza), jak i siostrę, mamę i ojczyma... stawiając wszystkich na baczność.
Jako, że mamy dom piętrowy okupuje ze swoją siostrą i rodzicami część parterową, ja i rodzicielka zaś obejmujemy piętro (ale nie o tym mowa) i często jestem świadkiem jej histerycznych waśni ze wszystkimi i o wszystko. =]
Często zdarza mi się do młodych zaglądnąć (rodzice pracują), bo nie wiadomo co tym diabłom wcielonym do głowy strzeli... a strzela im czasami pomysłami absurdalnymi.
Ostatnio Julka była w domu (nie poszła do przedszkola, bo jak to określiła: nie miała natchnienia). Wytłumaczenia dzieciak ma lepsze niż exposé naszego prezydenta. Wyszarpała ze skłądzika 3 rolki paieru toaletowego i taktycznie rozpierdzieliła to w strzępy po swoim pokoju.
Innym razem postanowiła sprawdzić właściwości przylepne świec żelowych.Efekt: upaprane ściany i sufit z którego zwisały kolorowe żelowe girlandy ( normalnie jak w obcym o.O )
Kolejny przykład: malowanie balsamem brązującym wszystkich mebli -_- matko dzieciaki to mają pomysły (swoją ddrogą teraz dopiero jak to pisze zauważyłem, że chyba z małą mam jakieś sprzężenie umysłowe... zawsze ją zastaje w sytuacjach niepochlebnych).
Oczywiście przykłady można mnożyć... ale po co. Raz za to chcąc byc wujkiem dobrym, postanowiłem w przed dzień urodzin wziąć tą bestię na zakupy do Focus Parku + Rondo + McDonald's itp. Poprosiła o buty. Dobra, chcesz buty dostaniesz. Połaziliśmy najpierw po Rondzie, później McD na koniec Focus Park (mieszkam koło Bydgoszczy), gdzie mała wybrała sobie botki, które jej sie podobały nieziemsko... produkt kupiony, mała zadowolona, idziemy na lody... sielsko anielsko.
Pomyślałem sobie, że kupie coś drugiej siostrzenicy... wróciłem z obczyzny i nie miałem okazji nic kupić. Wybraliśmy sie z Julką do Reserved i tam kupiłem tunikę... Julka w tym czasie zajęła pozycję strategiczną (w trakcie mojego łażenia od wieszaków do wieszaków) niedaleko wyjścia, teatralnym ruchem wyciągnęła koma (tak sześcio letnie dziecko z komórką... świat się kończy)... memory find mama i dalej w lament dlaczgo to rodzicielka nie kupiłą jej jakiegoś fatałaszka... klękajcie narody... łzy płacz zgrzytanie żebami... a ja stoje i patrze jak dzieciak płoszy potencjalnych klientów :(
Później jeszcze zażądała zmany butów, bo kozaki, które miała na nogach były za ciepłe. Ja nie oponowałem bo i tak nie chciałem sobie wiochy robić (za dużo ludzi... za często tu jestem).
Podsumowując, nie jestem dobry do niańczenia, ojcostwa, i wychowywania dzieci... a takie co jęczą marudzą i rządzą, sprawiają że buzuje się we mnie krew. Siostrzenica moja jest wybitnym przykładem jak dziecko nie powinno być wychowane i co mu się powinno zabronić... ale cóż już po fakcie. Co z niej wyrośnie (z niej i dzieciaków a'la Superniania midnight show), nie wiem ale tak na przyszłość... GOD, DON'T LET THEM MULTIPLY!!!
A oni na TVN będą mi oczy mydlić teledyskami, że dzieciaków nie można bić... jestem konserwatywny... strzał w tyłek musi być... inaczej wychowanie pójdzie w uj :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą