Z góry pranę nadmienić iż Marsylia jest brzydka zakorkowana i w ogóle nieciekawa. W zamian za to oferuję kilka fotek z położonego nieopodal (40 kilometrów tam gdzie sieć autostrad jest wielka to pikuś) Sanary Sun Mer gdzie przyszło mi przez ost 3 tygodnie mieszkać. Widok palm i temperatura ponad 15 stopni sprzyjała wędrówkom i strzelaniu fotek.
Jedyny mankament fotorelacji to fakt, iż moja cyfrówka było umarła jakiś spory czas temu, i nadal przemawia przeze mnie fakt utraconej fotoidylli z nią związanej i do tej pory nie kupiłem kolejnej ( żałoba wciąż trwa). W zamian zdjęcia są robione telefonem do czasu, aż mi przejdzie :)
Zapraszam do oglądania

Drzewo moro, typowy przedstawiciel tamtejszej marsyliańskiej flory, zaiście przeciekawa roślinka :)

Drugi punkt w zestawieniu namiastka Los Angeles niedaleko własnego podwórka :D... zachód słońca ma w czikach wywołać niekontrolowane ataki wzruszenia i westchnień typu jakie to piękne + takie tam pierdoły :)

Sunary Sur Mer owocuje w wąskie strome uliczki, więc zrobienie tego typu szałowego zdjęcia nie było problemem... lans mode off :)

Mandarynki i pomarańcze w każdym prawie ogródku... dla nich to codzienność dla mnie fascynujący dodatek... niestety, jako że drzewka rosną przy ulicy moga pełnić rolę tylko ozdobną... sprawdzono organoleptycznie... nie polecam :)

Jakieś rondo, jakaś fontanna, ogólnie może nic specjalnego, ale moją uwagę przykuło więc i to dodam :)

Ciuchcia z kasztanami w porcie... fajna sprawa, kasztany pyszne, może nie jest to znany wszystkim plac z kasztanami... ale smakują tu podejrzewam tak samo :)

Widok na miasteczko z falochronu... wieczorna pora i podświetlenie niektórych zabytków tworzy fajny efekt :)

Kościółek ze zdjęcia poprzedniego już z bliższej perspektywy...

A to kawałek Marsylii, mały bardzo rzecz jasna... siedząc w aucie na skrzyżowaniu i czekając na zmianę światła na kolor nadzieji uchwyciłem bardzo fajne graffiti :)

And last but not least... widok z ganku caravan parku "Mogador" liźnięty efektem pasteli mojego wyczesanego aparatu w telefonie... sarkazm mode off
Na koniec dziękuję za uwagę, mając nadzieję, że zdjęcia choć trochę się podobały... kończąc temat wrzucam tradycyjnie lolcat'a i idę oddać się jakimś świątecznym przyjemnościom. Ave! :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą