Ups, I did it again, znanej "diwy" kraju buły z klopsem, rozbrzmiały ostatnio z ust (dźwiękówki) mojego komputera... zdechł cham, umarł, zaświecił BSOD-em i dał mi powody do głośnych zwymyśleń w jego kierunku...
Damn, komputer który miałem wcześniej przeżył 6 lat bez, żadnej usterki (poza one hit one deaht za pomocą nogi od krzesła popełnionej na dysku [R.I.P]). Teraz ta łajza, na którą wydałem kupkę ostro zatyranych pieniążków, psuje się systematycznie :/
Płyta poszła po rocznym użytkowaniu, po serwisowaniu 3 tygodniowym została wymieniona na "lepszy model", który to walnął po 5 miesiącach... dajcie mnie siekiere, albo dwie (jedna wszak może wziąć złamać się przy pierwszym uderzeniu). Płyta została wymieniona na poprzednią (niby naprawioną)... i znów się pierdzieli... i w kropce jestem. Mam co prawda laptopa, ale stacjonarny komp bardziej mi do życia potrzebny jest i basta.
Denerwuje mnie fakt, iż nie przywiązuje się wagi do awaryjności sprzętu jak w latach wcześniejszych. Z drugiej strony, itemki robione na potrzebę mas są jakości zaiście żenującej i tu koło się zamyka...
I'm goin' to cry... more than ever...
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą