Viss podjęła życiową decyzję.
Powiedziała a i teraz musi dodać b.
Nie wiem jak na tym wyjdę.
Poświęcam wszytko, by za kilka lat móc swobodnie do tego wrócić już na innych zasadach. Korzystniejszych dla mnie.
Bez stresu, nieprzespanych nocy, walki ze sobą i szarpania się z sumieniem.
Boję się tego ale z drugiej strony uporczywa myśl o tym mówi sama za siebie.
Siedzi w kącie i krzyczy "wybierz mnie! wybierz mnie!".
Pewnie większość tego nie pochwali, spalić za sobą niektóre mosty.
Ale katharsis jest czasem potrzebne...
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą