Serio.
Była wiosna.
W zeszłą niedzielę.
I poszła, odwiedziła mnie dziś z rana i znowu poszła.
Ale przyrodzie się w dupie poprzewracało! Kwiatki, trawka, pełen serwis i ogólnie panująca sielanka. Nawet Łaciaty jak na zawołanie zaczyna zrzucać sierść. Tym sposobem mam owłosione siodło, i ciuchy.
W dupie poprzewracało się też ludziom. Jacyś weselsi są. Irytuje mnie to strasznie.
Co poniektórzy intensywnie bardziej lub mniej się parzą w parach. To też irytuje. Szczególnie jak nikt normalny (nienormalny też) nie jest w stanie wytrzymać ze mną kilku godzin :)
Moje osiedle pachnie grillem. Z ogródków w mojej okolicy wydobywa się dym. Wszyscy wędzą dymem padlinę. Grill to zło.
I w sumie czekam na odwilż mojego mózgu lub charakteru, bo z takim nastawieniem jak obecnie zostanę bezdomną z koniem na utrzymaniu, opuszczoną starą panną :)
A :zawieszona przestanie mnie swatać :)
Mój kręgosłup też woła o uwagę. Mieć konia z lotną dupą to wyzwanie. Bryki między przeszkodami wbijają mi kręgosłup do przełyku.
Nadal potrzebuję masażu rękoma pijanego faceta :)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą