To moja pierwsza notka, więc starajcie się być czuli i delikatni :)
Jak już kiedyś sobie uświadomiłam, mam skłonności do mentalnego ekshibincjonizmu. W związku z tym, będę sobie tu pisać, obnażając się po kawałku!
Ostatnio miałam okazję zaobserwować pewne zjawisko psychologiczno-społeczne, jakim są imprezowi ludzie-kaktusy.
Kim jest imprezowy człowiek-kaktus?
Osobą, która rozpieprza całą imprezę w drobny pył...
Przychodzi takie indywiduum na imprezę, napije się ile wlezie (jak kaktus) a potem zawija w zieloną skórkę z kolcami. Siedzi naburmuszony w centrum imprezy i traktuję wszystkich i wszystko jako zło konieczne. A jak ktoś próbuje się zbliżyć i pomóc mu się rozruszać, dostaje kolcami.
Po cholerę przychodzi w takim razie na imprezę? By epatować na wszytko dookoła odrazą i demonstrować swoją wyższość?
Ja proponuję kaktusów nie podlewać! A już tym bardziej nie przygarniać.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą