< >  wszystkie blogi

Powrót do domu.

17 wrzesień 2009 ·
"Hej mają ludzie piękne sny...
Raz miałeś taki sen i ty:
Hej, żeglowałeś po grzbietach fal
W kuszącą, tajemniczą dal.

I potem miałeś jeden cel,
by wyrwać z marzeń tamten sen.
Na jawie dzisiaj dmie w żagle wiatr,
za rufą kilwateru ślad.

Ref:
Twoje sny dziś ożyły
Plany twe się spełniły
To nie sen, żagli biel
w słońcu mieni się!
Płyniesz w dal, hen przed siebie,
gdzie Twój port - jeszcze nie wiesz,
czujesz jak, gna Cię wiatr, w twój wyśniony świat (...)"

Ten przydługi wstęp, to tekst piosenki żeglarskiej (bo szanta to nie jest, jeśli ściśle trzymać się definicji), którą śpiewał Krzysztof Piechota i zespół Kubryk. Dość mało znanej zresztą, z moich znajomych szantomaniaków nikt jej nie znał. Gdy dwa lata temu pierwszy raz znalazłem się na pokładzie jachtu, każda część mojego ciała ją śpiewała (zresztą dość fałszywie, cały "ja" nie mam słuchu muzycznego, a co dopiero moje fragmenty). Byłem wtedy szczęśliwy. Odnalazłem drugi dom i teraz do niego tęsknię.

A wszystko zaczęło się dawno temu, gdy moja mama, studentką jeszcze będąc pływała po Bałtyku na Swarożycu. Realia były wtedy inne i pływali latem za utrzymywanie i konserwowanie łajby zimą.
Z tych rejsów mama przywiozła opowieści o sztormach, o portach, o morzu i żaglach. Wiele lat później, gdy już pojawiłem się na świecie, zaraziła mnie pociągiem do żagli. Z tych jej opowiadań wyrosły marzenia o wielkich żaglowcach, wspaniałych przygodach.
Tak sobie rosłem, cały czas marząc o żaglach, lecz bez większych szans na realizację. Cóż, brakło finansów i kogoś, kto by mnie na żagle zabrał. Niestety, zawsze łatwo mi było marzyć, zaś przy próbach realizacji najczęściej wygrywało lenistwo.

Ale "wielka woda" żyła we mnie. Całą podstawówkę byłem pewien, że przyszłość chcę związać z morzem, jak najszybciej. Dopiero pod koniec uznałem, że warto kształcić się dalej i "odłożyłem morze" do czasu skończenia ogólniaka. Ogólniak miał być odroczeniem decyzji o mojej przyszłości.

W ogólniaku trochę przywiędły dziecięce marzenia, trochę też się wyklarowały na skutek starcia z rzeczywistością. Kasety z szantami (a miałem ich ponad 20) porosły kurzem. Zacząłem też sobie zdawać sprawę, że poświęcić się morzu, to nie do końca to, co chciałbym robić. Żagle jako hobby - jak najbardziej. Ale zacząłem rozumieć, że to czego mi potrzeba, to praca, w której będę tworzył. Co tworzył? No cóż jako umysł raczej ścisły, wymyśliłem, że będzie to tworzenie techniczne. I tak wylądowałem na Gdańskie Polibudzie. A polibuda, jak to polibuda - kucie, imprezki, chlanie, słowem studiowanie. Było co robić, więc niczym innym się nie zajmowałem.

Aż wreszcie nadszedł sierpień, roku pańskiego 2007. Początek sierpnia i Przystanek Woodstock. Na skutek zbiegu kilku dziwnych okoliczności poznałem tam koleżankę, która okazała się być żeglarzem patentowanym. Po trzech dniach na Woodstocku i kilku w knajpie, gdzie szanty grali, zapytała, czy chcemy we wrześniu na żagle. Sytuacja była już nieco inna, niż kiedyś - miałem pracę, więc na taki wyjazd było mnie stać. Znalazł się żeglarz, który mógł robić za kapitana. Nie wahałem się ani chwili.

I wreszcie w czwartkowy poranek, pod koniec września, po 24 latach życia na ziemi, moje stopy dotknęły pokładu. "Twoje sny dziś ożyły..." Oj, tak. Ożyły. I od tamtej pory, gdy tylko schodzę z łódki, myślę już, kiedy znów na nią wrócę.

Na zakończenie - kilka fotek z tegorocznego "Powrotu do domu":



Nasz wspaniały okręt, jeszcze w porcie, szykowany, by opłynąć świat (w tym wypadku świat ograniczony był brzegami Jezioraka)



A tu już tnie "morskie fale"....


...gnany wiatrem wypełniającym jego białe żagle.


Żagle na czymś muszą wisieć - a nasza łajba miała bardzo ładny, drewniany masz, który wprawdzie budził pewien niepokój naszej kapitany, ale wyglądał kozacko :)


Żeby nie było, że ja tam tylko za balast robiłem (cud, że od tej miny matryca w aparacie nie pękła)


"(...)Okręt z czarną flagą we wszystkich wzbudzał strach(...)"


"W ciszy, czy w czasie burzy
trzeba przy pracy śpiewać,
bo kiedy śpiewu nie ma, bo kiedy śpiewu nie ma
Neptun się będzie gniewać"


Na koniec trzeba było wszystko wyczyścić. A ponieważ spieszyło nam się nieco, zaczęliśmy już w drodze.

I tak skończyły się trzy fantastyczne dni. Kiedy będą następne - nie wiem. Ale już nie mogę się doczekać :)
 

3 komentarze
woytecki
woytecki -   |  2 lata i 8 miesięcy temu  |  
Jak będziesz pływał na mazurach to tą piracką flagę lepiej schowaj :>
 
wathgurth
Wathgurth -   |  2 lata i 8 miesięcy temu  |  
Ta jest jak najbardziej oryginalna! nikt takiej nie ma:C
 
strzelec
strzelec -   |  2 lata i 8 miesięcy temu  |  
Wypas wypad! A skąd ta piracka flaga? Na oryginalną nie było Was stać? :C
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi