teściowa to taki stwór który lubi:
monologi - podaję definicję ..
monolog to rozmowa pomiędzy teściową a synową. teściowa nawiązuje rozmowę poprawnie, lecz nie dopuszcza do słowa synowej. lub też synowa ma w dupie to co stara mówi i nie odpowiada z własnej nieprzymuszonej woli ;) teksty typu " a co to tam tak leży w tym zlewie?" można pozostawić bez odpowiedzi.....tak samo jak " a ja myślałam że jak wrócę to XXX będzie zrobione" , na to lepiej nie odpowiadać, zwłaszcza gdy jedyną fajną odpowiedzią byłoby : "a ja myślałam że mamusia już nie wróci ;) ".....i inne rodzynki : " no panna, jak to wygląda!" ( a mężatką jesteśmy np już z 7 lat!) :D , lub - jak , to nie wiesz gdzie twój mąż jest? - odpowiedz w myślach " nie wiem , a jakbym wiedziała to i tak co cię to stara franco obchodzi " :D
aa.i jak chodzi po domu i gasi wszędzie lampy : bo wy chyba nie macie już na co kasy wydawać , że tak marnujecie prąd!!! - jedyna odpowiedz to " bo uwielbiamy płacić wysokie rachunki !!!!"
zachowania normalne:
liczenie zebranych puszek po piwie (sprzeda się bedzie na następne;) ) i butelek do zwrotu, to normalka :D to typowe zachowanie stworów zwanych teściową.. bo tyle forsy się traci :(( ;) zbieranie masy niepotrzebnych rzeczy(bo się przyda), niesprzątanie w pokojach przez nią użytkowanych, włażenie w butach od błota i przechodzenie przez całą długość domu.... mycie się raz na tydzień(oszczędza wodę czy co?), przy rzadkim zjawisku mycia naczyń własnoręcznie nie używanie płynu do tego stworzonego...przeglądanie papierów urzędowych synowej i syna, czytanie otwartych listów,
i najważniejsze !!! -- MARUDZENIE ZAWSZE I WSZĘDZIE !!
a ulubionym ich zajęciem jest zatruwanie życia członkom rodziny.......
wszyscy obarczeni takim balastem powinni :
- przeczekać kataklizm aż stanie się taki na 102
-walczyć z nim
- wyprowadzić się
-użyć cyjanku ;)
polecam to ostatnie jako najmniej kosztowne :D
a sama walczę biernie : nie widzę , nie słyszę i udaję że mam juz do kogo chodzić na cmentarz:D:D
Ja dzięki bogom teściowej nie mam, dzięki temu nie mam z nią problemów. Widziałam jednak, jak moja ciocia użera się ze świekrą jeszcze gorszą niż ta, którą Ty opisujesz, bo gotową np. wyrzucić to, co ciotka ugotowała, bo ona tego nie lubi, albo uprać jeszcze raz swoje rzeczy (to jest nastawić pralkę na 2 swetry), bo proszek do prania nie taki, jak kazała. Cała sytuacja była kłopotliwa dla obojga małżonków i skończyło się tak, że poważnie sobie z "mamusią" porozmawiali i teściowa pojechała siedzieć na głowie jednej ze swoich córek.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą