Udało mi sie w koncu zdobyć zdjęcia ciekawsze od tych moich :)
No więc zaczynamy podróż po Ukrainie, na pierwszy ogień Przemyślany (miejsce spoczynku) i Lviv czy jak tam wolicie Lwów :P
Gdyby nie Ruda-102 nie miałbym motywacji zeby to sklecić :) Wiec dziekuje za kopa w dupala :)
Każdą wycieczkę trzeba zacząć od sfotografowania miejsca spoczynku :) wiec sprytnie utrwaliłem remizę strażacką aby w razie zagubienia pokazać fotkę tubylcom :)

Gościnność naszych sąsiadów zza wschodniej granicy jest naprawde ogromna. Kawior zamiast masła, mniam :)

Na każdym domu we wiosce w której jedliśmy sniadanie (nie moge sobie przypomnieć jej nazyw :( ) były takie wzorki, wiec albo tynkował jeden murarz albo to ma odstraszać jakies straszydła :) zapomniałem sie zapytać o co z tym chodzi

Widoki mają naprawde cudne, aż żal dupe ściska ze nic sie tam nie uprawia a wiadomo wszem i wobec iż Ukraina ma najlepsze czarnoziemy w Europie, jakby tam wysiać przenice...


Ludność Ukraińska jest strasznie pobożna i takie kapliczki przy polnych drogach ( i nie tylko ) to norma, zadziwia fakt iż nie są one zdewastowane, ba, świeże kwiaty codziennie ktoś tam nawet nosi. W Polsce takie coś by nie przeszło, od razu zamieniło by sie takie cudo w bagno :(


Tam nawet nikt krów nie wypasał, jakby to obsiać to zniknąłby głód z Ziemi



Uprawa maku ( nawet takiego ) na Ukrainie jest zakazana, cieżko kupić mak w sklepie a o chlebie z makiem nie ma nawet mowy, strasznie boją sie narkomanów ( tyle że w aptece można dostać prawie wszystko bez recepty, co nas aptekarzy poprostu wbiło w ziemie )





Za mną znajduje sie boisko szkolne, a napis to Futbol :)

Sklep na wiosce.... nie spodziewałem sie czegoś nadzwyczajnego, ale gdy poraz pierwszy zobaczyłem ceny alkoholu i jego przeogromny wybór oniemiałem :)

Takimi drogami jeździ sie do wiosek...

A gdy już sie zgubisz ... nie pozostaje nic innego jak chwile sobie pospać :)

No i własnie uświadomiłem sobie że moja kochana mama wywaliła moje kartki z notatkami ... a co za tym idzie nie napisze gdzie to było :) chodzi o poniższe zdjęcie :) wiem tylko ze blisko przemyślan i znajduje sie tam cudowne źródło (woda na kaca jak znalazł, zimna i naprawde smacza)

Zaraz obok tego greko katolickiego źródełko-klasztoru świeżutka nówka nieśmigana cerkiew :)



Ukraińska technologia :)

A to stróż nocny w parafii w której mieliśmy przyjemność nocować :) ja jako że uczulony jestem na grzyby ścienne spałem sobie smacznie w samochodzie :) Józef to była skarbnica wiedzy, z tego co jeszcze pamietam to becikowe na UA wynosi 6tys pln za pierwsze dziecko 12 tys pln za drugie i 25tys pln za trzecie i nastepne dzieci :)

W Nowym Yorku mają żółte taksówki :) na Ukrainie mają żółte Marszrutki

I żółte tramwaje... tylko we Lwowie :)

No i dotarliśmy do Lvowa :) no wiec teraz pare widokówek z miejsc które odwiedziliśmy lub i nie :) Wszedzie wjazd od 1 do 2 hrywien (na polskie trzeba dzielić na 2 :) ) ogólnie piękne miasto, z prześlicznym pchlim targiem gdzie można było kupić od książeczki KGB po mundur radziecki :)



Pomnik Mickiewicza :)


Nie wiem co tu jest ciekawego :) być może ta pani w czarnym... :P

To jest dajboże katedra :) na jej schodach aż roiło sie od ludności Cygańskiego pochodzenia, oni znają każdy język :) Wejszłem tam tylko dlatego iż moja siostra chciała to zobaczyć i bała sie iść bez obstawy :) a tak na serio to sam sie domyśliłem ze trzeba iść za nią:)

Jako że pojechała tam banda farmerów to i apteke zwiedzic musieliśmy :)

Dumnie maszerując po ulicach Lwowa :)

No i dochodzimy do końca :) Na koniec została tylko opera :) Wiąze sie z nią historia której tekst ciągnął sie do konca wypadu mianowicie
"To je opera, płaćcie mi tera"
Wchodzimy do środka po uprzednim zapłaceniu wstępu, ja pozuje do fajnej fotki

no i dziarsko wchodzimy sobie do góry, tam czekała na nas przemiła pani która pięknie mowila po angielsku polsku ukraińsku i cholera wie w jakim jeszcze języku, pięknie opowiadała o tym jakże wspaniałym obiekcie. Wszyskie legendy o operze, andegdoty i historie wyłożyła niczym wykładowca na uczelni, gdy już wycieczka usiała sobie wygodnie na widowni pani powiedziała jeszcze pare słów o kurtynie no i wystrzeliła:
"Słuchacie mili państwo, fajnie było ale na tym polega moja praca, proszę mi zapłacić". Wszyscy kopary na ziemi :) no i tak wyciągamy po pare hrywien, był też z nami anglik który dał jej jedną hrywne, pani oburzona na niego z mordą ze za mało :) Uważajcie na takich naciągaczy :) roją sie wszędzie :)
W ciągu tygodnia dogram wiecej zdjęć do szafy :)
mortka- moja matula wywaliła ostatnio moje wizytówki z zapiskami gdzie co i jak wiec z pamieci starałem sie to odtworzyć :)
catte- a co ci sie najbardziej podoba ?
W operze byłam na "Cyruliku Sewilskim". Wykosztowałam się i kupiłam bilet za 70 hrywien, ale siedziałam w vipowskiej loży.
ale trzeba to będzie nadrobić. przy n ajbliższej okazji. i większą grupą nieco. daje się odczuć niestety, że ukraińcy do polaków z rezerwą podchodzą...
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą