<< >> wszystkie blogi
Informacja

Przykro mi brada nie ma jeszcze bloga

Borderline

Widząć tych nieszczęśliwych ludzi czuję że jestem w miarę normalny

Spalam się

2009-07-22 10:32:27 · Skomentuj


Pamiętam jak zaczynałem swoją pracę. Ile było we mnie energii. Przejmowałem się każdym pacjentem. Byłem miły, serdeczny. Potrafiłem zagadać pacjenta aby nie myślał o tym co się aktualnie z nim dzieje. Aby zapomniał o strachu i bólu.
Pamiętam jak używałem venflonów. Obawiałem się aby nic pacjenta nie bolało. Modliłem się aby udało się wkłuć za pierwszym razem.
Pamiętam pierwszą reanimację która była nieudana. Kidy mężczyzna leżał na ziemi, a ja wykonywałem masaż serca. Jego synek z płaczem szarpał mnie, uwieszał się na szyi wołając obym obudził tatusia. Jego żona siedziała na krześle i zanosiła się od płaczu. Niestety nic nie dało się zrobić. Czasami tak bywa.
Pamiętam ekipę z którą pracowałem. Kierowców , ratowników, lekarzy. Panowała taka rodzinna atmosfera. Czasem w pracy lepiej czułem się jak w domu.
Pamiętam Ją. Kiedy w jej oczach byłem kimś, a teraz jestem nikim.

Teraz jestem bez emocji. Widząc pacjentów widzę manekiny. Czy ukłuję raz, czy sześć razy, nie ma to dla mnie znaczenia. Liczy się efekt końcowy. Nie działa już na mnie płacz, ból, cierpienie. Jest to praca jak każda inna. Trzeba robić wszystko wg standardów. Każdy pacjent - ten sam standard. Pomiar ciśnienia, saturacji, tętna, cukru, założenie venflonu, pakuj i jedź. Przy urazach dochodzi jeszcze opatrunek, czy usztywnienie kończyny. Czuję jakbym te czynności wykonywał mechanicznie. Ktoś się ze mnie śmiał że nie znam się na samochodach. Że nie potrafiłbym nic przy samochodzie naprawić. Ja staram się naprawiać inne rzeczy. Jestem lawetą, która zawozi zniszczony samochód do warsztatu.


Rzadko kiedy mam dzień wolny. A kiedy mam choć jeden to nie wiem co mam ze sobą zrobić. W tym miesiącu mam 336 godzin. Jezu! Jak ja boję się urlopu.




45 do 12...Podaj mi swoją rękę, niech poczuję, że jesteś ze mną

Śmieciarz

2009-07-21 17:11:31 · Skomentuj


Dziś w nocy odpalę moją śmieciarkę. Będziemy jeździć po mieście i sprzątać. Zbierać śmieci i zawozić do utylizacji. Część do spalenia, część na recycling...z kilku śmieci i tak nic już nie będzie.



http://www.youtube.com/watch?v=w0AOPaQ8Afc





45 do 12...żadnych trupów dla tatusia

Nocny Dyżur

2009-07-18 17:28:36 · Skomentuj








Znam te drogi przez układy planetarne
W chmury, bzdury i marzenia w nieskończoność
Trzeba znaleźć, tu na ziemi swoją prawdę
Nawet gorzką, nawet słoną

Czara Goryczy

2009-07-15 12:32:47 · 1 komentarz


„Wiesz, kiedyś myślałam, że jedyną rzeczą gorszą od pecha w miłości jest szczęście… (…) Uważałam, że kluczem do happy endu jest wybór odpowiedniej chwili, by zaciągnąć kurtynę. Szczęście trwa tylko chwilę, a potem wszystko się sypie.”


"Jeśli w ogóle istnieje sposób, żeby zrobić coś, czego nie znosisz… to trzeba znaleźć sobie zajęcie, którego nienawidzisz jeszcze bardziej. Kiedy poczujesz odrazę do skrajnie nieprzyjemnej pracy, wszystkie inne drobne, przykre obowiązki zdają się prawdziwą przyjemnością. Oto jeden z powodów, dla których warto mieć pod ręką diabła. Po to, żeby pomniejsze demony stały się bardziej znośne.
Uwielbiamy tragedie. Kochamy konflikty. Potrzebujemy diabła, bo w przeciwnym razie sami go stworzymy. Nie ma w tym nic złego. W taki sposób działa ludzkość. Ryba musi pływać, ptak musi latać."


"Bóg nie potrafi wybaczać, ale my możemy wybaczać Jemu. Możemy okazać się lepsi niż Pan Bóg. (…)
Powinniśmy wybaczyć Bogu…
To, że nasz stworzył za niskich. Za grubych. Za biednych.
Powinniśmy wybaczyć mu naszą łysinę.
Mukowiscydozę. Białaczkę dziecięcą.
Powinniśmy wybaczyć Bogu obojętność i fakt, że nas opuścił.
Jesteśmy Jego zapomnianym projektem naukowym, zostawił nas byśmy spleśnieli.
Złote rybki Boga, ignorowane tak długo, że musimy zjadać własne gówno spod siebie.
Powinniśmy wybaczyć Bogu wszystkie nieszczęścia, bo nie ma przed nimi ucieczki."


"Poziomu społeczeństwa nie mierzy się stosunkiem do innych ludzi. Miarą człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt. Na świecie, w którym prawa człowieka są rozbuchane jak nigdy dotąd… na świecie, w którym standardem egzystencji jest walka o miejsce na szczycie… w kulturze, w której każdy człowiek jest odpowiedzialny za własne życie – w takich warunkach zwierzęta szybko stają się prawdziwymi ofiarami. Jedynymi niewolnikami i łupem. Zwierzęta – to one określają ludzi. Bez zwierząt nie byłoby człowieczeństwa. W świecie samych ludzi, ludzie nic by nie znaczyli…
Ludzie muszą zaakceptować dziki, zwierzęcy aspekt swojej natury. Potrzebujemy ujścia dla obronnych odruchów „walki lub ucieczki”. Dla tych zdolności, które nabyliśmy w ciągu tysięcy pokoleń. Jeśli zignorujemy własną potrzebę ranienia i bycia zranionym, jeśli odrzucimy te emocje i pozwolimy, by narastały, zaowocują wojną. Masowymi morderstwami. Strzelaninami w szkołach."


"Niektóre historie zużywają się tym szybciej, im częściej są opowiadane. Tego rodzaju opowieści stopniowo tracą ładunek dramatyczny i za każdym razem brzmią coraz bardziej głupio i bezbarwnie. Ale są też historie innego rodzaju – takie, które zużywają ciebie. Za każdym powtórzeniem rosną w siłę. Te przypominają ci, jakim byłeś głupcem. Jakim głupcem jesteś. I zawsze będziesz."


"Podnoszenie świadomości wynika bezpośrednio z wyrażenia swoich powodów do niezadowolenia. Wielu ludzi nazywa tę technikę „sesją utyskiwania”. W komunistycznych Chinach, po zwycięstwie rewolucji maoistycznej, ważnym elementem tworzenia nowej kultury było pozwolenia ludziom, by wyżalili się na przeszłość. Na początku im bardziej się żalili, tym gorsze zdawały im się minione czasy. Ale po przelaniu czary goryczy zaczęli o nich zapominać. Sarkali, sarkali i sarkali, aż wyczerpali potencjał swoich strasznych opowieści. Znudzili się. Dopiero wtedy mogli zaakceptować nową rzeczywistość jako element własnego życia. Ruszyć na przód."


"Czasami wygląda na to, iż pierwszą połowę życia spędzamy, zmierzając ku katastrofie. (…) Kiedy jesteśmy młodzi, niespokojnie czekamy na pretekst, by zwolnić, zatrzymać się wystarczająco długo, żeby zajrzeć pod powierzchnię świata. Taką katastrofą jest wypadek samochodowy albo wojna. Coś, co sprawi, że usiądziemy i na jakiś czas przestaniemy się wiercić. To może być rak albo ciąża. Najważniejsze, że zawsze udajemy zaskoczonych. Przez tę katastrofę nie możemy żyć tak, jak sobie zaplanowaliśmy w dzieciństwie – wciąż na pełnych obrotach.
Potem prowokujemy nowe dramaty i ból, których nam potrzeba. Ale ta pierwsza katastrofa działa jak szczepionka. (…) Całe życie poszukujemy nieszczęść – chcemy ich spróbować – po to, żeby dobrze się przygotować na nadejście ostatecznej katastrofy. Na spotkanie ze śmiercią. (…)
Doświadczamy bólu, nienawiści, miłości, radości i wojen tylko dlatego, że sami ich pragniemy. I chcemy, żeby te dramaty przygotowały nas do egzaminu ze śmierci, do którego pewnego dnia przystąpimy"


"Jeśli każdy może pozwolić sobie na to, co najlepsze, to prawdę mówiąc, „najlepsze” zaczyna wyglądać dosyć przeciętnie."

"We Francji mają powiedzenie: „duch schodów”. Po francusku esprit d’escalier. To moment, kiedy do głowy przychodzi ci błyskotliwa riposta, ale jest już za późno. Na przykład, jesteś na przyjęciu, na którym ktoś cię obraził. Musisz zareagować. Tak więc – pod presją, bo wszyscy na ciebie patrzą – mówisz coś beznadziejnie nudnego. Ale gdy tylko wyjdziesz z przyjęcia…
Schodzisz po schodach i nagle – hokus pokus. Wymyślasz idealny argument, którego powinieneś był użyć. Doskonały, miażdżący przytyk. Właśnie to jest duch schodów.
Problem w tym, że nawet Francuzi nie wynaleźli nazwy dla głupich uwag, które wypowiadasz pod presją. Dla tych idiotycznych, rozpaczliwych rzeczy, o których myślisz lub, które robisz."


Ch.P.

Efekt metyla. odc I pt człowiek guma

2009-07-14 14:33:00 · 2 komentarze

Takie wezwania zdarzają się zazwyczaj w nocy. Dyspozytor dzwoni. W słuchawce słychać:
-Macie wyjazd.
Trzeba się zbierać. Schodzimy schodami, kierując swe kroki do dyspozytorni.
-Co tam mamy?
Dyspozytor się uśmiecha.
-Raciborska 4.
-Nosz kurwa! Znowu?
Na Raciborskiej 4 stoi kamienica. W tej kamienicy nie mieszka chyba żaden normalny obywatel. Meliny. Pijacy i narkomani. Syf aż chce się rzygać. Tam w dzień nawet słońce nie świeci.
Wezwanie tym razem mamy do urazu głowy. Jakaś kobieta spadła ze schodów. Trudno. Trzeba jechać.
Wysiadamy z karetki. Zabieramy torbę opatrunkową, i naszą walizkę ze sprzętem. Nawet mnie nie dziwi że na tej ulicy latarnie nie działają.
Wchodzimy w ciemną bramę. Marszczę nos. Typowy, znajomy zapach. Śmierdzi moczem. Słychać z okien odgłosy telewizora. Gdzie indziej jakiś pijacki bełkot. W oddali ktoś roztrzaskał butelkę. Wchodzimy na klatkę schodową.
Mrok rozświetla jedna żarówka. Odrapane ściany, szkło na ziemi, dookoła wulgarne napisy. Śmierdzi wilgocią, kocimi sikami, i chyba czymś co zdechło w piwnicy. Bóg zapomniał o tym miejscu, a i diabeł tu nie zagląda.
Na ziemi stoją puste butelki. Słyszymy odgłos jakiegoś pijaka.
-Szszypkooo panowie. Raujcie jom.
Zaświecam latarkę, aby lepiej wszystko widzieć.
Patrzę na schody i widzę głowę, a na ziemi krew....[Co to kurwa? Ktoś łeb jej uciał?]
Podchodzimy bliżej. Kieruję światło na kobietę:
-Mnie się chyba to śni...
Kobieta leżała na dole , na przedostatnim schodku. Leżała na plecach, a głowa jej się zaklinowała między poręczami, a schodami:

Ja bym nawet na trzeźwo łba tak nie wsadził. Chciało mi się śmiać. Jakim cudem spadając ze schodów można zrobić coś takiego?
Głowa wisiała odchylona do tyłu. Założyliśmy kołnierz usztywniający, oraz opatrunek na głowę.
Kobieta to typowa menelka. Brudna, śmierdząca. Miała 40 lat, a wyglądała na 70. One zawsze są pomarszczone, bez zębów, tłuste włosy zaczesane do tyłu i spięte w kucyk.
-Piła pani coś dzisiaj? [retoryczne pytanie po którym następuje oczywista odpowiedź]
-Tylko dwa piwa...
-A tak szczerze?
-Tak szczerze to dwa piwa i 0,5l f16 [zapamiętajcie tę nazwę. Często będzie wracała]
No to trzeba jakoś wyciągnąć tę głowę, ale ani w bok, ani w górę. Próbowaliśmy wyrwać poręcz, ale uszkodzilibyśmy kobiecie tętnicę szyjną.
Zbiega taki nadupiony koleś z piłą do drewna. Ledwo trzyma się na nogach. Macha nią we wszystkie strony.
-Ja wam sssaras pomogę.
-Spierdalaj.
Wezwaliśmy przez radio straż pożarną. Gdy przyjechali na miejsce widać było po ich minach że też ich to niesamowicie bawi. Kobieta trafiła na izbę przyjęć. Po badaniach wyszło że żadnych większych urazów nie doznała. Pijacy nigdy nie doznają większych urazów. TY byś skręcił kark, połamał kręgosłup, ręce i nogi, dostał wstrząśnienia mózgu...ale oni są jak guma. Niezniszczalni.


"Śląscy policjanci poszukują producentów trefnego alkoholu , który może być przyczyną śmierci kilku osób. Skład specyfiku to spirytus techniczny z rejonu rosyjskiego Kaliningradu, a do tego miarka rozpuszczalnika lub podpałki do grilla - ta diabelska mieszanka to "F16" najnowszy wynalazek alkoholowego podziemia w Chorzowie.

Pół litra tego niebezpiecznego trunku kosztuje od 5 do 6 złotych i właśnie atrakcyjna cena jest głównym wabikiem dla amatorów taniej wódki. F16 jest popularny wśród pijaków ze społecznych nizin. Ich stopień uzależnienia jest tak duży, że nie przykładają żadnej wagi do jakości wypijanego alkoholu. Liczy się przede wszystkim jego moc.

W przypadku F16 rolę dopalacza spełnia rozpuszczalnik. Ma on właściwości narkotyczne - silnie odurza"

45 do 12...polej mi jednego

Wielki Słownik Gwary Anestezjologicznej

2009-07-13 12:07:12 · 1 komentarz
Intensywna Terapia – w każdą dziurkę jedną rurkę.

Siku, siku po HAESiku, pacjent sika bez HAESika.

Zeszkieletować pacjenta (napisać szkielet historii choroby).

Wetknąć rurę – zaintubować pacjenta; szarpnąć rurę – rozintubować.

Zarurować chorego - zaintubować chorego.

Granat (czopek); odbezpieczony granat (czopek wyjęty z opakowania).

Siurosemid (furosemid).

Dupamina (dopamina).

Ledwonor - levonor.

Mleko - porpofol.

Budziki - leki odwracające działanie środków zwiotczających i narkotyków.

Jajo - żywienie z jednego worka.

Kangur - chory żywiony z jednego worka.

Badawki - stetoskop lub krew do badania.

Białe płyny lub woda – krystaloidy.

Mąka - HAES.

Żelatyna – Gelafundin.

Klakson – Clexane.

Miotełki – wymiatacze wolnych rodników.

Rzadka sól – 0,45% NaCl

Gęsta sól – (7,6 – 10% NaCl)

Mąka na gęstej soli (roztwór HAES / 7,6% NaCl)

Zwioty – leki zwiotczające mięśnie.

Woda z tlenem – woda utleniona.

Białe mycie – spirytus.

Żółte mycie – roztwór Povidyny.

Gumelajda, glajda, smarowitko, glut – lignokaina w żelu.

Poglutować - nasmarować koniec rurki intubacyjnej.

Żaba – pojemnik z preparatem krwi.

Robaki – bakterie.

Otrzepać się z bakterii – zrobić przerwę między zabiegami.

Ciśnienie na podłodze - niskie ciśnienie tętnicze.

Ciśnienie pod sufitem – wysokie ciśnienie tętnicze.

Zbierać ciśnienie z podłogi – rozpocząć wlew katecholamin.

Warzywko, kwiaty, kapusta - pacjent w stanie wegetatywnym.

Rzeźbiarze – chirurdzy.

Ortopedały - ortopedzi.

Zespół drewnianej ręki – mało sprawny chirurg.

Zaklinacze, śpiwory – anestezjolodzy.

Narkotyzer, zanieczulacz - anestezjolog.

Szczękownik – chirurg szczękowo-twarzowy.

Zerżnięty chory – chory po operacji.

Gęgający chory – chory dużo mówiący.

Patrzeć na siebie z lewego górnego narożnika sali – być w stanie śmierci klinicznej.

Ciągnąć rurę lub ciągnąć tchawicą – duży głód tlenowy z kompletną niewydolnością oddechową.

Kłócić się z respiratorem.

Chory głosujący – splątany, pobudzony chory.

Wachlować klatą – przyspieszony oddech.

Zabawki – zestaw do reanimacji.

Deptać chorego – reanimacja.

Gimnastyka – reanimacja.

Chory pogimnastyczny – chory zreanimowany.

Kapusta, roślinka - pacjent w przetrwałym stanie wegetatywnym.

Czajnik z wodą – obrzęk mózgu.

Chory zdziabągowany – chory pokłuty.

Marmelada, kaszana – uraz wielonarządowy.

Operacja metodą Lumumby – operacja kaszany, tzw. granat w brzuch.

Leci kabarecik – operacja trwa.

Dawać leki wiadrami – dawać leki w dużych dawkach.

Dmuchawka – respirator.

Dmuchać chorego – wentylacja zastępcza.

Operacja podłużna – udrożnienie naczynia, operacja poprzeczna – amputacja.

Odgryźć kończynę – amputacja.

Mieć dużo na liczniku – mieć tachykardię.

Dolać chorego, spuścić szybko wodę - szybko przetoczyć płyny.

Ukłuć w plecy – nakłucie lędźwiowe.

Patyczki – cewnik centralny oraz cewniki Swan-Ganza.

Klatka z piersiami, klatka z uszami – klatka piersiowa.

Być bez głowy – być nieprzytomnym.

Mieć głowę pośrodku – być przytomnym.

Salonowa nocka – nocny dyżur na sali operacyjnej.

Pielęgniarka salonowa – pielęgniarka dyżurna na sali operacyjnej.

Słuchawki – słuchaczki, uczennice pielęgniarstwa.

Piguła – pielęgniarka oddziału innego niż OIT.

Dzień szakala – same amputacje.

Skrzepologia - układ krzepnięcia.

Pobrać skrzepologię - pobrać krew na oznaczenie parametrów układu krzepnięcia.

Zielsko, zioła fentanylowe - fentanyl.

Słona woda - 0,9% NaCl.

Słodka woda - 0,5% Glukoza.

Gęsta woda - HAES.

Ciężki levonor - rozcieńczenie levonoru 4mg/50ml.

Lekki levonor - rozcieńczenie levonoru 1mg/50ml.

Czad w płynie, płynny czad - halotan.

Badaczki - krew pobierana na badania.

Zipawka - kiepski respirator.

Zipadełko - j.w.

Repi-Killer - respirator typu Relog, podający albo 21% O2, albo 100% O2. Tylko takie ma możliwości.

Benek - respirator firmy Purritan-Benett.

Mini-Max - minimum bezpieczeństwa, maximum ryzyka. Tak... tak... - są szpitale, gdzie jest on jeszcze podstawowym aparatem do znieczulenia!

Czarna Mamba - głowica do echokardiografii przezprzełykowej.

Akcja "Znicz" - zwoływanie Komisji d/s śmierci pnia mózgu.

Dożynki - kolejne amputacje na coraz to wyższym poziomie u tego samego pacjenta.

Pawilon to pavulon.

O zdolnym zabiegowcu: obuleworęczny i nie mańkut.

Starsi będą wiedzieć: chory z oddechem Czernienki - pacjent niewydolny oddechowo.

"On jeszcze nie wie, że tak naprawdę chce być znieczulany w plecy"- o chorym negatywnie nastawionym do znieczulenia przewodowego, który pod wpływem uroku anestezjologa diametralnie zmieni (zmienił) zdanie.

Idę głuszyć pacjentów -idę znieczulać.

Wbić rurę w tchawice - brutalna intubacja.

Rozpruty jak dorsz - cięcie od mostka do spojenia łonowego.

Cięcie "od gardzieli do pierdzieli" j.w.

Daj mu w płytkę (motoryczną) i w pień (narkotyczny lek p.bólowy), czyli znieczulenie ogólne.

Dam mu w szyje - znieczulenie przewodowe w odcinku szyjnym.

Cud natury - obustronna leworęczność...

Dusiciel - anestezjolog.

Czarodziej - j.w.

Asystentka - zaufana piel. anestezjologiczna. (wyróżnienie!).

Papa Smerf - orynator.

Primariusz - j.w.

Sekundariusze - pozostali asystenci.

Urynolodzy - urolodzy.

Wyrwektomia - histerektomia radykalna (lub w wykonaniu niektórych operatorów).

Dobre, żółte lekarstwo - Relanium.

Odsiorbać chorego - wykonać toaletę drzewa oskrzelowego.

Malibu - propofol.

Wielki brat - separator krwii.

Wirówka - j.w.

Wyciąg z kopytek - gelafundin.

Koraliki - dojście centralne z duuużą ilością kraników i przedłuzeń.

Edi - sprzęt do hemofiltracji (od nazwy firmowej "Edwards...".)

Uciurać- wydusić skąpe ilości moczu z cewnika.

Zrobić tosta - zbyt mocno ogrzać pacjenta kocem grzewczym.

Złoty środek - relanium.

Strzelić pacjenta- zastosować defibrylację.

Zpasyfikowany pacjent - pacjent w pasach.

Witamina H - haloperidol.

Lekarstwo na wszystko- Laktuloza

Żarełko - worek żywieniowy.

Mądry - lekarz dyżurny.

Gluty - skrzepy w drenażu.

Plujka - pacjent w psychozie, plujący na sprzęt i/lub personel.

Chory zapluty - chory z dużą ilością wydzieliny w drogach oddechowych.

Wypis centralny - zgon.

Podróż do centralparku - j.w.

Wyjazd do Piotra - j.w.

Dmuchawka - worek Ambu.

Przewietrzyć chorego - zrobić reoperację, w trakcie której nie znaleziono niczego "ciekawego" (czyli źródła problemu...).

Zrobić gazy - wykonać gazometrię.

Dziabnąć chorego - założyć wkłucie.

Saturator - pulsoksymetr, tak pewna oddziałowa mówi na ten sprzęt

Puścić myszy - włączyć Sevofluran (z uwagi na zapach).

Znieczulenie gadane - analgosedacja.

Robić rybę - oddech apneustyczny,

Mr/Mrs HotDog - poparzenie pow 90%.

Albufuro - metoda na mocz.

Narobić smrodu - znieczulać anestetykami wziewnymi.

Dać choremu rolkę - podać Relanium.

Atak klonów - podanie Clonazepamu.

Cipka anestezjologiczna - maska krtaniowa ( z uwagi na kształt).

Budyń - gęsta wydzielina w drzewie oskrzelowym.

Mordoplastyka - operacja npl skóry twarzy z przesunięciem płatów skórnych.

Operacja modo "brama", wietrzenie brzucha - nic nie da się zrobić po otwarciu brzucha( u pacjentów npl).

"Lucky Man" - pacjent po NZK z ubytkami w OUN.

Spawarka, laser - nóż elektryczny.

Operacja modo Lancetron (vel. Aser, Erbe itd.) - wycięcie nożem elektrycznym, np. znamion skórnych.

Operacja modo Mein Gott - bardzo rozległy i krwawy zabieg chirurgiczny.

Guz rusza się razem ze stołem - nieoperacyjny npl jamy brzusznej.

Palenie diabła - elektrovulvectomia.

Zespół bojowy, ale pacjent "kijowy"- operacja b. obciążonego pacjenta.

Bariera "krew-mózg" - kabłąk oddzielający pole operacyjne (chirurgów) od głowy pacjenta (anestezjologów).

Oddzielić rzemiosło od sztuki - założyć w/w kabłąk.

Big Brother - walizka reanimacyjna (metalowa taka, jak w tym reality-show).

Telewizor - defibrylator Lifepack 12.

Kopnąć, trzepnać chorego - zdefibrylować pacjenta.

Dać w plecy - znieczulenie podpajęczynówkowe.

Dusidła - anestetyki dożylne.

Zestaw do rzygania - lignina.

Cięcie od ryja do kija- cięcie od mostka do spojenia łonowego.

Rurarze, smarkociągi- anestezjolodzy.

Usługi Wod-Kan-CO - cewnikowanie pacjenta.

Krokodyl - "brutalny", krwawo operujący chirurg.

"One way ticket" - zgon.

Piórnik - j.w.

Udusić, zagazować pacjenta - wykonać znieczulenie wziewne.

Kopytka - koloidy.

Julek - aparat do znieczulenia "Julian" Drager.

"Zoperować chorego po katolicku" - wykonać rozległy (heroiczny) zabieg operacyjny.

Zrobić szlaczki - zrobić EKG.

Kosmiczny syrop - Dormicum w płynie dla dzieci.

Kaszanka - gęsta masa erytrocytarna.

Zrobić sraczyk - wyłonić stomię u chorego z nieoper. guzem j. grubego.

Idę się pociąć - idę zrobić cięcie.

Grilować pacjenta - kardiowersja, ew. więcej energii.

Depesza z Damaszku - EKG.

Wkłutko - centralny dostęp iv.

Kabelek w plecach - ZOP ciągły.

Premedytacja - premedykacja.

Znieczulenie na O Jezuuu - zn. miejscowe.

Gazownik - anestezjolog.

Mały chirurg - znaczy dziecinny.

Zająć pozycję strategiczną - rzadko niestety- położyć się w dyżurce.

Dowcipny doktor - ginekolog.

SORtownia - SOR.

Zamaskować pacjenta - założyć maskę krtaniową.

Kopadełko - stymulator nerwów obwodowych lub monitor zwiotczenia mm.

Ślepe Tory

2009-07-08 22:06:24 · 4 komentarze


To była pierwsza masakra jaką w moje oczy widziały na żywo.

Był środek letniej nocy. Ciepło, bezchmurne niebo oświetlał ogromy księżyc. Odebraliśmy wezwanie. W środku lasu została potrącona osoba na torach. Wskoczyliśmy do karetki i jazda. Musieliśmy się kawałek wcześniej zatrzymać, bo nie dało się wjechać do tego lasu. Zabraliśmy co najpotrzebniejsze.
Policja już była na miejscu. Straż pożarna też. Wskazali nam drogę.
Niosłem na plecak medyczny i defibrylator. Kolega trzymał w rękach respirator, a doktor szedł z noszami parcianymi. Szliśmy po torach oświetlając sobie drogę latarkami.
30 metrów przed nami ukazał się ostatni wagon. Poczułem niepokój. Zastanawiałem się dlaczego założyłem dziś na dyżur tenisówki. Czułem dosłownie każdy kamień pod stopami.
Doszliśmy już do wagonu. Czułem ucisk w żołądku. Serce waliło coraz szybciej. Mijaliśmy wagon po wagonie. Pasażerowie wychylali się przez okna. Każdy pytał co się stało. Już coraz bliżej. Widać lokomotywę. Sucho w ustach. Czułem podniecenie. Chyba w każdym z nas jest coś takiego chorego, że chcemy oglądać obrazy które są nam tak naprawdę niepotrzebne. Są niezdrowe dla naszej psychiki. Ludzie zawsze zbierają się przy wypadku. Ciągnie ich czerwony kolor. Chcą zobaczyć jak wygląda martwy człowiek. Chcą krwi, chcą zobaczyć otwartą czaszkę. Jakby mogli, to zrobili by sobie zdjęcie z ofiarą wypadku i wrzucili je na naszą klasę.
Dochodzimy do lokomotywy. Jest krew i szczątki. Ciała nie ma. Hmm...Lokomotywa hamowała. Minęliśmy ciało. Świecimy latarkami na boki. Idziemy wzdłuż nasypu. Jest! O kurwa. O Jezu. Szturacham kolegę łokciem w bok. Patrz na niego - mówię.
-O ja pierdolę. Jak maszynista mógł nie widzieć takiego grubasa?

Blask księżyca przebijał się przez gałęzie drzew. Nagle zdałem sobie sprawę z tego, że wygląda to tak jakby oświetlał to ciało. Nie widziałem go wcześniej , a teraz widać wszystko jak na dłoni.

Podchodzimy bliżej. Jest to mężczyzna. Powiem wam że wcale nie był gruby. Wisiał nad ziemią jakieś 1,5 metra. Gdy pociąg w niego uderzył , poleciał on na bok nabijając się na...nie wiem co to było. Pal, ścięte drzewo, jakiś słupek ? Nie zwracałem na to uwagi. Ale to co widziałem...
Jak już mówiłem facet nie był gruby. Wisiał na tym palu wygięty w łuk. Kręgosłup prawie mu wybiło przez klatkę piersiową. Jego nogi trzymały się jedynie na kawałkach skóry. Rozcięta skóra. Blada...żółte kawałki tkanki tłuszczowej. Kości i mięso. Krew dookoła. Poświeciliśmy latarką. Spodnie przesiąknięte od krwi. Jeszcze z niego parowało. W powietrzu unosił się zapach krwi, odchodów, wnętrzności. Poświeciłem na twarz. Zdeformowana. Czaszka rozłupana. mózg się wylewał. Wszystko wyglądało tak nienaturalnie. Nie widzieliście tego w żadnym horrorze. Jedno oko otwarte. Gałka oczna skierowana ku górze. Drugie oko się wylewało. Wytrzaskane zęby. Skóra zwisała. Na ziemi kawałki kości i włosów. Usta otwarte w okropnym grymasie. Ręce miał rozłożone jakby wisiał na krzyżu. Ciekawe czy coś czuł? Czy szybko umarł? Chyba tak, bo była sieczka z mózgu.

Nic tu po nas. Lekarz stwierdził zgon. Wezwano łapiduchy.
Wróciliśmy do karetki i pojechaliśmy na stację. Kiedy położyłem się spać, zamknąłem oczy i widziałem obraz tej wykrzywionej twarzy...
To był mój pierwszy raz.

Teraz nic na mnie nie robi wrażenia. Nie czuję obrzydzenia. Nie myślę o tym co zobaczyły moje oczy. Potrafię być nieczuły i nie brać tego do siebie. Tworzy się taka bariera, przez którą nie dopuszczamy takich rzeczy do siebie. Jest strach. Zawsze się boję że ktoś przy mnie umrze. Że nie zdołam wszystkiego zrobić, albo nie zdążę.
Ostatnio moja bariera jest większa. Nie do puszczam do siebie nawet bliskie mi osoby. Mają mi to za złe. Czuję że nie potrzebuję nikogo.

"Nie ma najmniejszego znaczenia jakie jest nasze konkretne przeznaczenie dotąd, dokąd stawiamy mu czoła z całkowitym brakiem przywiązania."
C.C


45 do 12...dziękuję za każde doświadczenie.

Każdy jest pogrążony w swojej osobistej śpiączce.

2009-07-07 21:12:00 · Skomentuj
Siadam w fotelu na balkonie. Słońce świeci prosto w twarz. Zamykam oczy. Błogostan. Czuję się szczęśliwy jak nigdy dotąd.
Otwieram oczy...kurwa ja siedzę za kierownicą.
Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Z jednej strony ogromny strach, z drugiej strony podniecenie z takiego doznania. Nie sądziłem że można aż tak odpłynąć prowadząc samochód. Czy ja spałem, czy to było śnienie na jawie?
Sześć nocnych dyżurów pod rząd, w tym 2 dniówki zaraz po nocy. Może w tym czasie kilka razy przymknąłem oczy, ale na pewno nie było snu.
Mam 8 godzin na sen, czyli tyle ile potrzeba zdrowemu człowiekowi.


"Połączmy się w przepięknym śnie. A będzie to sen, który od tej chwili chciałbyś śnić na zawsze. W tym śnie zobaczysz siebie w pięknym, ciepłym, słonecznym dniu. Słyszysz ptaki, wiatr i szemranie potoku. Idziesz w stronę strumienia. Na brzegu siedzi pogrążony w medytacji stary człowiek. Widzisz, że z jego głowy promieniuje piękne, wielobarwne światło."


45 do 12...wracamy

Sid and Nancy

2009-07-06 12:41:00 · 5 komentarzy
Praca nocą, szczególnie latem mnie odpręża. Miasto zasypia, nie słychać tych wszystkich odgłosów dnia. Jest chłodno i niby spokojnie. Niby, bo to w nocy w tych okolicach można najczęściej dostać po mordzie. Ale znam miejsca, gdzie nawet w dzień nie odważyłbym się przejść pieszo.
Siedzę na ławce i palę papierosa, czekając na kolejny wyjazd. Było już dziś kilka, ale nic ciekawego. Bez rozlewu krwi. Starsi ludzie słabną, boli ich w klatce piersiowej, mają duszności, sraczki, wymioty i co ino.

Godzina 23:42
W końcu jest wezwanie. Leży dwoje dwudziestolatków na ulicy, mają podcięte żyły.
Sprzęgło, przekręcam kluczyk w stacyjce,jedynka, włączam koguty i jedziemy.
6 kilometrów w niecałe 5 minut.
Leżą na ulicy. Chłopak i dziewczyna. Podchodzimy i widzimy krew na ulicy. pierwsze spojrzenie na nadgarstki.
-Pff. Amatorzy. Ja bym im pokazał jak się powinno ciąć. Wzdłuż żyły kurwa! A nie w poprzek!
Zakładamy tym ofiarom nieszczęsnej manifestacji opatrunki. Dziewczyna jest już przysypiająca. Raz dwa i trzy . Mamy ją na noszach w karetce. Chłopak siedzi obok i płacze. Oboje byli pod wpływem alkoholu. Ciężko znaleźć jakąkolwiek żyłę u dziewczyny aby się wkłuć. Pewnie niskie ciśnienie. Cała była zakrwawiona, jakby z rzeźni wyszła. Kolega dotykowo wymacał żyłę i wbił się bez oporów. W venflonie ukazała się krew. A on zadowolony z siebie szepcze pod nosem że jest hardcorem. No mnie się to kurwa śni. Kroplówka kapie, tlen podłączony. Przesiadam się za kółko i na sygnałach jedziemy do szpitala.
Najgorsza w szpitalu jest biurokracja. Mamy tony druków do wypełniania. Ale przekazujemy pacjentkę. Odzyskała świadomość i przebudziła się. Chłopak dalej siedział i płakał, i wył jak to ją bardzo kocha. weszliśmy z dziewczyną do gabinetu. Po chwili wychodzę do tego chłopaka , a on pozrywał bandaże i rozszarpywał palcami rany w nadgarstkach.
Tak jak stałem tak go jebnąłem w łeb. To ja cie kurwa po nocach debilu opatruję a ty odpierdalasz takie szopki.?
Kilku innych pacjentów obserwowało to wszystko z boku.
Zostawiliśmy tych pacjentów w szpitalu. Mycie karetki, papieros i oczekiwanie na kolejną wizytę

45 do 12...wolni na izbie przyjęć.


I rada. Jeśli się tniecie to wzdłuż a nie wszerz i nie w takich miejscach gdzie wszyscy was widzą.
Autor
O blogu
  • Bo jedyna różnica między samobójstwem a męczeństwem polega w istocie na stopniu zainteresowania mediów. Jeżeli drzewo w lesie pada i nie ma nikogo, kto by to usłyszał, to czy nie jest tak, że ono tylko leży i gnije? A gdyby Chrystus umarł z przedawkowania barbituranów, sam na podłodze w łazience, to czy byłby w Niebie?
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
Linki
Statsy bloga
  • Postów: 29
  • Komentarzy: 32
  • Odsłon: 13677

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi