Siadam w fotelu na balkonie. Słońce świeci prosto w twarz. Zamykam oczy. Błogostan. Czuję się szczęśliwy jak nigdy dotąd.
Otwieram oczy...kurwa ja siedzę za kierownicą.
Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Z jednej strony ogromny strach, z drugiej strony podniecenie z takiego doznania. Nie sądziłem że można aż tak odpłynąć prowadząc samochód. Czy ja spałem, czy to było śnienie na jawie?
Sześć nocnych dyżurów pod rząd, w tym 2 dniówki zaraz po nocy. Może w tym czasie kilka razy przymknąłem oczy, ale na pewno nie było snu.
Mam 8 godzin na sen, czyli tyle ile potrzeba zdrowemu człowiekowi.
"Połączmy się w przepięknym śnie. A będzie to sen, który od tej chwili chciałbyś śnić na zawsze. W tym śnie zobaczysz siebie w pięknym, ciepłym, słonecznym dniu. Słyszysz ptaki, wiatr i szemranie potoku. Idziesz w stronę strumienia. Na brzegu siedzi pogrążony w medytacji stary człowiek. Widzisz, że z jego głowy promieniuje piękne, wielobarwne światło."
45 do 12...wracamy
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą