< >  wszystkie blogi

Borderline

Widząć tych nieszczęśliwych ludzi czuję że jestem w miarę normalny

Stwierdzenie zgonu

2 sierpień 2009 ·

Wyobraźcie sobie słoneczny gorący dzień.
Siedzimy na ławce przed stacją pogotowia, pijemy kawę, palimy papierosy, żartujemy...
Zawsze takie miałem momenty musi zepsuć jakaś wizyta. Tym razem jeżdżę z lekarzem jako karetka POZ...tak zwany "sraczkowóz". Jeździmy zazwyczaj do bóli brzucha, biegunek, temperatur i do stwierdzania zgonu. No akurat teraz trafiła nam się ta najmniej przyjemna wizyta. Czasem jest ok. Ktoś umiera w łóżku, jedziemy , stwierdzamy i wracamy.
Podjeżdżamy pod starą kamienicę. Cała ulica była zacieniona przez drzewa które rosły przy drodze. Cień dawał miły chłód.
Maggots
Musimy wejść na drugie piętro. Ale już na parterze czuć znajomy zapach. Muchy lecą korytarzem na górę. Moglibyśmy podążać za nimi. Wskazały by nam dokładne miejsce nieboszczyka. Z każdym krokiem zapach był intensywniejszy. He he zapach. Coraz więcej much. Wiedziałem już na co się trzeba przygotować. Jakiś mężczyzna otwiera nam mieszkanie. Wchodzimy do środka.
Okropny smród bije prosto w twarz. Niesamowity zaduch w mieszkaniu. Muchy ogromne niczym szerszenie. I ten okropny słodki smród rozkładających się zwłok. W takiej chwili momentalnie robi ci się niedobrze. Chciałbyś oddychać ustami aby nie czuć tego zapachu, ale obawiasz się że jakaś masara wleci tobie do ust. Pomyśl jakbyś rozgryzł taką wielką muchę, która żywiła się dwa tygodnie martwym ciałem. Zaciskam zęby i staram się oddychać nosem. Dźwiga mi się kilka razy, ale jest już ok.
Otwieramy drzwi do pokoju...
Apogeum smrodu. Nie da się tego z niczym porównać. Człowiek jest chyba najbardziej śmierdzącym, gnijącym stworzeniem. To już nawet zapach padliny da się wytrzymać.
Te okropne muchy!!! Latają, siadają na tobie.
Na podłodze leży kobieta. Rozkłada się już tutaj, tak na oko około trzech tygodni. Ciało czarne, napuchnięte. Dookoła niej podłoga jest zalana wydzieliną, która wydobywa się kiedy człowiek się rozkłada. Żółto brązowa. Muchy na niej siadają, białe robaki zajadają najlepsze kawałki. Pełno robaków. W ustach, nosie, we włosach. Wszystkie okna pozamykane. Ostatnie piętro pod dachem. Godzina 13. Słońce grzeje jak jasna cholera. Kto chcę się przyjrzeć z bliska. Kto chce się zaciągnąć. Weź głęboki wdech w płuca i staraj się nie zwymiotować.
W takich sytuacjach oddychaj płytko, albo ustami przez zaciśnięte zęby.
Pół dnia wydawało mi się że śmierdzę tym trupem. Wróciliśmy na stację. Czas zjeść jakiś obiad.

Kurwa! Czy mi się wydaje czy ja nadal śmierdzę?

45 do 12... Czesio już nie lubi much.

 

1 komentarz
1
futurysta
futurysta -   |  2 lata i 9 miesięcy temu  |  
Nie doczytałem do końca... Ale podziwiam pracę.
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
  • Bo jedyna różnica między samobójstwem a męczeństwem polega w istocie na stopniu zainteresowania mediów. Jeżeli drzewo w lesie pada i nie ma nikogo, kto by to usłyszał, to czy nie jest tak, że ono tylko leży i gnije? A gdyby Chrystus umarł z przedawkowania barbituranów, sam na podłodze w łazience, to czy byłby w Niebie?
  • Informuj mnie o nowościach na blogu
  • RSS blogu brogman
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi