W ostatniej chwili odskoczył od ciosu, który wydawał się być nie do uniknięcia. Prawie nic nie widział, bo krew sączyła się niemiłosiernie z rozciętego czoła prosto na jego oczy. Jego przeciwnik był prawie dwa razy większy i też prawie dwa razy silniejszy od niego, ale brakowało mu jednego- szybkości.
–Kurwa –wrzasną i spojrzał na spore rozcięcie na jego ulubionej skórzanej kurtce.
Skoczył do ataku wymachując jak szalony długim nożem. Wielkolud cofną się kilka kroków, a ten najmocniej jak tylko potrafił kopną go w kolano. Nie czekając, kiedy otrząśnie się z tego niespodziewanego ruchu, złapał go za włosy i poderzną mu gardło. – No, to by było na tyle. – Parskną i kopną raz jeszcze w grube cielsko. Zebrani dookoła ludzie, którzy utworzyli ze swoich motorów swego rodzaju arenę. Arenę, na której przed chwilą umarł człowiek. Patrzyli tylko z obojętnością siedząc na swoich srebrno- czarnych mechanicznych rumakach . Nikt nie powiedział ani słowa, gdy ten wyciągną kluczyli z kieszeni grubasa. Nikt nie powstrzymał go, gdy wsiadł na jego motor. I tym bardziej nikt nie próbował go gonić, gdy ten odjeżdżał w swojej czarnej porwanej kurtce z lekkim uśmiechem na twarzy.
***
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą