czyli czemu mój mózg wchodzi na najwyższe obroty wtedy, kiedy powinien spać? generalnie sprawa jest taka, że im później (tak do 4 w nocy) tym sprawniej myślę a z kolei kiedy wstaję rano to... no nie powiem, że sodoma i gomora, ale moje IQ jest nie tyle przydzielane dynamicznie, co po prostu na poziomie kartofla.
po czym rośnie.
Oczywiście im wyższe IQ, tym głośniej nap...dalam w klawiaturę, co daje się we znaki kolegom z biura (pozdrawiam). Tak więc jedyna szansa na napisanie inteligentnego i błyskotliwego mejla zazębia się z momentem, kiedy piszę z mocą wodospadu czy innego kałasznikowa.
inna sprawa to to, że skupienie w mych (kilku samotnych) szarych komórkach zwiększane jest przez to, ze na moich uszach znajdują się słuchawki. Wyłączone. wygląda to co najmniej idiotycznie.
być może ma to jakiś związek z którymś z praw termodynamiki czy innego takiego, na przykład faktu, że mózg nagrzany pracuje lepiej (czyli skuteczniej nawalam w klawiaturę) ale zaraz... czy przewodniki nie pracują lepiej, kiedy są schłodzone? czy mam zatem załozyc sobie słuchawki na uszy i postawic na deklu zimną puszkę czegoś tam? albo do karku przywiązać? wtedy to bym dopiero wyglądał jak kosmita, a zwłaszcza w pracy.
hmm.. chyba zaczyna mi odbijać, wracam do tego cholernego badziewia, które obiecałem napisać.
nie, nie pytajcie.
(oczywiście w przypadku reakcji zachodzacych w ludzkim organizmie w gre wchodza białka wiec nie ma co przeginac)
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą