Za zbiorem “Czarujące obiekty latające” przemawiał tylko jeden argument – otwierające opowiadania autorstwa Terrego Pratchetta. Jak się okazało – miałem już kiedyś przyjemność czytać je po angielsku.
Zacząłem lekturę i wtedy wszystko się zmieniło. Podzielona na trzy działy kompilacja wydała mi się wręcz idealnie dobrana pod kątem jednolitości nastroju. Fantazja, horror i fantastyka naukowa - zbiór najróżniejszych autorów z najróżniejszych środowisk, z jakże różnymi stylami – praktycznie pisarska, fantastyczna wieża Babel. Mimo to poczułem się, jakbym siedział z kamratami w tawernie przy drugiej... może trzeciej pincie Guinnessa, wymieniając się opowieściami z ostatnich podróży.
Książka nie pachniała farbą drukarską, tylko drewnem stołu, w które wsiąkły litry podobnych historii oraz dymem fajki palacza siedzącego przy stoliku obok.
Szczególnie kilka opowiadań wartych jest gorętszego polecenia.
Może spróbuję jeszcze raz
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą