Potwornie absurdalny blog
jak on tak mógł?
13 październik 2008 ·
W ten sposób nie powinno się kończyć książki. To powinno być zakazane. Ale jednak tak się stało... „Sprzysiężenie...” jest bowiem pierwszą częścią trylogii, a tytuły dwóch pozostałych są podane w języku angielskim, co może oznaczać, że jeszcze troszkę na nie poczekam. A jest na co czekać. Zatonąłem w przygodzie już od pierwszego rozdziału, w którym nastąpiło trzęsienie ziemi – potem już było tylko lepiej.
Nie potrafię wytłumaczyć inaczej, dlaczego tak szybko uporałem się z tą książką. Już po pierwszym rozdziale zdecydowałem, że będę ją czytał w dzień. Wydawała mi się mrrrroczna, a ja nie lubię się bać przed snem. Ale decyzja szybko się rozpłynęła – to co nastąpiło potem to fantastyczna część niesamowitej podróży z krótkimi przerwami na rzeczywistość. Już na samym początku prasa donosi o zbrodni, o katastrofie i wydaje się, że ciąg dalszy historii, to tylko wyjaśnienia jak do tego doszło, krótkie historie z życia, a na ostatniej stronie i tak dowiemy się kto zabił. Wszystko, absolutnie wszystko mamy podane na tacy – żaden spisek nie uchodzi uwadze, nic nie jest ukryte. Ale to nie prawda. Bo potem i tak nadchodzi zaskoczenie. W pewnym momencie przygoda wydaje się aż nazbyt przewidywalna i może nawet naciągana. I właśnie to jest w niej najbardziej fantastyczne.
z resztą... sami poczytajcie
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
Napędzana humorem dzięki
Joe Monsterowi
pozdro
Ale rozumiem Twój ból, nie ma nic gorszego, niż dobra książka wydawana po kawałku.
Dobra, dobra. Chwila. Chcesz oceniać i komentować pliki?
Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą