<< >> wszystkie blogi

Świat z lateksu...

Ekhem, tak tutaj, to ja... haloo macham łapką.. widać mnie..??!!

Fotorelacja górska

2008-05-09 01:32:00 · Skomentuj
Na życzenie Zawieszki wrzucam :C

Trasa - Wilkowice przez Magurkę, Czupel, do Łodygowic


Zdjęć opisywać nie będę... :) Może co niektóre, więc lecim :)

Co u lateksowego?

2008-04-24 00:55:05 · 1 komentarz
Będzie to bardzo (nie) krótki apdejt co u mnie słychać. No to jazda.

Będzie przeklejka

2007-12-19 01:21:00 · 4 komentarze
z mojego bloga oficjalnego. Najnowszej notki. Uwaga długie.

Post numer 300.

Nie nie będzie nic o spartanach. Ani o innych mniej lub bardziej zorganizowanych grupach półnagich, umięśnionych facetów z dzidami. Raczej będzie to o tym jak to latexowy zniknął na jakiś (chyba jednak krótszy) czas z forów internetowych pewnego bardzo poczytnego serwisu rozrywkowego.
Zawsze mnie ciekawiło jakby to było jakby mnie było, jak to śpiewał jeden z przedstawicieli gatunku raczej nie darzonego przeze mnie większą sympatią czyli polskiego hh, a mowa o DKA. Kwestia jest taka, że pojawiła się tam, dość przyjemna opcja. Ukrycie profilu. I w miejscu strony gdzie wcześniej byłem ja, gdzie to świeciłem swoimi oczyma wystającymi znad stołu, pojawia się miły dla oka napis, że taka osoba jak ja nie istnieje, może istniała, może nie, może kiedyś będzie, ale teraz jej na pewno nie ma. I co? I blisko 5 lat posługi jako jeden z bardziej popularnych klaunów na tamtejszych forach idzie w niepamięć. Hej, pierwszego dnia pytania gdzie lateksowy? I co, już przejęte moje paśniki nocne, które wcześniej miałem z zwyczaju o 1 w nocy wrzucać, codziennie w zasadzie. Pojawiły się smutne minki, szkoda że głównie od osób które nawet nie miały okazje mnie poznać.
Sytuacja ta zmusiła mnie do pewnych rozważań. Jakby to serio było gdyby mnie nie było. Gdybym nie narodził się owego przeklętego dnia 2 marca 1987 AD. Jeden z bardziej idiotycznych nicków na JM byłby wolny. Kilka osób na pewno by miało lżejsze życie. WORD w Bytomiu nie zarobiłby tyle na podejściach do egzaminu na prawko. Jedno miejsce na polibudzie było by wolne. Pewno też trafiłby tam ktoś inny lepiej przygotowany do studiowania niż ja. Hej, ostatnio się mnie ktoś pytał.., co myślę o studiowaniu na polibudzie.. odpowiedziałem prawdę.. czyli że ten dreszcz 'oj jestem studentem ^^' już dawno minął. Na pierwszym semestrze to było to. Się chodziło z kserówką w łapie i podniesioną głową ' bo my to panie elyta kraju, yntelektualna of course'. Na drugim semestrze zaczęły się myśli.. a może to nie to? A teraz? Pierwsza myśl jak wysiadam z busa przy mojej polidupie to 'co ja tu ku*rwa robię?'. Czuje się strasznie nie swojo, jakbym wyraźnie odstawał. Ale hej, kolejnym pytaniem było jakie oceny dostaję. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, na tym semestrze same 4 i 5. To jest ciekawe w sumie. Im lepiej mi w zasadzie idzie.... tym większe mam wrażenie że nie pasuję tutaj. Chyba po prostu muszę się przełamać... Chociaż nie wiem sam też do końca w jaki sposób powinienem to zrobić. Same myślenie z rodzaju 'idzie mi dobrze, więc znalazłem się w odpowiednim miejscu' jakoś nie przekonuje mnie. Nie wiem... nie chcę tutaj na nikogo zrzucać winy. Teraz o 3:30 jedyną myślą jaka mi przychodzi do głowy, jest to, że może brakuje mi jednak pozytywnych reakcji otoczenia na to co robię? Bo kogo obchodziło do cholera że z takiego i takiego kolosa dostałem 3 czy moze 5. Nikogo szczerze powiedziawszy. Z moimi niezmiernie niskimi ambicjami dotyczącymi stopni, starczy mi 3. Byle dalej. ZZZ. Zakuć, zdać, zapomnieć. Nie chcę sprowadzać tutej tego problemu do jednej podstawowej sprawy. Tego co jednak się zmieniło w moim życiu w ostatnich miesiącach. A co sie zmieniło? Dla przypomnienia, straciłem matkę. Cholera teraz pisząc to znowu pojawiają mi się łzy w oczach. Ale to prawda, kiedyś było zupełnie inaczej. Miałem tą energie w sobie... byłem zajebiście dumny z siebie, wiedziałem że kiedy wejdę do domu i powiem "Hej mamo, dostałem 4 z kolosa :)" to Ona miło połechce moje ego, wiedziałem że jest ze mnie dumna. A teraz? jakoś tak.... Razem z nią odeszła jednak większa część mnie. Uleciała ze mnie radość życia... odeszła moja największa podpora. A co z ojcem zapytacie? To ja jestem dla niego największą podporą. Ale ile można nią być? Nie mam na tyle sił, energii w sobie, aby po ciezkim dniu na uczelni jeszcze decydować za niego co jutro zrobić na obiad, przypominać mu codziennie o lekarstwach, martwić sie rachunkami. A ile z tego wcześniej robiłem? Nic. Przychodziłem na gotowe. Kiedy miałem coś opłacić to odstawiałem focha, tłumacząc się że i tak nie wiem gdzie co opłacić. Gdzie co pozałatwiać. Nawet gotować nie umiałem. A teraz? Mam stałą trasę co gdzie i jak opłacać, wypisać itd. Gotować umiem, sprzątać. Mógłbym spokojnie samemu zamieszkać nie bojąc się o to, że w ciągu miesiąca mieszkanie zamieni sie w jeden wielki syf. Jakiś czas temu usłyszałem od przyjaciela, że jestem twardy. Pytam się jak do cholery, ja i twardy? 2 antagonizmy. W odpowiedzi usłyszałem, że nie widział mnie tak opanowanego, jak mu opowiadałem w jaki sposób teraz sobie ułożę życie, jak obowiązki rozłożę pomiędzy mnie i mojego ojca. A było to w 4 godziny po tym jak klęczałem przy łóżku mojej umierającej matki w szpitalu. Nie pamiętam szczerze z tamtego dnia nic więcej jak ostatnie chwile spędzone razem z nią. Wtedy podobno pokazałem z czego jestem zrobiony. Podobno. Bo ja jednak do tej pory myślę, że to musiał być po prostu szok. Myślałem racjonalnie już, chciałem ułożyć to jak najszybciej, ponieważ wiedziałem, że im szybciej ułożę swoje życie, tym szybciej wrócę do normalności, aby walczyć dzielnie z przeciwnościami losu. Ale minęło juz ponad 5 miesięcy, a ja dalej płaczę za nią po nocach. To nie jest siła. To nie jest bycie twardym. To raczej trwanie w wegetacji. Życie z dnia na dzień, czekając aż się coś zmieni. Aż nagle uczelnia sie stanie znośna dla mnie. Aż znajdzie się ta druga połówka będąca dla mnie w takim samym stopniu podporą, w jakim ja dla mniej bym też był. Ale co. Dalej jestem sam, a każda kolejna porażka coraz bardziej mnie w tym pogrąża. W myślach że się nie uda. Słyszę tyle 'Darek, jesteś naprawde fajny, dobrze wyglądasz, jesteś miły, elokwentny, troche nieśmiały ale można nad tym popracować' ale ja za cholere tego nie widzę. Sie tylko dziwie jakim cudem moja była z lipca 06 wytrzymała ze mną tak długo. Cholera aż miesiąc. Wszystko inne kończyło się zawsze po tygodniu, może dwóch. Tia mam sie starać tak nie myśleć, ale ciężko jest, wybitnie.
Cały ten image kreowany od kilku miesięcy. Jasne koszule, odważna fryzura mające pokazać jaki jestem otwarty na ludzi, jaki ze mnie zdobywca, bo hej, idę po ulicy i wiem że mogę wszystko. Wszystko jedna wielka bujda. Szczególnie teraz. Idę tak ubrany, i widzę że nie pasuję do tego, może i to jakos wygląda dobrze wszystko razem, ale co z tego skoro nie potrafię wykorzystać tego 'potencjału'? Bycie otwartym na ludzi, ale po co, aby znowu być skrzywdzonym? Chyba jednak wolę być dla innych tylko tym czerwonym słoneczkiem na liście gg... Dlaczego ktoś miałby je krzywdzić w końcu... co nie??

Życzenia...

2007-12-08 03:07:00 · 5 komentarzy



Kilka rzeczy jakie chciałbym wszystkim życzyć.

- aby relacje między znajomymi były takie uporządkowane jak w podręcznikach do socjologii

- aby na wszystko był łatwy przepis, jak w książkach wędkarskich,


- aby wszystkie historie kończyły sie dobrze, jak we Władcy Pierścieni

- aby życie można było potraktować z dużym dystansem i ironią jak w Świecie Clarksona

- aby nawet najdłuższa podróż kończyła sie dobrze.. jak w Autostopem przez galaktykę

- aby każdą trudność można było pokonać.. jak Godzillę

- aby uratować czasem świat jak w Armageddonie.. (a co...)

- aby płynąć czasem pod prąd jak ryby słodkowodne i mieć z tego korzyść..

- aby jednak ludzie poznali swój język.. warto

- inne języki też..

- aby umieli się przestrzec przed złymi ludźmi..

- aby zdali prawo jazdy (tajes.. to są testy na prawko tam...)

- aby życie było tak słodkie jak ten pluszak jakiego dostałem kiedyś od jednej z moich byłych...

- aby dużo forsy było, jak w pełnej skarbonce...

- aby żyć w dobrym rytmie, jak ten stary walkman...
i ostatecznie aby życie pachniało fiołkami, lawendą, jakikolwiek zapach sobie wybierzesz... z kolekcji ulubionych dezodorantów...


Ale nie trzeba mieć wszystkich tych rzeczy aby być szczęśliwym.
Czasami starczy mieć tylko kogoś bliskiego obok siebie...




Takie pomysły przychodzą mi do głowy o 3 nad ranem.

ps. jestem chyba szczęsliwy :)

Najbliższa noc...

2007-11-26 02:40:00 · 1 komentarz
tak będzie wyglądała z mojej perspektywy... ehhh





wrr..

Wieczór.

2007-11-05 21:47:41 · 9 komentarzy
Kolejny wieczór.

Taki sam jak inne.

Jak wszystkie inne.





i codziennie te same szare widoki.

czyli brak perspektyw.

Nienawidzę

2007-11-04 17:51:40 · 4 komentarze




szczerze nienawidzę.

Chyba jakiś podstep.

2007-11-03 13:16:51 · Skomentuj
O dziwo. Mam dobry humor. Nie wiem czy to kwestia faktu, że się wyspałem dość dobrze, czy oglądania wczoraj siódmego sezonu Przyjaciół przez cały wieczór.



A teraz dla zachowania formy foto-blogowej.





moje dzisiejsze paliwo:









czym będę się dzisiaj zajmował:







ołwer end ałt

Zdecydowałem

2007-10-31 22:18:40 · 7 komentarzy
Zdecydowałem, że zrobię ze swojego bloga, bardziej fotobloga...

Każda notka ma motyw przewodni "mam doła, i mam ochotę cos sobie zrobić", ale wiem że lud tego nie lubi (Go cry emo kid!!) dlatego będę umieszczał tylko zdjęcia..



I tyle.



A to pisałem z nad tej klawiatury...







...

Mam Syphilisa!!

2007-10-31 16:15:00 · 3 komentarze
eeee tzn nephrolepisa.
Kupiłem sobie w doniczce takiego ładnego.
Od teraz będę się czuł jak Leon Zawodowiec.










A bo to taka paprotka jest.
No.
Ale fajna, trochę zielonego w pokoju nikomu nie zaszkodziło.

Karaoke #2

2007-10-25 22:24:52 · Skomentuj





Type O Negative - Everyone I love is dead

Seems three years - though maybe four
Someone drops dead - whom I adore
You love someone - there will be grief
The kiss of death - lips of a thief - goddammit

A dusty stack of photographs
Of times I cried - but mostly laughed
Commit the past - into blue flame
Acrid smoke - cowardly shame - goddammit

At times Im truly terrified
Cause dope and booze - dont help to hide
Theyre used to mask - a weaklings hurt
Its just like painting - over dirt

Everyone I love is - dead - everyone I love is - dead - all dead

Lifes a game I cannot win
Both good and bad - must surely end
The mirrors - always tell the truth
I love myself for hating you

Everyone I love is - dead - everyone I love is - dead
Everyone I love is - dead - everyone I love is - dead - goddammit

Goddammit

All dead - all dead
All dead all dead all dead all dead all dead all dead all dead all dead - all dead
Goddammit





enjoy..

Karaoke #1

2007-10-24 06:05:06 · Skomentuj


Good Charlotte - Break apart her heart


When you call she doesn't answer, when you write she doesn't answer
You go out you see him with her, she told you she was sick at home
The ring you gave her thrown away with all the letters
And when you see him with her, he doesn't even care at all

As she follows him around like you follow her around
And he doesn't even care and your figuring out
The only way your gonna keep somebody around
Well I'm about to let you know

There's something I don't wanna understand
The only way a woman is gonna want a man
The only way you'll ever keep her in your hands
Is breaking apart her heart
Don't tell her she is the reason that you live
Don't give her everything that you got to give
If you want to keep the girl for as long as you live
Just break it apart her heart

Can't you see the way she's crying
Well that's what keeps her trying, she knew that she could have you
And he don't give her what she wants
There's truth about this, you say you want to be noticed
Well if you want to be noticed you gotta learn to break some hearts
Don't try to understand

There's something I don't wanna understand
The only way a woman is gonna want a man
The only way you'll ever keep her in your hands
Is breaking apart her heart

Don't tell her she is the reason that you live
Don't give her everything that you got to give
If you want to keep the girl for as long as you live
Just break it apart her heart

Can't you see what you've done?
What I've become, what I've become
Can't you see? Can't you see?

I don't understand this cruelty
I don't understand but now I see

There's something I don't wanna understand
The only way a woman is gonna want a man
The only way you'll ever keep her in your hands
Is breaking apart her heart
Don't tell her she is the reason that you live
Don't give her everything that you got to give
If you want to keep the girl for as long as you live
Just break it apart her heart

I don't understand this cruelty
I don't understand... its just not me
I don't understand this cruelty
But now I see



pośpiewane?

dlatego uwielbiam ostatni album Good Charlotte... bo opowiada o rozstaniach i nieudanych związkach... a lubię kiedy mogę w jakiś sposób sie identyfikować z tekstem...

Chaotycznie, emowato...

2007-10-22 22:59:40 · 6 komentarzy
Czyli normalnie...

jakiś czas temu widziałem sie z moją znajomą... co to trochę tak iskrzyło pomiędzy nami przed wakacjami (jak tatuś zrobi ryma, to nie ma uja we wsi..)...

I tak sobie oglądamy Testosteron u mnie... niby wszystko miło fajnie, razem na łózeczku.. przytuleni sie do siebie... jakoś coś tak we mnie odżyło na jakiś czas.... ale znowu dorwała mnie myśl.. ile to ja już raz słyszałem od niej, że jestem świetnym przyjacielem, ale nie pasuję na chłopaka. Czy matki uczą swoje córki tego tekstu? bo brzmi tak samo dziwnie znajomo od każdej...


na koniec się wstrzymuje aby na pożegnanie na przystanku zamanifestować bliskość naszej znajomości wymianą koszu.... tzn wymianą śliny... ale stwierdza, że nie chce, pomimo tego, że 3 dni później mówi mi (z lekkimi ogródkami) ze chce abyśmy wrócili do sytuacji sprzed wakacji, gdy iskrzyło pod pierzyną...

jest w ogóle możliwość przynajmniej częsciowego zrozumienia kobiet?

teraz ma pecha, bo złapałem depreche... i odrzucam jej zapytania o spotkania (znowu ten rym..)... nie chcę znowu cierpieć... skoro i tak ona nigdy nie powie niczego wprost... a ja czegoś takiego nie lubię... głownie przez to, że bardzo często mylnie to interpretuję.... ehhhh

Obyło się

2007-10-20 22:33:00 · 3 komentarze
Obyło sie bez wypadu do knajpy na naleśniki. Skończyło się na zamówieniu pizzy w miejscowej pizzeri... i szydzeniu ze znajomego pracującego w niej jako dostawca :diab :diab :diab


A w tej chwili? Odkurzona konsola PSX, wypalone 2 najlepsze gry jakie widział świat... Parasite Eve 1 i 2...


I jeszcze najpiękniejsza bohaterka gier komputerowych jaką znam... Lara Croft może przy niej sie schować...





Aya Brea.. cóż, zawsze bardziej pociągały mnie blondynki ;)

Zapowiada się

2007-10-20 13:39:00 · 5 komentarzy
bardzo miło. Cały dzień wolny. Za jakiś czas kumpel wpadnie z piwami. Trochę pogiercujemy na konsoli. A wieczorem wypad do nowo odkrytej knajpy specjalizującej się w serwowaniu naleśników. Przyda się jakiś pozytywny akcent. Czyli ubieramy "uwodzicielskie spojrzenie i szelmowski uśmiech nr5" i na miasto.

kto zaproponuje co mam dobrego na obiad upichcić?


update:

ostatecznie zamówiłem sobie pizzę... :mlask :C

W sumie licząc

2007-10-16 23:05:00 · 2 komentarze
że ~15% moich notek na moim oficjalnym blogu (http://darowiec.blogspot.com) to są notki z etykietą "deprecha" to można uznać powyższą notkę na taki mój standard.

Co takiego

2007-10-15 08:10:55 · 2 komentarze
Co takiego moja patelnia ma wspólnego z wężem?

Pierwszy taki wieczór

2007-10-12 23:22:21 · 2 komentarze
Pierwszy taki wieczór od tygodnia. Kiedy nie muszę się martwić niczym. Dzisiaj będzie bardzo blogowato. Bez zabarwienia emo.

Nowy hymn

2007-10-12 09:57:22 · 3 komentarze
heh od ponad tygodnia leci u mnie prawie w kółko...

http://youtube.com/watch?v=NW0RIDw9jRY
Autor
O blogu
  • Nieuporządkowane przemyślenia. Czasem bez sensu. Bez powodu. Bez przyczyny. Bo nic nie zdarza się bez przyczyny.
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty
Moje pliki
Moje albumy w Szaffie
Linki
Statsy bloga
  • Postów: 19
  • Komentarzy: 59
  • Odsłon: 3821

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi